Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema ekipa. Ostatnio sporo kminię nad tym całym rynkiem krypto i pomyślałem, że odpalę tu nowy wątek. Widzę po innych działach, że masa świeżaków ciągle zadaje to samo pytanie: co to jest stablecoin i jak utrzymuje swoją wartość? Niby wszyscy tego używamy do przesyłania kasy między giełdami i parkowania kapitału, ale jak przychodzi do konkretów, to mało kto ogarnia bazę.
Więc tak na chłopski rozum, bez tego całego analitycznego bełkotu z Twittera. Stablecoin to po prostu taka specyficzna krypto, która z założenia ma nie latać góra dół jak opętana. Jej kurs ma być nudny i płaski. Zazwyczaj jest przyklejona do walut tradycyjnych, czyli tzw. fiatów, a najczęściej do dolara amerykańskiego. Znacie pewnie USDT (Tether) albo USDC. Złota zasada to: 1 token = 1 dolar.
No ale dobra, przejdźmy do mięsa. Jak stablecoin utrzymuje swoją wartość na rynku, skoro wszystko dookoła potrafi zaliczyć zjazd o 30% w jedną noc? To nie jest żadna magia, tylko kwestia tego, co siedzi pod maską danego projektu.
Najpopularniejszy patent to zwykłe zabezpieczenie w gotówce i obligacjach. Twórcy wymyślili to tak: jeśli firma wypuszcza na blockchain miliard cyfrowych monet, to musi trzymać miliard twardych baksów w sejfie (albo na jakimś bankowym koncie). To gwarantuje tzw. peg, czyli ten sztywny kurs 1:1. Jak chcesz wypłacić hajs, oddajesz tokeny, a oni dają ci papier. Proste. Wiadomo, czasem wychodzą niezłe inby z audytami i ludzie panikują, czy firmy na pewno mają pokrycie na każdą swoja kryptowalute, ale ogólnie ten system jakoś się trzyma kupy.
Druga opcja to stablecoiny algorytmiczne i tu już zaczyna się prawdziwy hardcore. Nie ma fizycznych dolarów na koncie. Są za to mądre skrypty (smart kontrakty). Jak cena rośnie powyżej dolara, algorytm drukuje nowe tokeny, żeby zwiększyć podaż i zbić kurs. Jak cena spada poniżej, to je spala. Brzmi super, ale kto pamięta apokalipsę Terry (UST), ten wie, że jak algorytm złapie zadyszkę i straci peg, to masz w portfelu bezwartościowy gruz.
Są jeszcze hybrydy jak DAI, gdzie mechanizm stabilności opiera się na zastawie z innych kryptowalut (np. ETH), ale zawsze z dużą nadwyżką, żeby uniknąć likwidacji przy nagłych zwałach na rynku.
Ciekaw jestem waszego podejścia do stabilnych kryptowalut. Ufacie gigantom typu Tether, czy wolicie trzymać kasę w czymś maksymalnie zdecentralizowanym? Wymieniajcie się doświadczeniami, bo temat robi się mega ważny przed kolejną hossą.
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema OPie, dobry temat odpalony. Zgadzam się w stu procentach, masa ludzi ładuje się teraz na giełdy i w ogóle nie kuma bazy, jeśli chodzi o to czym jest stablecoin i w jaki sposób skutecznie trzyma swój kurs. Dla większości ulicy to jest po prostu cyfrowy odpowiednik dolara i kropka, a pod maską, na blockchainie, potrafią dziać się niezłe cyrki.
Fajnie to opisałeś z tymi rezerwami w gotówce i bonach skarbowych, ale pominąłeś jeden mega ważny trybik w tej całej maszynie. Jak ktokolwiek zadaje pytanie co to jest stablecoin i jak utrzymuje swoją wartość, to trzeba mu od razu rzucić hasło: arbitraż. To jest absolutny gamechanger na tym rynku. Załóżmy, że na Binance jest gruba wyprzedaż i cena USDT spada z 1$ na powiedzmy 0.98$. W tym momencie wpadają wieloryby i boty arbitrażowe. Skupują ten lekko przeceniony token za grosze z rynku wtórnego, idą prosto do Tethera i wymieniają go w stosunku 1:1 na twarde fiaty. Zgarniają te dwa centy zysku na każdej sztuce. Przy obrocie rzędu milionów baksów to jest darmowy hajs leżący na ulicy. I właśnie ten potężny ciągły popyt ze strony grubszych graczy sprawia, że stabilne kryptowaluty błyskawicznie wracają do swojego sztywnego pegu. Żadnej magii w tym nie ma, to po prostu czysty wolny rynek, chciwość i skrypty latające z prędkością światła.
Co do projektów algorytmicznych... stary, daj spokój. Jak ktoś mi próbuje dzisiaj wciskać, że sam kod wystarczy, żeby utrzymać sztywny parytet walutowy bez fizycznego dolara w skarbcu, to odsyłam do wykresu LUNA i ich słynnego UST. To było czyste rynkowe hopium dla naiwnych. Do Kwon nawinął ludziom makaron na uszy, że skomplikowana matematyka i spalanie tokenów obronią wartość cyfrowego pieniądza, gdy przyjdzie gruba bessa. A jak tylko więksi gracze zaczęli sypać na rynku i wjechał atak paniki, to spirala śmierci wyzerowała portfele szybciej, niz zdążysz wypowiedzieć słowo depeg. Dzisiaj każdy algorytmiczny stablecoin to dla mnie tykająca bomba. Nawet tego kijem nie tykam.
