Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siemka wszystkim. Słuchajcie, mam powoli dość tego co się odpada na fejsie czy X. Algorytmy tną zasięgi jak szalone, dostajesz bana za byle słowo, a twoje dane latają po sieci i są sprzedawane korporacjom. Ostatnio wpadłem na temat czegoś takiego jak zdecentralizowane media społecznościowe i w sumie kopara mi opadła, bo brzmi to mega ciekawie. Ktoś z was w ogóle w tym siedzi?
Z tego co zdążyłem wyczytać, cała ta zabawa nazywa się SocialFi (czyli połączenie social mediów z finansami i krypto). Działa to na blockchainie, więc nie ma jednego wielkiego prezesa, który może ci zablokować konto, bo mu się twój mem nie spodobał.
Chodzi o to, że na takich zdecentralizowanych platformach społecznościowych to ty jesteś właścicielem swojego profilu. Dosłownie. Masz to przypisane do swojego portfela Web3. Jak apka cię wkurzy, to po prostu bierzesz swoich followersów i przenosisz się do innej w tym samym ekosystemie. Żadna korporacja nie trzyma cię w garści, nikt cię nie cenzuruje dla kaprysu reklamodawców.
Ale to co mnie najbardziej zaintrygowało to ten cały element finansowy. W tradycyjnych apkach wrzucasz content, zgarniasz lajki, a gruby hajs z reklam idzie do platformy. W SocialFi za aktywność dostajesz tokeny. Piszesz fajne posty? Zgarniasz krypto. Ktoś cię lajkuje? Wpada moneta. Widzialem wczoraj wątek o platformach typu Lens Protocol czy Farcaster i ludzie ponoć normalnie na tym zarabiają, po prostu używając ich jak zwykłego Twittera.
Zastanawiam się tylko, czy to nie jest jakaś kolejna bańka dla geeków od kryptowalut. Czy zwykły ziomek odnajdzie się w tym całym SocialFi? Trochę odstrasza mnie to zakładanie portfeli, opłaty sieciowe i ogólnie cały ten próg wejścia w zdecentralizowany internet.
Dajcie znać czy ktoś z was używa już jakichś zdecentralizowanych mediów społecznościowych. Warto w ogóle tracić na to czas? Jak wygląda tam społeczność, są normalni ludzie czy tylko naganiacze spamujący wykresami? Chętnie poczytam wasze opinie, bo temat wydaje się gruby, a u nas na forum jakoś cicho o tym. Czekam na info!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema byku, dobrze trafiłeś, bo siedzę w tym bagnie od dłuższego czasu i przerobiłem chyba większość apek z tego całego ekosystemu. To co piszesz o fejsie i X to jest klasyk, z którym boryka się każdy z nas. Zuck i Elon robią co chcą, tną zasięgi jak leci, a my jesteśmy dla nich tylko darmowym towarem. Dlatego temat pod tytułem czym są zdecentralizowane media społecznościowe to teraz mega gorący wątek i wcale się nie dziwię, że kopara ci opadła. I powiem ci tak na wstępie – to nie jest tylko pusta bajka dla krypto-świrów, chociaż ten rynek ma swoje specyficzne odpały.
Ogólnie całe to SocialFi to taki miks, gdzie faktycznie zyskujesz pełną kontrolę nad swoimi danymi i cyfrową tożsamością. Na takim Lens Protocol czy Farcasterze (o którym zresztą słusznie wspomniałeś) twój profil to w zasadzie NFT albo po prostu zapis na smart kontrakcie. Co to oznacza w praktyce? Jak ci jedna nakładka (tzw. klient czy interfejs) nie leży, to odpalasz inną i cyk – twoi followersi, znajomi i stare posty tam na ciebie czekają. Żadnego bana od widzimisię modka z korpo, bo nikt nie ma czerwonego przycisku usuwającego niewygodnego użytkownika.
Ale z tym całym zarabianiem krypto to musisz wziąć lekki zimny prysznic. To nie jest tak, że wrzucisz fotkę kota z wakacji i nagle sypie się hajs z nieba. Na początku faktycznie, jak twórcy pompowali grube miliony w marketing, to szło ładnie zgarniać tokeny za samą aktywność na tych zdecentralizowanych portalach społecznościowych. Teraz musisz się trochę bardziej wysilić i po prostu budować realne, angażujące zasięgi. Mechanika wygląda najczęściej tak, że ludzie dają ci tipy w krypto za fajny wpis, albo zgarniasz airdropy (czyli darmowe monety od projektów) za bycie aktywnym członkiem społeczności.
