Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema wszystkim. Kminiliście ostatnio nad tym, w jaki sposób Web3 zmieni rynek muzyczny i artystyczny w przyszłości? Bo mnie to mega męczy od paru dni i musiałem założyć ten wątek, żeby zobaczyć waszą perspektywę. Siedzimy sobie teraz na tym całym web2, gdzie wielkie korpo, streamingi i molochy wydawnicze koszą gruby hajs, a sami muzycy i malarze dostają w zamian jakieś marne ułamki centa za miliony wyświetleń. Przecież to jest jakiś chory żart.
Nagle wjeżdża blockchain i teoretycznie cała branża muzyczna może stanąć na głowie. Czytałem sporo o smart kontraktach i krypto, i serio, to może być totalny gamechanger dla twórców. Wyobraźcie sobie, że w końcu przyszłość rynku muzycznego nie zależy od tego, czy jakiś gość w drogim garniturze doda piosenkę do promowanej playlisty na Spotify, tylko od bezpośredniej relacji z fanami. Zamiast oddawać prawa wytwórni na start, artysta wypuszcza album jako tokeny. Tantiemy lecą prosto na jego portfel. Bez pośredników, bez proszenia się o swoje i czekania miesiącami na przelew. Co lepsze, jak fan sprzeda taki bilet czy unikalny utwór na rynku wtórnym, to do kieszeni muzyka i tak wpada z góry zaprogramowany procent od transakcji. To jest właśnie potęga decentralizacji.
Zresztą, rynek artystyczny w przyszłości też przejdzie przez ten niezły lifting. Zobaczcie zresztą na cyfrową sztukę. Jasne, wszyscy pamiętamy, że był wielki hype na brzydkie małpy z generatora, z czego większość to był pure scam do golenia frajerów. Ale jak zignorujemy ten cały szum wokół pompowanych baniek, to pod spodem zostaje nam technologia, która w końcu rozwiązuje gigantyczny problem. Tworcy mają w 100% legitny dowód autentyczności i własności, zapisany niezmiennie w sieci. Nikt im nie podwędzi obrazu czy grafiki 3D, żeby wcisnąć jako swoje. Koniec z lewymi kopiami krążącymi po necie bez żadnego podpisu autora.
No ale dobra, ja tu chyba trochę odpłynąłem w idealizm i za bardzo jaram się technologią. Pytanie, czy to się faktycznie przyjmie u nas na masową skalę? Zastanawiam się, czy wielki biznes nie spróbuje tego zaraz ubić, no bo w końcu nowa ekonomia artystyczna uderza prosto w ich ciepłe koryto. Jak wy to obstawiacie – czy niezależna dystrybucja sztuki w Web3 to realny scenariusz na najbliższe lata, czy raczej po prostu mokry sen geeków od kryptowalut? Dawajcie swoje przemyślenia, bo temat jest gruby i pewnie jeszcze długo będzie rozgrzewał fora.
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema, no powiem Ci, że trafiłeś w punkt i temat to niezła rzeka. W sumie dobrze, że to wrzuciłeś na forum. Sam siedzę w krypto od ładnych paru lat i to, w jaki sposób Web3 zmieni rynek muzyczny i artystyczny w przyszłości, to teraz chyba najgrubsza rozkmina na serwerach Discorda u ludzi z branży. Masz totalną rację z tym patologicznym web2. Spotify czy inne Apple Music to po prostu współczesne plantacje cyfrowe, a labele doją twórców aż miło. Jak sobie pomyślę, jak mocno blockchain może przeorać przyszłość branży muzycznej, to serio robi się cieplej na serduchu. Tylko wiesz, to nie będzie tak, że nagle grubasy z wytwórni spakują walizki i pójdą na bezrobocie. Oni już tam po cichu knują, jak przejąć ten cały tort.
Ale opcja ze smart kontraktami to faktycznie zdejmuje klapki z oczu. Wyobraź to sobie w praktyce. Zamiast czekać miesiącami na marne rozliczenia od ZAiKS-u czy innego molocha, hajs leci prosto do walleta twórcy w czasie rzeczywistym. Tokenizacja artystów i ich twórczości sprawia, że niezależna dystrybucja muzyki nabiera w końcu jakiegoś sensu. Fani kupują token, stają się jakby mikro-udziałowcami kawałka. Zaczyna to żyć własnym życiem na rynku wtórnym i tu wjeżdża ta nowa ekonomia, o której piszesz. Tylko jest jeden haczyk. Żeby ta rewolucja w muzyce oparta na Web3 wypaliła masowo, UX musi być banalny. Jak zwykły Kowalski będzie musiał zakładać Metamaska, ogarniać gas fee i zapisywać seed phrase, żeby kupić płytę ulubionego rapera, to to po prostu leży i kwiczy. Tu leży pies pogrzebany. Musimy wejść w fazę Web2.5, gdzie pod maską hula krypto, a na wierzchu masz zwykłe logowanie mailem i płatność blikiem.
