Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema wszystkim. Słuchajcie, od jakiegoś czasu trochę siedzę w temacie krypto, głównie zbieram BTC i ETH na dołkach, ale ciągle na grupach przewija mi się jedno pojęcie. Chyba potrzebuję, żeby ktoś mi to wytłumaczył jak krowie na rowie. Mianowicie: co to jest Launchpad na giełdach kryptowalut?
Widzę to dosłownie na każdym kroku, zwłaszcza jak wchodzę na apkę Binance czy tam innego Bybita. Wszędzie tylko migają banery o debiutach, nowych tokenach i wielkich zwrotach. Z tego co sam na chłopski rozum ogarnąłem, to jest chyba platforma do startu nowych projektów. Coś jak kiedyś te dzikie ICO, tylko teraz patronat trzyma nad tym sama giełda krypto (więc to chyba IEO, zgadza się?). Ale jak to technicznie wygląda w praktyce? Wrzucam tam swój hajs i oni w zamian sypią mi jakieś nowe, kompletnie nieznane monety jeszcze przed oficjalnym listingiem?
Zastanawia mnie mocno, czy Launchpad na giełdach kryptowalut to w ogóle opłacalna zabawa dla takiego zwykłego leszcza z niedużym kapitałem. Gdzieś czytałem opinie, że żeby cokolwiek sensownego z takiej przedsprzedaży wyciągnąć, to trzeba zamrozić na giełdzie potężne bagi ich natywnego tokena (typu BNB). Prawda to? Czy da się wbić z ulicy z paroma stówkami i złapać te mityczne X-y na samym debiucie giełdowym?
Będę mega wdzięczny, jak ktoś z forumowych wyjadaczy opisze swój proces. Jak w ogóle filtrować te projekty startowe? Przecież nie każdy nowy coin z launchpada to od razu złote jajo, na pewno pakują tam też masę shitu żeby tylko ubrać ulicę. I czy przy obecnym rynku przedsprzedaż kryptowalut ma w ogóle sens? Widziałem na X, że niektórzy srogo popłynęli, jak token zrzucił cenę poniżej tej z launchpada dosłownie sekundę po starcie handlu.
Dajcie znać jak wy to widzicie ze swojej perspektywy. Traktujecie platformy startowe dla kryptowalut jako szansę na szybki strzał, czy to raczej dodatek dla tych, co i tak hodlują monety giełdowe? No i najważniejsze – jakis konkretny launchpad krypto polecacie na start do bezpiecznych testów? Czekam na wasze opinie, bo nie wiem czy warto w to w ogóle wchodzić, czy lepiej dać sobie siana.
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema byczku. Dobrze kombinujesz. Zadałeś pytanie o to, co to jest Launchpad na giełdach kryptowalut i w zasadzie w dużej części sam sobie celnie odpowiedziałeś. To po prostu takie mocno ucywilizowane i przypudrowane ICO. Prawidłowa branżowa nazwa to IEO, czyli Initial Exchange Offering. Działa to tak, że giełda robi za bramkarza w klubie – filtruje największy scam, daje wybranym projektom swój patronat i od razu gwarantuje im płynność po starcie. W zamian dany projekt oddaje pulę swoich tokenów dla użytkowników tej giełdy w bardzo dobrej cenie.
Technicznie to wyglada tak, że żeby dostać te nowe monety jeszcze przed oficjalnym listingiem, musisz udowodnić giełdzie, że masz u nich kapitał. Najczęściej oznacza to konieczność zamrożenia (stakingu) natywnego tokena danej platformy, np. BNB na Binance czy MNT na Bybicie. Giełda przez kilka dni robi ci snapy (zrzuty ekranu twojego salda), liczy średnią i na tej podstawie wylicza ci, ile alokacji ci się należy.
I tutaj wjeżdżamy w to, o co pytałeś – czy to w ogóle zabawa dla zwykłego leszcza z paroma stówkami. Odpowiem brutalnie: nie za bardzo. Jeśli nie trzymasz potężnych bagów, to zapomnij o szybkim lambo. Każda taka platforma do startu nowych projektów jest skrojona pod wieloryby. Wrzucisz w staking równowartość 500 dolców, to po podziale tortu dostaniesz przydział pozwalający kupić nowego coina za całe... 2 dolary. Oczywiście, na debiucie zrobi to może z 15x, więc wyciągniesz z tego 30 dolców na czysto. Na waciki styknie, ale szału nie robi. Te mityczne X-y, o których naganiacze trąbią na social mediach, są liczone właśnie od tej śmiesznie małej kwoty początkowej.
Co do ryzyka i ubierania ulicy. Czasem zdarza się, że giełdy pakują jakieś kompletne zapchajdziury, żeby ruch w interesie się kręcił i prowizje spływały. Wspomniałeś o tych akcjach, że po starcie handlu cena leci na łeb na szyję. To klasyka na słabszych rynkach albo przy tragicznej tokenomice. Boty pompują kurs w pierwszych ułamkach sekund, a chwilę potem fundusze VC i kolesie od private sale robią gigantyczny zrzut na łeb ulicy, która wchodzi z FOMO. Dlatego moja złota zasada na każdy debiut giełdowy tokenów z launchpada: odbierasz przydział i walisz nim w rynek PKC (po każdej cenie) w pierwszej minucie. Żadnych sentymentów i hodlowania airdropów z nadzieją na więcej.
Jak chcesz to mądrze rozegrać, to potraktuj platformy startowe dla kryptowalut tylko jako miły, darmowy dodatek. Masz kupione długoterminowo krypto giełdowe? Super, wrzucasz i niech kapie. Ale nigdy nie kupuj altów TYLKO pod launchpad, bo kurs takiego BNB tąpnie ci o 5% i całe wypracowane zyski z przedsprzedaży kryptowalut zeżre ci spadek wartości głównego portfela.
Z polecajek do testów – uderzaj na Bybit. Mają bardzo fajny system z loterią w stablecoinach (USDT). Mrozisz na moment stable, losują tickety i jak wygrasz, to kupujesz tokeny ze sporej alokacji. Jak nie trafisz, twój kapitał wraca nieruszony. Zerowe ryzyko wahań kursowych w porównaniu do trzymania natywnych monet. KuCoin też bywa spoko na takie degenowe strzały, ale tam trzeba mieć refleks ninja na starcie handlu. Trzymaj się ramy i powodzenia na wykresach!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siemka, poprzednik fajnie to rozpisał, polewać mu. Ale dorzucę swoje trzy grosze, bo dla ludzi z mniejszym depo jest na to jeszcze jeden fajny myk, o którym mało kto głośno mówi na start.
Po pierwsze, musisz ogarnąć, że platformy startowe dla kryptowalut mają często w apce dwie osobne zakładki: klasyczny Launchpad i Launchpool. Różnica jest tu mega ważna. Na padzie faktycznie rywalizujesz o alokację, żeby móc KUPIĆ nowe tokeny. Ale w Launchpoolach po prostu mrozisz swoje krypto (bardzo często stablecoiny, np. FDUSD na Binance) i te nowe monety lecą ci totalnie za darmo, kapią na portfel co godzinę. Dla gracza z ulicy to o wiele fajniejsza zabawa w przedsprzedaż kryptowalut, bo niczego za swój hajs nie kupujesz. Zgarniasz zrzut z powietrza, kasujesz zyski i nara.
Mój przedmówca słusznie straszył ryzykiem – kupisz BNB pod event, zrobisz ten cały debiut giełdowy tokenów, a potem kurs głównej monety poleci o 10% w dół i jesteś srogo w plecy na głównym kapitale. No i tu na pełnej wjeżdża taktyka z DeFi. Zamiast kupować giełdowe monety żeby mieć z nich screeny do alokacji, po prostu wrzucasz swoje zapasy BTC albo ETH na takie platformy jak Aave czy Venus pod zastaw i... wypożyczasz stamtąd BNB na kilka dni! Płacisz dosłownie groszowe odsetki od pożyczki, robisz swoje na giełdzie, zgarniasz drop, a potem zamykasz pozycję i oddajesz pożyczone tokeny. Masz wtedy zero ekspozycji na wahania kursu BNB. Sprytne, co nie?
Zgodzę się w 100% z opcją na błyskawiczny zrzut z palca. Te wczesne fazy projektów to dziki zachód. Giełdy wrzucają tam nieraz totalne wydmuszki, żeby tylko podbić sobie wolumen i kasować fee. Jasne, z rzadka trafiają się technologiczne perełki, ale przeważnie to szybka farma pod ubieranie płotek. Odbierasz drop i uciekasz. Nie ma sie co przywiązywać emocjonalnie do wykresu zaraz po listingu. Boty i fundusze VC i tak cię wyprzedzą w ułamku sekundy, więc walisz z PKC w pierwszych minutach i tyle.
Z perspektywy kogoś, kto trochę już w tym siedzi – jak masz wolne stable, to śledź sobie na spokojnie, co to jest Launchpad na giełdach kryptowalut w danym miesiącu. Ładuj się w pule, gdzie nie ryzykujesz utraty wartości kapitału i traktuj to czysto jako darmowe waciki, które dorzucisz do długoterminowego baga. Szukanie tu x100 z paroma stówkami to czyste kasyno. Trzymaj się!