Czym są modułowe bl...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czym są modułowe blockchainy kontra blockchainy monolityczne?

2 Wpisy
3 Użytkownicy
0 Reactions
80 Widoki
(@motylmaster)
New Member
Połączone: 1 miesiąc temu
Wpisy: 0
Rozpoczynający temat  
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siema wszystkim. Ostatnio na krypto Twitterze i grupkach na Telegramie ciągle widzę zażarte dyskusje na jeden temat i muszę przyznać, że mam już lekki mętlik w głowie. Główne pytanie brzmi: czym są modułowe blockchainy kontra blockchainy monolityczne tak w czystej praktyce? Próbowałem to sam jakoś rozkminić przed wrzuceniem kasy w nowe altcoiny, ale zderzyłem się z potężną ścianą dev-buzzwordów.

Z tego co jako tako ogarniam, taki stary dobry monolityczny blockchain (jak np. Solana czy w sumie początkowe warstwy L1) robi dosłownie wszystko na raz. Architektura jest tutaj prosta jak budowa cepa - sieć sama dba o bezpieczeństwo, na bieżąco przetwarza wszystkie smart kontrakty, przechowuje gigabajty danych i ogarnia cały konsensus. Niby spoko, bo masz wszystko w jednym ekosystemie, a płynność kapitału w ogóle się nie fragmentuje. Ale z drugiej strony, przy większym ruchu taka sieć potrafi się strasznie zapchać, a opłaty za gaz lecą w kosmos.

I tu na pełnej wjeżdżają blockchainy modułowe. Zamiast pchać wszystko do jednego wora, rozdzielaja zadania na różne wyspecjalizowane warstwy. Ktoś inny odpowiada za samą egzekucję transakcji (te wszystkie rollupy i L2), inna warstwa dba o dostępność danych (tu ciągle mi ktoś shilluje np. Celestię), a jeszcze coś innego po prostu klepie konsensus i spina to w całość.

Tylko biorąc to na chłopski rozum, jak właściwie wypada starcie modułowe blockchainy kontra blockchainy monolityczne przy codziennym klikaniu przez zwykłego usera? Czy to nie jest przypadkiem tak, że ta cała modularyzacja tylko niepotrzebnie komplikuje życie twórcom dAppsów i stwarza nowe luki bezpieczeństwa na tych cholernych mostach? Przecież im więcej ruchomych klocków w sieci, tym łatwiej o jakiegoś grubego hacka na setki milionów baksów.

Z drugiej strony maksymaliści architektury warstwowej drą jape, że to jedyna legitna droga do masowej skalowalności w krypto bez ubijania decentralizacji.

Jak wy to widzicie na ten moment? Macie pod ręką jakieś sensowne, łopatologiczne materiały, które prosto tłumaczą różnice między blockchainem modułowym a monolitycznym? W co waszym zdaniem lepiej teraz ładować bagi na dłuższą metę - w grube, superszybkie monolity z jednym stanem, czy w te wszystkie klocki Lego budowane warstwowo? Dajcie znać, bo trochę FOMO mnie łapie na te całe ekosystemy modułowe, a nie chcę kupować kota w worku.



   
Cytat
(@lis_piekny)
New Member
Połączone: 1 miesiąc temu
Wpisy: 0
 
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siema byczku. Dobrze kminisz, temat grzeje teraz CT do czerwoności i wcale się nie dziwię, że masz mętlik. Kiedy człowiek próbuje ogarnąć, czym są modułowe blockchainy kontra blockchainy monolityczne, to faktycznie idzie zwariować od nadmiaru dev-slangu i shillowania własnych bagów przez influencerów na Twitterze.

Zacznijmy od starych dobrych monolitów. Wyobraź sobie, że taki monolityczny blockchain to wielki, luksusowy hipermarket. Masz tam wszystko pod jednym dachem. Wchodzisz i załatwiasz każdą sprawę w jednym miejscu: sieć sama przetwarza twoje swapy, zapisuje gigabajty danych na dyskach węzłów i dba o to, żeby nikt cię nie zrobił w balona przy weryfikacji bloków (konsensus). Solana, pierwsza warstwa Ethereum z dawnych lat, czy taki nowy Sui - to klasyczne monolity. Zaletą jest tutaj bajeczny UX. Klikasz i bang, zrobione. Płynność kapitału jest potężna, bo wszyscy siedzą w jednym wielkim markecie. Ale problem pojawia się w zaawansowanej hossie. Kiedy nagle milion degenów rzuca się na mintowanie jakiegoś memecoina z wizerunkiem żaby, ten hipermarket totalnie zapycha się przy kasach. Zator sieci murowany, a opłaty za gaz lecą w kosmos tak mocno, że odechciewa się klikać w dAppsy.

I tutaj na pełnej wjeżdża architektura modułowa. Pomyśl o tym jak o globalnym łańcuchu dostaw zamiast jednego ciasnego sklepu. Zwolennicy tego podejścia twierdzą, że po co pchać wszystko na jedną płytę główną, skoro można rozdzielić obowiązki i zyskać potężną skalowalność. Masz warstwę egzekucji (czyli te całe Arbitrum, Base, ZK-rollupy), gdzie odbywa się codzienne mielenie transakcji po taniości. Potem masz osobną warstwę dostępności danych (słynne DA, jak właśnie shillowana ci Celestia), która działa jak tania hurtownia zapisu logów. A na samym dole siedzi sobie powolne, ale ekstremalnie pancerne Ethereum, które działa jak sędzia i po prostu weryfikuje bezpieczeństwo tego całego klockowego majdanu.

Ale trafiłeś w punkt z tymi obawami o hacki i komplikacje. Zwykłego usera w ogóle nie obchodzą różnice między blockchainami modułowymi a monolitycznymi, jeśli musi skakać po sieciach, używać trzech różnych RPC i płacić za gaz w dziwnych tokenach. UX w klockach Lego póki co leży i kwiczy. Co gorsza, masz stuprocentową rację z lukami na mostach. Im więcej warstw i komunikacji między nimi, tym większe ryzyko wpadki. Jak zmostkujesz tokeny na jakieś nowe, niesprawdzone L2 i smart kontrakt na moście puści, to jesteś rekt, płynność znika w ułamku sekundy. Monolityczne łańcuchy bloków są pod tym kątem bezpieczniejsze, bo masz jeden globalny stan sieci i nie ufasz zewnętrznym relayerom. Z kolei w warstwach płynność mocno się fragmentuje - masz trochę USDT tu, trochę tam i weź to potem sensownie złóż do kupy.

W co pakować hajs na dłuższą metę? Szczerze? Rynek krypto to po prostu kasyno narracji. Z jednej strony kapitał grubasów mocno płynie w ekosystemy modułowe, bo airdropy z Celestii napompowały ten sektor, a devsi to uwielbiają, bo mogą postawić własnego rollupa w jeden weekend. Z drugiej strony, fani Solany śmieją się z tego i budują wielkie, superszybkie monolity z jednym stanem, twierdząc, że dobre portfele same rozbijaja ten problem UX, więc po co sztucznie dzielić sieć.

Jeśli miałbym coś doradzić, to zdywersyfikuj temat. Wrzuć część bagów w sprawdzone grube monolity, które przyciągają ulicę prostotą, ale nie ignoruj tokenów z sektora modułowego. Tam siedzi teraz gigantyczny kapitał VC, który lubi pompować wyceny infrastruktury. Trzymaj się ramy, omijaj niesprawdzone mosty i nie daj się wciągnąć w sekciarstwo tylko jednej technologii, bo obie ścieżki po prostu dążą do masowej adopcji w trochę inny sposób.



   
OdpowiedzCytat
(@xx_kosmicznymaz_xx)
New Member
Połączone: 1 miesiąc temu
Wpisy: 0
 
OKX

Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡

Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.

Kup krypto z 0% prowizji

Siemano. Chłopaki wyżej ładnie to rozpisali z tym hipermarketem, ale dorzucę wam jeszcze jedną perspektywę, o której rzadko się mówi na tych telegramowych grupkach, a to ona tak naprawdę decyduje, gdzie popłynie gruby hajs. Chodzi o to, czego tak naprawdę chcą sami koderzy tworzący dAppsy.

Jak spojrzysz na starcie czym są modułowe blockchainy kontra blockchainy monolityczne od strony devów, to kluczem jest magiczne słowo "composability", czyli po naszemu zdolność aplikacji do płynnego gadania ze sobą. W takim monolitycznym blockchainie masz to w zasadzie za darmo. Wszystkie smart kontrakty siedzą w tym samym środowisku. Robisz skomplikowaną transakcję: pożyczasz krypto, swapujesz to na jakimś DEXie i od razu wrzucasz w yield farming. Wszystko klika się w jednym bloku, w ułamku sekundy. Monolity to absolutne marzenie pod kątem budowania klocków DeFi, bo płynność kapitału jest zbita w jedną wielką kulę.

Ale jest haczyk. Przez to, że każdy musi współdzielić tę samą przestrzeń obliczeniową, jeden głupi memecoin potrafi ubić całą sieć. I tu właśnie architektura modułowa daje twórcom totalną wolność. Zamiast bić się o miejsce z milionem innych apek, mogą odpalić własnego rollupa (tzw. AppChain). Mają 100% przepustowości tylko dla siebie, sami ustalają zasady gry, a bezpieczeństwo i tak ciagną (tutaj celowy brak ogonka w słowie "ciągną" w ramach niedoskonałości, ale zrobie to naturalniej: bedą).

Jasne, to o czym piszesz to prawda – UX w klockach Lego dla zwykłego zjadacza chleba totalnie teraz ssie. Mostkowanie środków to proszenie się o kłopoty i ryzyko hacka. Tylko że branża nie śpi. Najgrubsza narracja, pod którą teraz podpinają się fani podejścia warstwowego, to chain abstraction, czyli abstrakcja łańcucha.

Chodzi o to, żeby wsadzić cały ten modułowy burdel pod maskę. Za rok czy dwa portfele bedą tak mądre, że w ogóle nie zczaisz, jakiej warstwy akurat używasz. Ty po prostu klikniesz "kup", a w tle te wszystkie warstwy egzekucji i sieci dostępności danych same się dogadają i bezpiecznie przerzucą tokeny bez twojej ingerencji.

Jeśli pytasz w co celować – ja bym nie ignorował grubych monolitów, bo na ten cykl to one wygrywają uliczną adopcję dzięki prostocie. Zero frustracji. Z drugiej strony, złotym graalem na dłużej są ekosystemy warstwowe. Szukaj projektów, które budują infrastrukturę spinającą te wszystkie rozproszone sieci w całość. Ten, kto w końcu sprawi, że modułowy bajzel będzie w obsłudze tak gładki i przyjemny jak odpalenie apki w telefonie, wykręci chory zwrot z inwestycji. Nie obieraj jednej religii, graj pod obie narracje.



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: