Co oznacza spalanie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co oznacza spalanie tokenów (coin burning)?

2 Wpisy
3 Użytkownicy
0 Reactions
41 Widoki
(@mieszczanin_2002)
New Member
Połączone: 4 tygodnie temu
Wpisy: 0
Rozpoczynający temat  
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siema ekipa. Często widzę, że na tagach krypto przewija się ten sam wątek i nowe osoby ciągle pytają: co oznacza spalanie tokenów (coin burning)? Sam długo tego nie kminiłem, bo na chłopski rozum brzmi to tak, jakby jakiś szaleniec brał zapalniczkę, polewał papierowy hajs benzyną i go podpalał. W świecie tradycyjnych finansów to byłby absurd, ale w krypto ten patent ma mega sens i często robi niezłą robotę dla kursu.

Żeby to ująć w dużym skrócie, spalanie kryptowalut to po prostu nieodwracalne usunięcie określonej puli monet z obiegu. Developerzy danego projektu, albo sam smart kontrakt, wysyłają coiny na tak zwany martwy portfel (z angielska dead wallet albo eater address). To taki adres w sieci, do którego nikt nie ma i nigdy nie wygeneruje kluczy prywatnych. Jak jakiekolwiek krypto tam trafi, to przepadło na amen. Znika z całkowitej podaży rynkowej, nie da się tego w żaden sposób cofnąć.

Zastanawiacie się pewnie po co niszczyć wlasne aktywa? Chodzi o najprostszą ekonomię i mądre ogarnięcie tokenomii. Działa tu czyste prawo popytu i podaży. Jeśli coin burning systematycznie zmniejsza ilość dostępnych tokenów na giełdach, a zainteresowanie projektem zostaje na tym samym levelu (albo rośnie, bo wlatuje hype), to siłą rzeczy cena pojedynczej sztuki powinna pójść w górę. To jest celowy mechanizm deflacyjny. Zobaczcie na to z innej strony – gdyby nagle z planety wyparowała połowa fizycznego złota, to to co zostało w skarbcach od razu wywaliłoby cenowo w kosmos.

Wiele grubych projektów odpala takie akcje regularnie. Binance ze swoim tokenem BNB ma z góry zaplanowane kwartalne spalania, gdzie wywalają z obiegu monety warte grube miliony baksów. Nawet Ethereum po słynnym hard forku zaczęło jarać część opłat transakcyjnych. Zamiast pchać cały urobek do kieszeni walidatorów, spora część ETH idzie z dymem, co mocno hamuje inflację całej sieci.

Dajcie znać w komentarzach jak wy do tego podchodzicie. Zwracacie w ogóle uwagę na mechanizm coin burningu jak dobieracie altcoiny do swoich bagów na portfelu? Czy traktujecie to tylko jako tani chwyt marketingowy pod podbicie ceny na krótko, czy faktycznie widzicie w tym solidny fundament pod hossę? Chętnie poczytam wasze przemyślenia, bo temat jest gruby i można tu nieźle pogdybać.



   
Cytat
(@bogatyryba7700)
New Member
Połączone: 4 tygodnie temu
Wpisy: 0
 
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siema byku, bardzo dobry wpis. Dobrze, że wrzuciłeś ten temat na ruszt, bo faktycznie ulica często ma z tym problem. Jak świeżaki wbijają na rynek i pytają co oznacza spalanie tokenów (coin burning)?, to wyobrażają sobie jakieś niestworzone rzeczy. Albo łykają każde info o niszczeniu coinów jak pelikany, ładując się w największe łajno z nadzieją na szybkie lambo.

Ja do samego jarania krypto podchodzę mocno chłodno. Wiadomo, teoria brzmi super. Redukcja podaży, wbudowana deflacja w krypto, usuwanie monet z obiegu giełdowego – to wszystko na papierze od razu rysuje w głowie piękne zielone świece. Ale z mojego doświadczenia wynika, że trzeba to podzielić na dwie zupełnie różne kategorie, bo inaczej można popłynąć z kasą.

Pierwsza opcja to grube fundamenty, o których zresztą sam wspomniałeś. Ethereum jara fee transakcyjne ze sporym impetem, Binance robi swoje kwartalne czystki i wywala w eter setki milionów dolarów. Tam spalanie kryptowalut to stały element tokenomii, twardo połączony z realnym użyciem sieci. W ETH zasada jest prosta: im większy ruch na chainie, tym więcej idzie z dymem. To buduje mega mocny grunt pod long-term, bo popyt z sieci jest naturalny i ciągły. Jak ktoś mnie pyta, czy w takich projektach coin burning ma sens i działa na cenę, to odpowiedź brzmi: no jasne, że tak. To robi potężną robotę.