Pytasz czy to kolejna bańka i czy zwykły ziomek się tam odnajdzie. Trochę tak, a trochę nie. Jak wejdziesz tam teraz, to na start uderzy cię ściana shillowania tokenów, memecoinów i cwaniaków polujących na darmową kasę. To jest ta mroczniejsza strona sieci społecznościowych Web3. Ale jak przefiltrujesz ten cały szum, to znajdziesz mega wartościowe miejsca. Na Farcasterze są świetne grupy dla programistów, grafików, ziomków od sztucznej inteligencji, a nawet normalne kanały o gotowaniu czy gierkach. Po prostu trzeba zrobic porządny odsiew tego, kogo obserwujesz.
Co do progu wejścia – tu mam serio świetne wieści, bo mocno się to zmieniło. Twórcy tych apek w końcu skumali, że zwykły Kowalski nie będzie zapisywał 12 słów seeda na kartce, instalował wtyczek i płacił za gaz w krypto, żeby tylko kliknąć głupiego lajka. Większość platform w ekosystemie SocialFi ma teraz pod spodem tzw. account abstraction. Wchodzisz, logujesz się mailem albo kontem Google, apka w tle automatycznie zakłada ci portfel, a opłaty sieciowe pokrywa twórca aplikacji. Nawet nie ogarniesz, że korzystasz z blockchaina, dopóki nie zechcesz wypłacić swoich pierwszych zarobionych monet. Proste jak budowa cepa i to jest główny gamechanger.
Więc odpowiadając na twoje pytanie: czy warto w ogóle tracić czas na aplikacje społecznościowe oparte na blockchainie? Moim zdaniem mega warto. Zawsze fajnie być tzw. early adopterem i zająć dobre miejsce, zanim zwalą się tam miliony normików z tradycyjnych apek. Odpal sobie np. aplikację Warpcast (to taki najbardziej popularny klient do Farcastera), załóż darmowe konto i popatrz z czym to się je. Tylko nie ładuj tam od razu własnego siana na żadne płatne funkcje, traktuj to po prostu jako luźny eksperyment i fajną alternatywę dla scrollowania raka na tradycyjnym Twitterze. Daj znać jak założysz profil, chętnie wpadnę zostawić ci pierwszego followa na nowym, zdecentralizowanym rewirze!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siemanko. Poprzednik fajnie to rozpisał, ładnie tłumacząc czym są zdecentralizowane media społecznościowe, ale ja dorzucę trochę dziegciu do tej beczki miodu. Siedzę w SocialFi i ogólnie w Web3 od paru lat, więc widziałem już niejedno i mam do tego ciut chłodniejsze podejście.
Przede wszystkim musisz pamiętać o jednym grubym haczyku. Brak wielkiego prezesa z przyciskiem "usuń" to miecz obosieczny. Skoro cała ta infrastruktura lata na blockchainie, to twój wpis zostaje tam w zasadzie na zawsze. Napiszesz coś totalnie głupiego po pijaku? Wrzuciłeś fotkę, której rano żałujesz? Na starym fejsie klikasz kosz i po sprawie (przynajmniej dla zwykłego zjadacza chleba). Na takich platformach społecznościowych opartych na krypto usuniesz to ze swojego widoku na ekranie apki, ale w samym łańcuchu bloków ten zapis będzie wisiał do końca świata. Każdy w miarę ogarnięty ziomek może to odgrzebać w eksploratorze bloków. Ta cała mityczna wolność ma swoją cenę.
Druga sprawa to sam element finansowy. Monetyzowanie wpisów brzmi kozacko, ale w praktyce czesto zmienia to ludzi w bezduszne maszynki do farmienia zasięgów. Zamiast normalnej, luźnej gadki robi się z tego wyścig szczurów po tokeny. Użytkownicy sztucznie nabijają sobie interakcje, kopiują popularne memy i spamują pod każdym postem, żeby tylko zgarnąć ułamek centa z napiwków. Przez to na wielu alternatywnych sieciach Web3 powstaje straszne kółko wzajemnego shillowania.
Jeśli serio męczy cię cenzura i chcesz mieć po prostu realną własność swojego konta, a niekoniecznie zależy ci na farmieniu monet, to jako alternatywę obczaj sobie protokół Nostr. To też jest mega fajny zdecentralizowany internet społecznościowy, ale bez tej całej tokenomii. Używa go np. Jack Dorsey (ten gość co założył pierwotnego Twittera). Nie dostajesz tam krypto za pisanie, więc automatycznie odpada problem spamiących botów łasych na kase. Społeczność jest o wiele bardziej naturalna i pogadasz tam z ludźmi jak za starych, dobrych czasów w necie.
Także moja rada brzmi: wbijaj śmiało, testuj i eksploruj te nowe aplikacje społecznościowe nowej generacji. Sam używam na co dzień Farcastera i jest spoko. Tylko miej z tyłu głowy, że to wciąż straszny dziki zachód. Traktuj to po prostu jako fajną technologiczną zajawkę, a nie gwarancję ucieczki z korpo-internetu na hawaje za wyżebrane tokeny.