Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema ekipa. Mam takie trochę laickie pytanie, bo niby siedzę w krypto już od zeszłej hossy, ale do teraz klikałem głównie kup/sprzedaj z palca po cenie rynkowej i w ogóle się nad tym nie zastanawiałem. Ostatnio jednak zacząłem dokładnie liczyć hajs i widzę, że przy częstszych ruchach prowizje giełdowe mi strasznie zjadają depo. Próbuję to wszystko ogarnąć i stąd mój post. Czym właściwie są te całe opłaty maker i taker na giełdach krypto?
Czytałem te ich dziwne FAQ na różnych platformach i niby coś tam świta, ale w praktyce ciągle mi się to miesza. Z tego co udało mi się wyczytać, prowizja maker wjeżdża wtedy, kiedy dodaję płynność do giełdy. Czyli jak ustawiam sobie zlecenie z limitem (tzw. limit order) gdzieś poniżej aktualnej ceny i grzecznie czekam w arkuszu zleceń, aż kurs tam spadnie i ktoś mi to zgarnie. Natomiast opłata taker (biorca?) jest wtedy, jak robię zlecenie market i od razu kupuję po aktualnej cenie, zabierając czyjąś ofertę z arkusza. Dobrze to kminie?
I teraz główne pytanie do was - jak wy to rozgrywacie u siebie, żeby maksymalnie ciąć koszty na giełdach kryptowalut? Zauważyłem, że większość dużych platform oferuje dużo niższe stawki dla makera. Widziałem nawet promocje, gdzie wrzucanie zleceń oczekujących ma prowizję równą zero. Dlaczego giełdy krypto aż tak faworyzują takich gości? Rozumiem, że chodzi o budowanie głębokości rynku, żeby giełda wyglądała na płynną dla grubszych ryb, ale czy to jedyny powód?
Jak ktoś robi zwykłe DCA i po prostu wrzuca parę stówek w Bitcoina czy tam jakieś alty raz w miesiącu, to te koszty transakcyjne typu taker raczej go nie zabiją. Jasna sprawa. Ale przy daytradingu, gdzie robię czasem po kilkanaście zagrań dziennie, te różnice w ułamkach procentów zaczynają boleć i zżerają zyski. Jakie macie patenty? Czekacie zawsze cierpliwie aż wasz limit wejdzie, czy czasami po prostu walicie z marketa bo boicie się, że pociąg odjedzie i przegapicie rajd?
Dajcie znać, czy dobrze w ogóle łapię różnicę między maker a taker, no i polećcie z własnego doświadczenia jakieś giełdy, gdzie te prowizje od zleceń nie zedrą ze mnie ostatnich gaci. Z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi, pozdro!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema byku, bardzo dobrze to rozkminiłeś! W zasadzie sam sobie odpowiedziałes na większość pytań. Zrozumienie tego mechanizmu to taki moment przejścia z bycia dawcą kapitału na rynku do kogoś, kto faktycznie szanuje swoje depo. Zdziwiłbyś się, ilu niby doświadczonych trejderów ciągle plącze się w tym, czym są opłaty maker i taker na giełdach krypto i potem płaczą, że system ich oszukuje, bo zyskowna pozycja po zamknięciu nagle świeci na czerwono.
Trafiłeś w sedno z tą płynnością. Platformy handlowe żyją z obrotu, ale żeby ten obrót w ogóle był możliwy, potrzebują grubego orderbooka. Wyobraź sobie, że wpada jakiś wieloryb i chce kupić Bitcoina za kilka baniek. Jak arkusz zleceń świeci pustkami, to gość wywali kurs o kilka procent w górę jednym kliknięciem. Złapie gigantyczny poślizg cenowy (slippage) i ucieknie z takiej platformy z krzykiem. Dlatego giełdy kryptowalut tak bardzo kochają gości, którzy dorzucają swoje oferty z limitem. Kiedy ustawiasz takie zlecenie oczekujące, stajesz się makerem. Tworzysz rynek. Jesteś dla giełdy super ziomkiem, który sprawia, że ich sklep wygląda na zaopatrzony. Stąd te wszystkie bonusy, ucinanie stawek, a na niektórych giełdach nawet ujemne prowizje od zleceń – tak, w niektórych opcjach VIP giełda dosłownie płaci tobie za dostarczanie płynności!
Z kolei taker fee uderza w ciebie, kiedy masz nagłe FOMO. Walisz z marketa, bo widzisz zieloną świecę i chcesz wskoczyć do pociągu tu i teraz. Wtedy jesteś takerem. Zabierasz cudzą płynność z orderbooka, więc giełda kasuje cię bez znieczulenia.