Ale jest też druga strona medalu i tu wchodzi cała patologia naszego rynku. Ile to już razy widziałem starty jakichś psich memecoinów na BSC czy Solanie. Twórcy krzyczą na Twitterze, że "BURN 50% TOTAL SUPPLY AT LAUNCH!!!". No i co z tego? Ulica ładuje w to hajs, bo mysli, że jak odpalą połowę supply na dead wallet, to mniejsza ilość tokenów z automatu wywali cenę na księżyc. Prawda jest taka, że to czysty marketingowy bełkot pod ubranie dawców kapitału. Co z tego, że spora część zniknie, skoro devsi i tak trzymają resztę na ukrytych portfelach i zrzucą te ogromne bagi na łeb przy pierwszym lepszym FOMO.

W takich shitcoinach zjawisko niszczenia coinów służy tylko i wyłącznie do wywołania taniego hype'u. Sztuczne zmniejszanie podaży przy braku jakiejkolwiek użyteczności danego altcoina nie da wam zysków. Zero popytu na sam projekt = martwy wykres, niezależnie od tego ile milionów sztuk wyparuje na adres, do którego nie ma kluczy prywatnych. Zresztą, przypomnijcie sobie jak to wyglądało z Luną Classic. Społeczność ładowała w to kasę, wprowadzali burn podatkowy z każdej transakcji, pompowali sobie potężne dawki hopium na czatach, a kurs i tak długo szorował po dnie.

Dlatego jak sam robię research i dobieram coiny do bagów pod hossę, to mechanizm deflacyjny jest dla mnie tylko fajnym bonusem, a nie głównym powodem do zakupu. Zawsze patrzę na market cap i na to, kto tak naprawdę ma kontrolę nad tym procesem. Sprawdzam, czy to jest zakodowane twardo w smart kontrakcie i leci z automatu, czy może ekipa odpala zapałkę ręcznie "pod publiczkę", kiedy akurat potrzebują podbić kurs żeby wyjść z zyskiem na swoich pozycjach.

Popyt i realna adopcja zawsze muszą iść w parze ze zmniejszaniem liczby tokenów na rynku. Inaczej to zwykła iluzja. Czekam aż więcej osób z forum dorzuci tu swoje trzy grosze, bo temat jest konkretny. Z fartem!



   
OdpowiedzCytat
(@dobryzabojca7370)
New Member
Połączone: 4 tygodnie temu
Wpisy: 0
 
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siemanko. Chłopaki wyżej wyjaśnili już chyba najważniejsze podstawy tego, co oznacza spalanie tokenów (coin burning), więc ja dorzucę tylko jedną radę od siebie, na której sam kiedyś przejechałem się jak łysy na grzebieniu.

Patrzycie na te wszystkie komunikaty o niszczeniu podaży i od razu macie przed oczami księżyc. Zanim jednak wbijecie się w dany projekt z kapitałem, musicie sprawdzić skąd w ogóle pochodzą te monety, które idą z dymem. Serio, to jest gamechanger.

Często devsi ogłaszają wielkie niszczenie krypto, ale prawda jest taka, że wywalają na martwy portfel tokeny z jakiejś swojej zablokowanej puli rezerwowej. Takiej, która i tak nigdy nie była w obiegu! Co to zmienia dla was jako inwestorów trzymających baga? Absolutnie nic. Podaż w cyrkulacji (circulating supply) na giełdach zostaje bez zmian, więc cenowo wykres nawet nie drgnie. Żeby mechanizm deflacyjny naparwdę miał kopa i pompował kurs, to musi to być tzw. buyback and burn. Ekipa albo smart kontrakt musi najpierw skupić te monety z otwartego rynku za realny hajs, robiąc na wykresie zieloną świecę popytową, a dopiero potem posłać je w cyfrową nicość. Wtedy to ma jakikolwiek sens.

Kolejna gruba pułapka to emisja nowych coinów, czyli ukryta inflacja tokenomii. Co wam po tym, że projekt uroczyście jara milion sztuk w każdym kwartale, skoro w tym samym czasie przez unlocki dla wczesnych funduszy VC albo chore nagrody za staking na rynek wylewa się dziesięć milionów nowych? Matematyki nie oszukasz. Całkowita podaż netto rośnie, a wy trzymacie walor, który systematycznie traci na wartości. Zjawisko redukowania ilości tokenów działa na waszą korzyść tylko i wyłącznie wtedy, kiedy realnie przewyższa tempo lokalnej drukarki.

Dlatego jak naganiacze rzucają wam hasłem coin burning na Twitterze czy Telegramie, nie bierzcie tego od razu za sygnał pod longa. Odpalcie sobie explorera danej sieci, sprawdźcie harmonogram uwalniania podaży i upewnijcie się, czy ten cały "pożar" to przypadkiem nie jest tylko marketingowa zasłona dymna przed zrzuceniem wam na łeb kolejnej tony papieru z unlocków.

Uważajcie na swoje depo, bo rynek nie wybacza lenistwa!



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: