Siema wszystkim. Siedzę w krypto już od jakiegoś czasu, głównie trzymałem bagi na spocie, ale ostatnio zacząłem mocniej kopać w tematach DeFi i totalnie mi mózg paruje. Wszędzie na CT trąbią o pasywnym dochodzie, kręceniu procentów z niczego, stąd moje główne pytanie do was: jak działa farmienie yieldów na platformach takich jak Curve?
Serio, próbowałem to ogarnąć z jakichś zagranicznych tutoriali na YT, ale używają tam takiego żargonu, że po 5 minutach po prostu wymiękam. Rozumiem same fundamenty – masz swoje bagi, wrzucasz je w jakiś protokół i dostajesz za to procent. Ale jak to faktycznie wygląda od kuchni na takim Curve Finance? Z tego co w ogóle kumam, to Curve skupia się głównie na stablecoinach, żeby omijać ten cały mityczny impermanent loss. Ale co się dzieje potem?
Wrzucam przykładowo swoje USDT, DAI albo USDC do jakiejś puli płynności (tzw. liquidity pools) i system mieli to dalej. Podobno z automatu dostaję w zamian jakieś dziwne tokeny LP (liquidity provider tokens). I tu się gubię. Czy samo trzymanie tych tokenów w portfelu to już jest to całe farmienie yieldów na platformach takich jak Curve, czy te LP tokeny muszę jeszcze gdzieś fizycznie przeklikać, stakować albo blokować w jakichś innych smart kontraktach, żeby na konto leciały mi ich natywne tokeny CRV? Gdzie w tym wszystkim jest ukryty haczyk i skąd w ogóle bierze się ten roczny zysk, czyli APY? Płaci się to tylko z opłat transakcyjnych od ludków, którzy akurat wymieniają krypto na ich DEXie?
No i zostaje najciekawsza kwestia, czyli ryzyko. Bo wszędzie naganiacze piszą, że yield farming jest mega bezpieczny, zwłaszcza jak się siedzi tylko na stablach, ale w krypto przecież zawsze jest jakieś drugie dno. Co się w ogóle stanie z moim hajsem, jak smart kontrakt nagle strzeli, albo któryś z tych mniejszych stablecoinów straci peg do dolara?
Poza tym, czy w ogóle jest sens się w to bawić z mniejszym kapitałem? Słyszałem, że gas fees na głównym chainie Ethereum potrafią zjeść cały zysk, zanim w ogóle zdążysz cokolwiek z tej puli wyciągnąć.
Będę mega wdzięczny, jeśli ktoś z naszych forumowych weteranów DeFi rozpisze mi to tak czysto na chłopski rozum. Chcę po prostu zroumieć mechanikę tego dostarczania płynności, wykręcania yieldów i zgarniania tokenów z nagród, zanim wrzucę w te poole swoje ciężko uciułane oszczędności. Z góry wielkie dzięki za pomoc!
Siema! Dobrze, że pytasz, bo świat DeFi to niezła dżungla i łatwo się tam zgubić na start. Pytasz, jak działa farmienie yieldów na platformach takich jak Curve? Wbrew temu co niektórzy naganiają, to nie jest żadna czarna magia, chociaż CT faktycznie lubi pompować temat sztucznym żargonem.
Samo wrzucenie stablów do liquidity pools to dopiero połowa drogi do bycia farmerem. Kiedy deponujesz przykładowe USDC, DAI czy USDT, Curve Finance wypluwa ci automatycznie w zamian tokeny LP. Traktuj to po prostu jako twój kwit, taki cyfrowy dowód wpłaty, że jesteś dostawcą płynności i udostępniłeś im swój kapitał. Ale uwaga – trzymając ten kwit bezczynnie w portfelu na Metamasku, zgarniasz jedynie mały ułamek z opłat transakcyjnych (tzw. trading fees) od ludzi, którzy akurat robią swapy na ich DEXie. To jeszcze nie jest pełnoprawne farmienie yieldów na platformach takich jak Curve.
Żeby odpalić właściwe kręcenie procentów, musisz wziąć te zarobione tokeny LP i wepchnąć je w kolejny smart kontrakt – czyli zestakować je w specjalnych zakładkach, z reguły nazywanych gauges. Dopiero po tym fizycznym kliknięciu zaczyna się prawdziwa zabawa i protokół odpala maszynkę, sypiąc ci za darmo swoje natywne tokeny CRV. To z nich bierze się główny procent twojego APY. Te wydobyte z farmienia CRV możesz potem cyklicznie zrzucać na rynku po cenie rynkowej z powrotem do stablecoinów, i to jest twój czysty, zrealizowany zysk z bycia liquidity providerem.
Pytasz gdzie jest haczyk i o co chodzi z ryzykiem. Stary, w krypto jak ci ktoś pisze, że generowanie pasywnego dochodu to darmowy obiad, to od razu uciekaj. Wiadomo, impermanent loss przy farmieniu stablów na Curve jest obcięty praktycznie do zera, bo każdy z tych coinów wymienia się w okolicach 1 dolara. Ale min jest mnóstwo.