Co do sztuki wizualnej, to pełna zgoda, czytasz mi w myślach. Hype na te nieszczęsne małpy zniszczył reputację NFT-ków w mainstreamie, ale technologia pod spodem to czyste złoto. Prawa autorskie na blockchainie to rozwiazanie gigantycznego problemu, z którym twórcy bujają się od początku internetu. Kradzież prac, brak creditsu, fałszywki klepane w nieskończoność. Trwały zapis w sieci załatwia sprawę. Przyszłość rynku artystycznego w necie będzie mocno oparta na udowadnianiu oryginalności (tzw. provenance). Jak wrzucasz digital art, grafiki 3D czy animacje do sieci, to masz to wbite w łańcuch bloków na mur beton. I te tantiemy ze sprzedaży wtórnej... stary, to jest to, co odmieni zasady gry na rynku sztuki. Kolekcjoner opyla grafikę drożej, a twórca dostaje swój % z automatu, bez proszenia się po galeriach.
Pytasz, czy to mokry sen geeków. Moim zdaniem trochę tak, a trochę nie. To, w jakim kierunku pójdzie ewolucja cyfrowej sztuki i muzyki przez pryzmat decentralizacji, zależy od adopcji, a nie od pięknych ideałów. Większość normików ma gdzieś decentralizację. Chcą, żeby było prosto i tanio. Wielki biznes na pewno będzie próbował to ubić, albo... if you can't beat them, join them. Po prostu wykupią najlepsze projekty i zrobią swoje mocno scentralizowane wersje zdecentralizowanych platform. Brzmi jak absurd, ale stawiam orzechy przeciwko dolanom, że tak będzie.
Zmiana rynku artystycznego przez nowe technologie to maraton. Zobaczymy pewnie hybrydy. Dużo artystów indie pójdzie w full Web3, zbudują mocne, zamknięte społeczności, a gwiazdki popu będą miały korporacyjne tokeny wypuszczane przez Sony czy Universal. Będzie rzeźnia i przepychanki prawne, ale ziarno zostało zasiane. Ciekawe tylko, kto z obecnych gigantów streamingowych pierwszy ogłosi, że integruje krypto portfele na platformie, żeby podratować spadający PR. Jak obstawiasz?
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Zią, dobrze to rozkminiacie, ale brakuje mi tu jednego, mega ważnego wątku. Wszyscy w kółko gadają o hajsie, braku pośredników i walce z gigantami. A ja bym dorzucił do tego zupełnie inną perspektywę – psychologię samych fanów i pułapkę finansjalizacji wszystkiego, co się rusza.
Zastanówcie się, co się stanie, jak każdy kawałek ztokenizujemy. Nagle typowy słuchacz nie odpala muzyki dlatego, że daje mu ciary, tylko gapi się w wykresy. Przyszłość branży muzycznej oparta na krypto ma taki dość ciemny zaułek: sztuka może zamienić się w chłodną giełdę. Kupujesz tracka i liczysz, że za rok opchniesz go jakiemuś łepkowi dwa razy drożej. Zamiast budować więź, artyści będą musieli niańczyć spekulantów na Discordzie, którzy będą płakać, że floor price spada. Wyobraźcie to sobie – wchodzisz na serwer ulubionego bandu, a tam zamiast dyskusji o nowym klipie, ludzie każą basiście tłumaczyć sie ze spadków na rynku tokenów. No przecież to jest jakaś dystopia.
Moja rada dla twórców jest w sumie brutalna. Jeśli kminicie, w jaki sposób Web3 zmieni rynek muzyczny i artystyczny w przyszłości, to przestańcie traktować to jak cudowny plaster na brak skilli i zasięgów. Decentralizacja platform streamingowych nie zrobi z ciebie wielkiej gwiazdy, jak twoja muza jest nudna jak flaki z olejem. Najpierw trzeba zbudować prawdziwe, lojalne community.
Podobnie zresztą będzie wyglądała ewolucja cyfrowej sztuki. Rysownicy i graficy 3D często myślą, że jak tylko wybiją swoje prace na łańcuchu bloków, to nagle portfel spuchnie od eteru. A prawda jest taka, że nowomodny rynek sztuki w necie i tak zawsze będzie polegał na marce osobistej twórcy. Jak nikt cię nie kojarzy, to ten twój super bezpieczny, kryptograficzny certyfikat autentyczności będzie wisiał na jakimś zdecentralizowanym markecie do końca internetu i pies z kulawą nogą w to nie kliknie.
Zgadzam się z przedmówcą, że technologia pod spodem to sztos, ale to nadal tylko narzędzie. Fani kupią twoje cyfrowe udziały tylko wtedy, gdy faktycznie cię jarają. Jak dla mnie masowa adopcja wjedzie dopiero wtedy, gdy ukryjemy te wszystkie techniczne bebechy, a ludzie będą po prostu kupować "cyfrowy karnet VIP" jednym klikiem.
A wy jak myślicie, przeciętni słuchacze w ogóle chcą być inwestorami swoich idoli, czy woleliby mieć po prostu święty spokój i słuchać nuty w apce za zwykły abonament?