Z tym DAI to sprawa wygląda o tyle zabawnie, że ich legendarna decentralizacja trochę ostatnio kuleje. Nadzabezpieczenie kryptowalutami brzmi spoko na papierze, ale MakerDAO ma w swoich rezerwach wrzucone potężne ilości USDC. Więc jak centrala Circle z jakiegoś powodu zablokuje ich adresy na smart kontraktach, to cały ten mechanizm gwarantujący stabilność kursu DAI może zaliczyć srogie fikołki. Chociaż trzeba im uczciwie przyznać, że mechanizm likwidacji pozycji przy flash crashach na Ethereum ratuje im tyłek i działa jak złoto.
Wracając do twojego pytania z końcówki – w czym trzymam hajs, żeby bezpiecznie zaparkować zyski i przeczekać zwały? Lecę w starą, dobrą dywersyfikację. Większość wora to stare, poczciwe USDT. Wiem, że Tether ma długą i gęstą historię unikania twardych audytów oraz dziwnych powiązań, ale przeżyli już tyle krachów, FUDu i ataków spekulacyjnych, że są chyba za duzi na upadek. Przynajmniej tak to sobie tłumaczę, żeby spokojnie spać. Resztę kapitału na zakupy trzymam na DEXach w USDC, bo za Circle stoją giganci z Wall Street tacy jak BlackRock, no i mają to w miarę ogarnięte z amerykańskim prawem, więc ryzyko odpału jest mniejsze.
Baza jest taka, że zanim jakiekolwiek świeżaki wbiją w krypto i zaczną przerzucać całą pensję, niech najpierw zrozumieją rynkowe mechanizmy obrony kursu. Ciemna wiara, że jeden cyfrowy dolar na ekranie telefonu to pewniak zawsze równy papierowemu banknotowi w portfelu, wyprodukowała już zbyt wielu bankrutów. Niech każdy sam bada temat, weryfikuje twarde pokrycie tokenów w gotówce i nie ładuje się w niesprawdzone śmieci z kosmicznym APY na jakichś podejrzanych farmach. Tyle z mojej strony, z fartem na wykresach!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siemka, fajna dyskusja się tu rozkręciła. OP wyjaśnia teorię, a kolega wyżej dorzucił arbitraż, co jest w punkt, bo bez botów to wszystko by się rozjechało przy byle spadku BTC. Ale brakuje mi tu jeszcze jednej, kluczowej perspektywy, o której mało kto myśli, dopóki nie dostanie po łapkach.
Wszyscy gadają o tym, że to co to jest stablecoin i jak utrzymuje swoją wartość, to głównie kwestia mitycznych rezerw i rynkowego popytu. Spoko, jasna sprawa. Ale zapominacie o najgrubszym kalibrze w tym biznesie, czyli o scentralizowanej kontroli. Zwykły kowalski myśli, że trzyma USDT na prywatnym portfelu i jest panem swojego majatku. Guzik prawda. Zarówno Tether, jak i Circle (ekipa od USDC) mają wbudowane w kod swoich smart kontraktów proste funkcje blacklisty.
Co to znaczy w praktyce? Że jeśli jakaś agencja z rządu do nich zapuka, albo ich systemy oflagują twój adres jako podejrzany (bo np. wpadł ci na portfel pył z jakiegoś scamu z airdropem), to mrożą twoje środki jednym kliknięciem. I masz wtedy cyfrowe zero, a nie bezpieczną przystań. Cały ten sztywny parytet i zacementowany kurs do dolara przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, bo nie przetransferujesz tych tokenów nawet na milimetr.
Kolejna sprawa to prawo. Słyszeliście pewnie o nowych regulacjach MiCA w Europie, co? Unia mocno wzięła się za krypto i giełdy muszą powoli wywalać z platform nieuregulowane monety. Pakowanie całego wora tylko w USDT to teraz całkiem spore ryzyko polityczne. Moim zdaniem warto już teraz zerknąć na legalne, stabilne kryptowaluty z licencjami EMI w Europie albo przynajmniej rozważyć te oparte na Euro. Lepiej to ogarnąć wcześniej, żeby nie obudzić się z ręką w nocniku, jak nagle twoja ulubiona giełda zablokuje ci szybką konwersję do fiatów.
Moja rada z perspektywy kilku lat w tym kasynie? Jak już kumacie rynkowe mechanizmy, to pamiętajcie o bazowym bezpieczeństwie. Zostawianie zysków z altcoinów na CEXach to czyste proszenie się o kłopoty. Wymieniasz zysk na tokeny z twardym pokryciem, zrzucasz to od razu na zimny portfel sprzętowy typu Ledger czy Trezor i dopiero wtedy odpoczywasz. Nie ufajcie ślepo instytucjom, dywersyfikujcie to ryzyko. Tłustej hossy wszystkim!