Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema ekipa. Ostatnio wkręciłem się w gadkę ze znajomym na temat krypto i wjechał temat pt. jaka jest maksymalna podaż Bitcoina. Kumpel upierał się, że to można jakoś w przyszłości zmienić w kodzie, ale z tego co ja kojarzę, to sprawa jest od początku twardo zacementowana. Pomyślałem, że wrzucę tu wątek, żebyśmy sobie to na spokojnie rozkminili.
Wiadomo powszechnie, że ten całkowity limit BTC to dokładnie 21 milionów sztuk. Taki myk wymyślił sam Satoshi Nakamoto jak pisał cały protokół. Na ten moment wykopano już grubo ponad 19 baniek, co daje nam jakieś 90% całej puli, jaka w ogóle trafi na rynek kryptowalut. No i właśnie, tu pojawia się pierwsze pytanie do was – czy ten limit podaży bitcoina ma w ogóle szansę kiedyś pęknąć? Niby kod jest open source, ale wyobrażacie sobie, żeby górnicy i węzły zagłosowali nagle za dodrukiem? Przecież to by zabiło całą wartość tej monety. Cały sens BTC polega na tym, że z założenia ma to być twardy pieniądz.
Inna kwestia to to, ile realnie tego krypto jest w ogóle w obiegu. Bo wiecie, maksymalna ilosc bitcoina na papierze to jedno, ale ile portfeli przepadło na zawsze? Ludzie gubili klucze prywatne, wyrzucali stare laptopy na śmietnik lata temu, jak to kosztowało dosłownie grosze. Słyszałem gdzieś szacunki, że nawet 3-4 miliony monet są bezpowrotnie stracone. To by znaczyło, że realna maksymalna podaż będzie znacznie, znacznie mniejsza niż te oficjalne 21 mln. To chyba robi niezłą robotę jeśli chodzi o rzadkość cyfrowego złota, co nie?
No i zostaje nam temat samego wydobycia. Z każdym halvingiem nagroda dla górników za blok spada o połowę, więc tempo wrzucania nowych sztuk w obieg strasznie zwalnia. Ostatni ułamek bitcoina podobno zostanie wykopany dopiero gdzieś w okolicach 2140 roku. Zastanawiam się tylko, jak ten cały ekosystem będzie się wtedy utrzymywał z samych opłat transakcyjnych, jak już maszyny przestaną kopać nowe monety.
Jak wy w ogóle bronicie argumentu o tej sztywnej podaży przed laikami, którzy mówią, że to tylko liczby w komputerze i zaraz ktoś dopisze w kodzie kolejne miliony? Dajcie znać jak to widzicie z perspektywy kogoś, kto siedzi w krypto trochę dłużej. Piona!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema! Dobrze gadasz, temat wraca jak bumerang za każdym razem, jak ulica zaczyna się interesować rynkiem i wbija nowe FOMO. Twój kumpel ma w jednym rację, a w drugim totalnie się myli. I to jest właśnie to, co najtrudniej wytłumaczyć ludziom spoza naszej bańki, którzy widzą tylko skaczące na zielono wykresy.
Jeśli chodzi o to, jaka jest maksymalna podaż Bitcoina, to odpowiedź z poziomu protokołu brzmi: dokładnie 20 999 999,9769 BTC. I ani jednego satoshiego więcej. Kumpel upiera się, że kod można zmienić? No jasne, że można, przecież to wszystko jest open source! Z tym że jak zmienisz zasady konsensusu, to już nie masz BTC. Ktoś sobie może wpisać u siebie na kompie, że całkowity limit BTC to od jutra na przykład 42 miliony sztuk. Odpali ten swój zmodyfikowany soft i... będzie w tej sieci po prostu sam.
Żeby limit wydobycia został ruszony, musiałaby się na to zgodzić calutka sieć. Wyobrażasz sobie, żeby minerzy ładujący miliony dolarów w gigantyczne farmy koparek, goście trzymający full node'y i grube ryby z Wall Street nagle zagłosowali "hej, rozwodnijmy nasz własny kapitał i zróbmy inflację"? Przecież to kompletne samobójstwo. Zmiana podaży w głównym łańcuchu to czysta abstrakcja, nikt tego w życiu nie zrealizuje. Powstałby z tego po prostu kolejny bezwartościowy fork, shitcoin o którym nikt nie usłyszy, a oryginał działałby sobie dalej po swojemu.
Co do tych straconych portfeli to trafiłeś w samo sedno. Maksymalna ilosc bitcoina wpisana na sztywno w whitepaper to jedno, ale to, ile realnie lata po rynku, to zupełnie inna bajka. Szacuje się, że lekko 4-5 baniek leży na martwych adresach na amen. Zgubione seed phrase'y, kolesie co wywalili dyski na śmietnik w 2010 roku, no i portfele samego Nakamoto, z których nie ruszył się nawet ułamek monety od początku istnienia projektu. Jak sobie uświadomisz, że twardy pułap to te 21 mln, a wykopano już ponad 19 baniek, to po odjęciu tych zgubionych monet wychodzi nam niezły szok podażowy. Na giełdach kręci się tak naprawde tylko garstka. To właśnie robi z tego najlepsze cyfrowe złoto. Rzadkość robi robotę i nakręca cenę.
Pytałeś jeszcze o to, co będzie jak wydobycie bitcoina dobiegnie końca w okolicach tego słynnego 2140 roku. Z każdym halvingiem nagroda z bloku leci drastycznie w dół, zgadza się. Ale pamiętaj ziomek, że górnicy żyją z dwóch rzeczy: z samego kopania i z opłat, czyli z fee za puszczanie transakcji. Jak nagroda z bloku zejdzie praktycznie do zera, sieć będzie już funkcjonować zupełnie inaczej. Prawdopodobnie cała drobnica przeniesie się na drugie warstwy typu Lightning Network, a główny łańcuch będzie służył tylko do masywnych rozliczeń między instytucjami i państwami. Same koszty transakcyjne na spokojnie utrzymają koparki i zepną budżet minerom, nie ma o to strachu.
A jak bronić tego przed laikami, co gadają, że to "tylko liczby w komputerze"? Ja zawsze używam metafory planszówki. Mówię: stary, możesz sobie wyciąć z papieru pięć dodatkowych hoteli i wrzucić je na planszę do Monopoly, bo masz do tego nożyczki. Ale czy ktokolwiek zgodzi się z tobą zagrać z takimi zasadami? No nie. Kod to tylko zbiór zasad, ale o jego sile decyduje sieć ludzi, którzy te zasady akceptują. Końcowa liczba monet w obiegu jest zabetonowana przez czystą ekonomię i ludzki interes. Nikt nie strzeli sobie w kolano dobrowolnie.
Pozdro i trzymajcie mocno swoje bagi!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siemanko. Chłopaki wyżej fajnie wyjaśnili sprawę od strony samego kodu i konsensusu, więc nie będę powtarzał, tylko dorzucę wam inną perspektywę na to wszystko. Bo temat jest szerszy.
Zauważyłem, że jak laicy rozkminiają to, jaka jest maksymalna podaż Bitcoina, to strasznie fixują się na tych 21 milionach jak na jakimś gigantycznym wąskim gardle. Twój kumpel pewnie myśli "kurde, na świecie jest 8 miliardów ludzi, jak niby ta docelowa ilość btc ma obsłużyć globalną ekonomię, skoro nawet nie starczy po jednym na każdego milionera?". Błąd polega na tym, że ludzie nie kumają podzielności. Jeden pełny bit to jest aż 100 milionów satoshi. Prawdziwa całkowita pula to są dosłownie biliardy małych jednostek. Za jakiś czas nikt normalny nie będzie operował dziwnymi ułamkami z masą zer po przecinku, tylko będziemy po prostu płacić za kawę w satsach. Więc ten sztywny pułap wcale nie zablokuje masowej adopcji, o co często plują się sceptycy.
Mam też dla ciebie konkretną radę, jak gadać z takimi znajomymi, żeby szybciej zaskoczyli. Zamiast tłumaczyć mu w kółko jak działa ta maksymalna ilość monet w obiegu i siłować się na techniczne argumenty z blockchainem, odwróć kota ogonem. Zapytaj go, jaka jest dzisiaj docelowa podaż polskiego złotego albo dolara. Niech ci poda jedną, konkretną liczbę. Wiadomo, że nie poda, bo drukarki banków centralnych robią brrr, a politycy mogą sobie jutro dopisać do państwowej bazy dowolną kwotę z kosmosu. Cały urok krypto polega właśnie na tym, że od pierwszego dnia znasz twarde zasady gry.
A co do tych martwych portfeli to pełna zgoda, ale zapomnieliście o jeszcze jednym zjawisku. Poza typowo zgubionymi seedami mamy w sieci tak zwany "dust", czyli kryptowalutowy kurz. To sa takie mikro ścinki na starych adresach, których w ogóle nie opłaca się ruszać, bo opłata za transakcję zjadłaby więcej, niż ten ułamek jest w ogóle warty. Te środki są w teorii wykopane i widnieją w blockchainie, ale w praktyce leżą całkowicie zabetonowane. To sprawia, że ta realna pula bitcoina z każdym rokiem robi się jeszcze bardziej rzadka.
Nie ma opcji, żeby ten protokół pękł pod presją jakiejś tam grupy cwaniaków, co by chcieli z nudów zrobić dodruk. Za dużo grubej kasy już w tym siedzi. Trzymajcie się tam na tych rynkowych swingach!