Największa z nich to utrata pegu (depeg). Załóżmy, że ładujesz ciężko uciułany kapitał w popularną pulę 3pool i nagle taki tether (USDT) traci parytet do dolara. Arbitrażyści w ułamek sekundy wydrenują z waszej puli dobre monety, a tobie i innym dostawcom zostaną bagi pełne bezwartościowych śmieci. Pamiętasz rzeź na UST od Terry? Ludzie stracili całe portfele przez jedną noc. Do tego dochodzi ryzyko kodu. Jak w smart kontrakcie znajdzie się jakiś groźny exploit, to haker wyczyści całą płynność DeFi, a ty zostajesz z niczym – klasyczne rekt.
Co do małego kapitału – główny łańcuch Ethereum to teraz totalna rzeźnia dla planktonu. Gas fees pożrą twój wypracowany yield zanim w ogóle zdążysz cokolwiek odklikać. Zrobienie całego kółka, czyli akceptacja, depozyt, stakowanie i odbiór nagród, potrafi kosztować w bull markecie grube dolary. Dlatego mniejszym kapitałem naprawde nie ma sensu pchać się w L1. Żeby ogarnąć jak działa mechanika dostarczania płynności i nie zbankrutować na fee, polecam ci przerzucić środki na tanie sieci L2, jak Arbitrum, Optimism czy Polygon. Mechanizmy na Curve działają tam identycznie, yield farming kręci się tak samo, ale za transakcje płacisz ułamki centów.
Pobaw się na początek jakimiś drobnymi, przetestuj to w praktyce, przeklikaj pulę i zobacz jak te krypto klocki ze sobą gadają. Jak poczujesz flow i zrozumiesz całe to zarabianie na yieldach, sam ocenisz, czy warto w to wchodzić grubiej. Powodzenia na farmie!
Siema, poprzednik wyczerpał temat samych podstaw idealnie, ale skoro już kumasz, jak działa farmienie yieldów na platformach takich jak Curve, to muszę dorzucić ci tu jedną, totalnie kluczową perspektywę. Goły Curve to w sumie dopiero początek zabawy. Prawdziwi degeni rzadko kiedy trzymają i stakują swoje tokeny LP bezpośrednio w ich głównym panelu.
Słyszałeś o czymś takim jak Convex Finance? To jest taki gigantyczny protokół, który siedzi bezpośrednio na Curve i robi za ciebie czarną robotę. W dużym skrócie: algorytmy Curve mocno promują grubasów, którzy blokują ich tokeny CRV na długie lata (dostają wtedy maksymalnego boosta do zysków). Tobie jako zwykłej płotce totalnie nie opłaca się tego robić z mniejszym kapitałem. Wchodzisz więc na takiego Convexa, wrzucasz tam swój wypracowany kwit z dostarczania płynności, a Convex dzięki swoim ogromnym zasobom zablokowanych coinów podbija twoje prywatne APY. Po prostu podpinasz się pod ich gigantyczną pulę i zgarniasz nie tylko CRV, ale dodatkowo sypią ci jeszcze swoje własne tokeny CVX. Dwa w jednym, a twój hajs nadal siedzi w miarę bezpiecznie w stablach.
Druga mega ważna sprawa dla kogoś z mniejszym portfelem to auto-compoundery. Mowa tu o apkach typu Beefy czy Yearn. Nawet jak przerzucisz się na tanie sieci L2, o których pisał ziomek wyżej, to ręczne odbieranie nagród co parę dni i dumpowanie ich na giełdzie z powrotem na dolary potrafi być po prostu nudne i mega upierdliwe.
Ja będe z tobą szczery, ręczna robota to przy małym kapitale często strata czasu. Jak wrzucisz tokeny LP z puli płynności w taki autocompounder, to zaprogramowany smart kontrakt sam za ciebie cyklicznie zbiera urobione nagrody, sprzedaje je automatycznie za stablecoiny i dokłada z powrotem do twojego głównego depozytu. Odpalasz sobie na pełnym luzie magię procentu składanego, a pasywny dochód z krypto rośnie ci dosłownie na autopilocie, bez palenia kasy na opłaty sieciowe za każdym przeklikaniem transakcji w Metamasku.
Zostawiam cię z jedną żelazną zasadą z mojego własnego doświadczenia. Zarabianie na yieldach brzmi w teorii super, ale te wszystkie darmowe tokeny wypłacane z farm z reguły długoterminowo tracą na wartości na wykresie, bo lecą prosto z drukarki. Jak już skutecznie kręcisz procenty, to regularnie zrzucaj urobione nagrody i wymieniaj je na twardą walutę (np. USDC). Nie goń też za ślepym yieldem rzędu 200% na jakichś losowych algorytmicznych stablecoinach, tylko trzymaj się tych nudnych, sprawdzonych par jak 3pool. Z fartem na farmie!