Jak to rozgrywać w praktyce, żeby prowizje giełdowe cię nie zjadły? Jak słusznie zauważyłeś, przy DCA to nie ma wielkiej różicy. Ale jak lecisz z daytradingiem, grasz na futuresach z dźwignią i robisz kilkanaście scalpów dziennie, to koszty transakcyjne potrafią zabić najlepszą strategię. Moja zasada jest prosta: w 90% przypadków używam tylko zleceń z limitem ceny. Wymaga to cierpliwości, jasne. Czasem wyliczę sobie idealne wejście w shorta, cena podchodzi pod mój poziom, brakuje kilku centów i nagle rynek spada w dół, a ja zostaję na peronie. Trudno. Trzeba przełknąć dumę i szukać następnego setupu. Zamiast gonić cenę z marketa, wolę rozstawić sobie siatkę limitów tam, gdzie spodziewam się korekty.
Po zlecenia rynkowe sięgam tylko w sytuacjach podbramkowych. Na przykład kiedy rynek nagle robi zwrot o 180 stopni z jakiegoś fundamentu, a ja muszę uciekać z pozycji, żeby nie wyłapać likwidacji. Wtedy wyższa opłata za zlecenia rynkowe to po prostu koszt ratowania tyłka.
Pytasz o platformy, gdzie prowizje na platformach kryptowalutowych nie zdzierają skalpu. Sporo zależy od tego, jaki robisz obrót miesięczny, ale z tych popularnych to na pewno warto obczaić MEXC. Często mają dosłownie zerowe stawki dla makera na spot, a i na futuresach taker fee jest do przełknięcia. Bybit też ma całkiem sensowne tabele opłat, zwłaszcza jak załapiesz się na jakiś poziom VIP. Do tego stara zasada: trzymaj na koncie odrobinę natywnego tokena danej giełdy (jak BNB na Binance czy KCS na KuCoinie) i odpal opcję opłacania nim prowizji. To często ucina koszty o kolejne 20-25%.
Trzymaj się sztywnych zasad, ustawiaj te limity i nie dawaj się ponosić emocjom na wykresie. Twoje depo ci za to podziękuje. Pozdro i samych zyskownych zagrań!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema. Poprzednik bardzo fajnie wyczerpał temat podstaw, ale dorzucę ci jeszcze dwa mega ważne patenty od siebie. Skoro mówisz, że robisz dużo zagrań dziennie, to musisz uważać na ukryte pułapki, o których mało kto głośno mówi.
Po pierwsze, to że z palca wpisujesz zlecenie z limitem, wcale nie znaczy na 100%, że platforma policzy cię jako makera. Serio! Wyobraź sobie, że cena bitcoina lata jak szalona w górę i w dół, a ty stawiasz limit buy bardzo blisko aktualnego kursu rynkowego. Kurs nagle szarpnie, twoje zlecenie wpada na giełdę i z marszu zdejmuje czyjąś ofertę, zanim w ogóle zdąży zaparkować w arkuszu. Efekt? System traktuje cię jako takera i zgarnia pełną stawkę. Żeby tego uniknąć, przy wystawianiu ordera zawsze zaznaczaj małego ptaszka z napisem Post-Only (na niektórych apkach to się nazywa po prostu "tylko maker"). To wymusza na systemie prostą akcję – albo twoje zlecenie faktycznie wyląduje w orderbooku i zbuduje płynność, albo zostanie z automatu anulowane. Dzięki temu masz pewność, że koszty transakcyjne cię nie zaskoczą i nie zapłacisz drożej.
Druga sprawa, o której musisz pamiętać rozkminiając czym są opłaty maker i taker na giełdach krypto, to kwestia spreadu. Jarałeś się tymi promocjami na darmowy handel. Uważaj z tym, bo giełdy to nie Caritas. Jak dają ci zerowe opłaty za zlecenia oczekujące, to często odbijają to sobie na gigantycznym spreadzie, czyli różnicy między ceną kupna i sprzedaży na pierwszej linii w arkuszu. Co z tego, że prowizja giełdowa za limit wynosi zero, skoro ukryty koszt spreadu pożre ci zysk z tradu, bo wejdziesz w pozycję po gorszej cenie? Czasem lepiej zapłacić ten minimalny ułamek procenta na jakiejś topowej giełdzie typu Binance czy OKX, bo tam realizacja zlecenia jest po prostu dużo ciaśniejsza.
Jak latasz na futuresach, to zamiast skakać po krzakach szukając darmówek, po prostu graj swoje i wbij jakiś pierwszy poziom VIP. Przy agresywnym daytradingu ten wymagany wolumen obrotu nabija się naprawde szybko. Łączysz to z trzymaniem ich natywnego tokena do opłacania haraczu i nagle te wszystkie taker fee przestają boleć. Pilnuj spreadu, klikaj Post-Only, a depo przestanie ci tak chudnąć. Powodzonka na wykresach!