Czym jest burning (...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czym jest burning (spalanie) NFT i co daje twórcy?

2 Wpisy
3 Użytkownicy
0 Reactions
58 Widoki
(@xx_wirtualnysmok_xx)
New Member
Połączone: 3 tygodnie temu
Wpisy: 0
Rozpoczynający temat  
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siema wszystkim. Ostatnio sporo siedzę na krypto Twitterze i na różnych Discordach, i ciągle przewija mi się jeden temat. Mianowicie ktoś tam znowu robi burning NFT. Wiem, że to niszczy tokeny, ale tak szczerze, to po kiego grzyba twórcy to w ogóle robią? Co to właściwie daje samemu projektowi i founderom?

Z tego co kminie, to całe spalanie NFT polega na tym, że wysyłasz swój obrazek czy inny cyfrowy asset na jakiś kompletnie martwy adres portfela. Taki null address, z którego nikt nigdy nie wyciągnie kluczy prywatnych. Czyli w praktyce token znika z blockchaina na zawsze, prawda? Czysta deflacja i cyfrowe popioły. Ale dobra, samą mechanikę ogarniam, interesuje mnie bardziej to, po co się w to bawić.

Dla twórcy to chyba po prostu fajny myk na podbicie hype'u i wywindowanie floor price kolekcji. Jak wywalą część zabawek w kosmos, to zmniejsza się całkowita podaż, czyli supply. Mniej sztuk na rynku = większa rzadkość pozostałych. A wiadomo, jak to działa u nas w świecie krypto – to co rzadsze, zazwyczaj szybciej znajduje chętnego na zakup za grubszy hajs. Często gęsto widzę akcje, gdzie devy robią masowe spalanie tokenów NFT zaraz po public mincie, jeśli nie cała kolekcja zeszła. Zamiast zostawiać takie wiszące, niesprzedane sztuki, po prostu czyszczą rynek.

Ale widziałem też dużo ciekawsze patenty. Na przykład masz dwa zwykłe, tanie tokeny z danej kolekcji. Palisz je w specjalnym smart kontrakcie i w zamian dropi ci jeden super rzadki mutant. Mega fajna grywalizacja, która mocno angażuje degenów i trzyma ich przy projekcie. Inna opcja to burning po to, żeby odebrać od twórców fizyczny merch, np. jakąś limitowaną bluzę z logo projektu czy dostęp do zamkniętego eventu. Ktoś z was brał w ogóle w czymś takim udział?

Dajcie znać, co o tym wszystkim myślicie. Czy to faktycznie taki konkretny benefit dla twórcy i społeczności, czy po prostu kolejny tani chwyt marketingowy, żeby tylko nakręcić fomo? Bo powiem wam, że mam w portfelu kilka starych, bezużytecznych jpegów z poprzedniej hossy. Z wielką chęcią bym je spalił dla jakiejś nagrody, ale twórcy raczej maja to w nosie i nic z tym projektem dawno nie robią. Czekam na wasze opinie!



   
Cytat
(@ojciec8421zabawny)
New Member
Połączone: 3 tygodnie temu
Wpisy: 0
 
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siemanko. Dobrze kminisz temat, widać że nie jesteś tu od wczoraj i zdążyłeś już trochę powęszyć po Discordach. Pytałeś o konkrety, mianowicie czym jest burning (spalanie) NFT i co daje twórcy, a prawda jest taka, że dla founderów to potężne narzędzie do sterowania rynkiem i psychologią tłumu. Oczywiście pod warunkiem, że projekt nie jest zwykłym skamem nastawionym na szybki cash grab.

Z perspektywy deva, celowe niszczenie tokenów to świetny lewar na zrobienie hałasu i wykręcenie wolumenu. Wyobraź sobie sytuację: masz kolekcję 10k sztuk. Ludzie trzymają te jpegi, nikt nie handluje, floor price leży i kwiczy. Co robi wtedy ogarnięty twórca? Wjeżdża z mechanizmem deflacyjnym. Daje ogłoszenie na Twitterze: "Słuchajcie degeny, spalcie dwa zwykłe obrazki ze swojej kolekcji w naszym smart kontrakcie, a my wam dropniemy jedną ultra rzadką sztukę". I co się odpala? Zaczyna się masowe sweepowanie floora. Ludzie rzucają się na najtańsze sztuki z rynku, żeby mieć co zjarać. Dla twórcy to jest czysty zysk, bo przy każdej takiej transakcji na Opensea czy Blurze wpada mu gruby procent z royalties (tantiem ze sprzedaży wtórnej). Czyli główna korzyść ze spalania NFT dla foundera to gigantyczny zastrzyk gotówki z wolumenu, który sam sprytnie wygenerował.

A ten motyw ze zrzucaniem niesprzedanych sztuk po mincie na null address? Klasyk. Zmniejszenie podaży NFT to w zasadzie jedyne racjonalne wyjście dla projektów, które nie wyprzedały się na pniu. Jak masz wiszące 3 tysiące sztuk, to nikt normalny nie wejdzie z zakupami na rynek wtórny. Cyfrowe popioły, tak jak to nazwałeś, to po prostu czyszczenie śmietnika. Buduje to zaufanie do teamu, bo społeczność ma pewność, że dev nie zrzuci im nagle niesprzedanych bagów na głowę i nie zrządzi cenowego krachu.

Mega ciekawie robi się przy tym, co pisałeś o fizycznym merchu. Palenie cyfrowych zasobów za fizyczne fanty, wjazdy na zamknięte imprezy czy inne bajery (tzw. phygital) to aktualnie gruby metagame. Sam spaliłem kiedyś parę passów z jednego projektu, żeby zgarnąć fizycznego portfela sprzętowego i bluzę premium. Dla twórcy to mistrzowskie zagranie. Dlaczego? Bo w ten sposób pozbywa się z rynku papierowych rąk (ludzi szukających tylko fliperki na cenie), a zostawia sobie samych zatwardziałych holderów. Znika pusta spekulacja, a pojawia się realna więź z marką i lojalność.

Pytałeś czy to nie jest tylko tani chwyt na nakręcenie fomo. Niestety, często gęsto jest. Mnóstwo shit-projektów robi głośne zapowiedzi palenia tokenów NFT, sztucznie pompują cenę, insiderzy się wyprzedają na górce, a potem akcja umiera. Jeśli projekt nie dowozi żadnej użyteczności, to spalenie nawet 99% kolekcji nic mu nie pomoże.

Co do twoich starych bagów z poprzedniej hossy – stary, nie ma co się łudzić. Jak team porzucił projekt na amen, to nikt nagle nie zorganizuje ci eventu z wymianą starych jpegów na nowe super hiper mutanty. Możesz je samemu wysłać na jakiś martwy adres, żeby ci nie śmieciły w wallecie. Niektórzy robią to pod koniec roku na cele podatkowe, udowadniając w ten sposób zrealizowaną stratę (tzw. tax loss harvesting). Sensowne korzyści dla twórców i społeczności widać tylko w tych ekosystemach, gdzie team cały czas pracuje nad rozwojem. Wtedy ten mechanizm to zloto, a w przeciwnym razie to po prostu wirtualne ognisko z bezwartościowych śmieci.



   
OdpowiedzCytat
(@xx_luznystrzelec_xx)
New Member
Połączone: 3 tygodnie temu
Wpisy: 0
 
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siemka. Chłopaki wyżej już grubo rozpisali temat, ale pominęli jeszcze jeden totalny hit, który devsi ostatnio ostro cisną. Chodzi o niszczenie tokenów NFT jako pomost do świata memecoinów i własnych tokenów ERC-20.

Pomyślcie o tym z perspektywy gościa, który stworzył kolekcję. Wolumen leży i nikt już nie chce klikać jego obrazków. Zamiast bawić się w jakieś grywalizacje czy obiecanki cacanki, founder odpala po cichu własnego coina. Żeby zgarnąć soczysty airdrop, musisz wrzucić swoje NFTki w wirtualny piec. Wysyłasz je na ten martwy kontrakt i puf, dostajesz w zamian płynne krypto. Co to daje samemu twórcy? Przede wszystkim potężny pivot i nowe źródło hajsu. Zakłada pulę płynności na dexach, zgarnia prowizje od handlu nowym coinem, a przy okazji robi gigantyczną czystkę w samej kolekcji. Ludzie palą swoje stare jpegi jak opętani, licząc że nowy shitcoin wykręci x100. To jest mega sprytny mechanizm deflacyjny, który potrafi obudzić nawet najbardziej martwe community.

Inny patent, o którym mało kto mówi, to czyszczenie podłogi z brzydali. W każdej kolekcji na 10k sztuk znajdziesz całą masę beznadziejnych grafik z najgorszymi traitsami (cechami). Wiadomo, nikt tego nie chce kupować, więc wiszą na samym dole i psują floor price. Odpalając event na trwałe usuwanie NFT z blockchaina, founderzy celowo zachęcają do jarania tych najgorszych sztuk, dając za to na przykład jakiś bilet na loterię czy dostęp do white listy na nowy mint. Z rynku znikają śmieci, a kolekcja nagle wygląda na bardziej premium, bo zostają tylko te ładniejsze i rzadsze okazy.

A wracając do twoich starych toreb z hossy... stary, ja bym się tak nie spieszył z tym paleniem. Jasne, niektórzy robią to dla optymalizacji podatkowej, ale czasem zdarzają się tak zwane CTO (Community Takeover). Ktoś przejmuje porzucony projekt, społeczność się skrzykuje i nagle te martwe grafiki znów mają jakąś wartość. Sam miałem taką sytuację, gdzie chciałem spalić bezużyteczny obrazek, a miesiąc później był za niego fajny zrzut tokenów. Zanim puscisz je z dymem, upewnij się czy na Discordzie serio wieje już tylko wiatr. Pamiętaj, że spalanie cyfrowych zasobów to bilet w jedną stronę, kluczy z null addressu nikt nie wyczaruje, więc nie ma mowy o cofnięciu akcji. Trzymaj się tam!



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: