Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema wszystkim. Ostatnio kłóciłem się ze znajomym o krypto i wyszła jedna kwestia, która mnie trochę męczy. Często rzucamy fajnymi hasłami, ale tak na chłopski rozum, na czym polega konsensus w sieci blockchain? Wiadomo, że chodzi o jakąś ogólną zgodę między komputerami, ale jak to fizycznie działa pod maską?
Z tego co kumam, to w takim tradycyjnym banku masz centralę, która klika w systemie "ok, przelew od Janka do Aśki poszedł, hajs się zgadza". W świecie kryptowalut nie ma prezesa ani serwera głównego, więc wszystkie podłączone komputery (czyli te całe węzły, z angielska nody) muszą się jakoś dogadać. Ten słynny mechanizm konsensusu to po prostu ich sposób na ustalenie jednej, prawilnej wersji historii transakcji. Gdyby nie konsensus w sieci blockchain, każdy spryciarz mógłby sobie wpisać na portfel milion BTC i byśmy mieli totalny dziki zachód. Tylko jak te nody to robią, że nikt nikogo nie robi w balona przy tym całym rozproszonym rejestrze?
Kojarzę w sumie dwa główne patenty. Pierwszy to Proof of Work (dowód pracy), na którym od lat ciśnie Bitcoin. Tysiące koparek kryptowalutowych muszą na wyścigi rozwiązywać jakieś mega trudne równania. Ten sprzęt, który pierwszy zqgadnie wynik, dostaje prawo dorzucenia nowego bloku transakcji i zgarnia nagrodę. Tylko że to żre prąd jak głupie.
Druga sprawa to Proof of Stake (dowód stawki), na które jakiś czas temu przerzuciło się całkowicie Ethereum. Tam nie palisz prądu kartami graficznymi, tylko blokujesz w smart kontrakcie własne monety. Jesteś wtedy walidatorem sieci. Jak spróbujesz oszukać system i przepchnąć lewy przelew, to po prostu ucinają ci zablokowany hajs. Proste i logiczne.
Ale wracając do sedna – czy dobrze kminię ogólnie na czym polega osiąganie konsensusu w blockchainie? Jak byście ten mechanizm wytłumaczyli kompletnemu laikowi na imprezie? I czy algorytm konsensusu w sieci blockchain opiera się dzisiaj tylko na PoW i PoS? Odbiło mi się o uszy coś o dPoS i jakichś innych grafach skierowanych, ale tu już się totalnie gubię.
Dajcie znać jak wy to widzicie na co dzień. Chcę mieć to w końcu sensownie poukładane w głowie, żeby nie świecić niewiedzą na grupkach. Z góry wielkie dzięki za rozjaśnienie tematu!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema! Stary, powiem Ci, że bardzo dobrze to kminisz. Właściwie sam sobie odpowiedziałeś na większość pytań, więc na bank nie wyjdziesz na nooba na jakichś krypto-grupkach. Ale luz, rozwińmy temat, bo to jak nody się dogadują, to jest absolutna podstawa, żeby w ogóle kumać, o co biega w tej całej branży.
Pytasz, jak najprościej wytłumaczyć na imprezie, na czym polega konsensus w sieci blockchain. Ja zawsze używam metafory z grą w pokera ze znajomymi, ale bez krupiera. Wyobraź sobie, że gracie na hajs, ale nikt nie ma gotówki na stole. Zamiast tego każdy ma swój własny notes i zapisuje na bieżąco, kto ile postawił, kto wygrał, a kto wtopił. Problem w tym, że po kilku głębszych jakiś cwaniak mógłby sobie dopisać z sufitu lewe żetony.
I tu z buta wjeżdża nasz słynny mechanizm konsensusu. Co rundę wszyscy kładą swoje notesy na stół i porównują zapiski. Jeśli większość (np. 51%) ma dokładnie tę samą historię rozdań, to uznajemy ją za oficjalną. Jak ktoś ma inną, zmanipulowaną – jego notes ląduje w koszu i jest ignorowany przez resztę. W ten sposób rozproszona sieć osiąga ogólną zgodę bez żadnego szefa nad sobą. To jest właśnie absolutny fundament weryfikacji transakcji w krypto.
Co do Twojego opisu PoW i PoS – trafiłeś w punkt. W Proof of Work faktycznie palimy prąd, a sprzęt poci się, żeby rozwiązać kryptograficzne sudoku. Kto pierwszy, ten lepszy i zgarnia nagrodę za wykopany blok. Z kolei w Proof of Stake mamy portfele wypchane monetami. Zastawiasz swój kapitał i gwarantujesz nim, że będziesz grał fair. Jak zaczniesz wrzucać do łańcucha fejkowe przelewy, to wjeżdża tak zwany slashing i algorytm ucina Ci zablokowane środki. Boleśnie proste.
Ale pytałeś też, czy dzisiejszy algorytm konsensusu opiera się tylko na tych dwóch rozwiązaniach. No właśnie nie, bo deweloperzy cały czas kombinują, jak to robić szybciej i z mniejszymi opłatami.
Wspomniałeś o dPoS, czyli Delegated Proof of Stake. To działa trochę jak wybory do sejmu. Zamiast każdego ziomka z coinami, który sam by klepał bloki, społeczność głosuje swoimi monetami na delegatów. I to tylko ta wybrana, wąska ekipa (np. 21 nodów) zatwierdza transakcje i dba o ten cały rozproszony rejestr. Jest szybciej? Mega. Ale pojawia się ból tyłka o to, że to trochę za bardzo przypomina centralizację.
A te grafy skierowane, o których słyszałeś? To pewnie DAG (Directed Acyclic Graph). Wiesz co jest najlepsze? To technicznie rzecz biorąc w ogóle nie jest blockchain! Nie ma tam tradycyjnego łańcucha bloków. Zamiast tego każda nowa transakcja, żeby w ogóle przejść, musi potwierdzić dwie poprzednie. Sieć przypomina taką wielką, splątaną pajęczynę. Brak górników, brak prowizji, wszytsko dzieje się w locie. Fajny bajer, ale bywa trudny do zabezpieczenia, jak sieć nie ma odpowiedniego ruchu.
Są też inne wynalazki. Taka Solana ma na przykład Proof of History (PoH), gdzie algorytm konsensusu w sieci blockchain wplata do przepływu danych matematyczny zegar. Dzięki temu węzły nie muszą ciągle gadać ze sobą o tym, która godzina i kiedy dokładnie Jurek wysłał krypto do Aśki. Lecą z tematem asynchronicznie, co daje kosmiczną przepustowość.
Więc zamykając temat – dogadywanie się węzłów to po prostu twardy, matematyczny protokół zaufania. Zabezpieczenie przed oszustami, żeby nikt nie wydrukował sobie darmowych tokenów na swoim kompie. Dobrze to rozumiesz, trzymaj się tej bazy i będzie gitara! Pozdro!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema! Chłopaki wyżej rozpisali to wzorowo, ten przykład z pokerem i notesami to totalny sztos, sam go czasem kradnę na domówkach. Ale skoro już kumasz, na czym polega konsensus w sieci blockchain od strony technicznej i wiesz jak nody ze sobą gadają, to dorzucę Ci jeszcze jedną perspektywę. Taką bardziej życiową, z punktu widzenia kogoś, kto ładuje w to własny hajs.
Zastanawiałeś się może, po cholerę deweloperzy ciągle wymyślają te wszystkie nowe systemy weryfikacji transakcji, skoro mamy już sprawdzone PoW i PoS? Odpowiedź to tzw. trylemat blockchaina (pojęcie wylansowane przez Vitalika od Ethereum). Chodzi o to, że każda rozproszona sieć walczy o trzy rzeczy: bezpieczeństwo, decentralizację i szybkość przepychania przelewów. Haczyk polega na tym, że fizycznie nie da się dopalić wszystkich trzech na maksa. Zawsze musisz z czegoś zrezygnować.
Weźmy Bitcoina. Jest kosmicznie bezpieczny i totalnie zdecentralizowany, bo tysiące koparek z całego świata poci się nad walidacją. Nikt tam nie zrobi wałka. Ale skutek jest taki, że mechanizm konsensusu jest powolny i łańcuch mieli te dane jak krew z nosa.
Żeby rozwiązać ten problem, twórcy innych krypto kombinują z nowymi algorytmami ustalania jednej wersji prawdy. Biorą na warsztat taki dPoS, o którym wspomniał kolega wyżej. Sieć śmiga, prowizje są praktycznie zerowe. Ale ceną za tę płynność jest oddanie władzy w ręce kilkunastu "wybranych" nodów. I tu pojawia się zgrzyt – czy to jeszcze jest prawdziwe krypto bez szefa, czy powoli robi się z tego prywatna baza danych? Zwykły uzytkownik często nawet nie ogarnia, że ładując się w te najszybsze projekty, tak naprawdę rezygnuje z pełnej decentralizacji.
Więc moja rada na przyszłość: jak ktoś na jakiejś telegramowej grupce nagania na nowego, genialnego coina, który "zrewolucjonizuje rynek", od razu zadawaj pytanie: jak tam dokładnie działa osiąganie zgody między węzłami? Jak ci zaczną ściemniać, że mają taki super tajny algorytm i trzymają wszystko na pięciu serwerach w chmurze Amazona, to już wiesz, że trzeba uciekać.
Dogadywanie się sieci to nie tylko nudna kryptografia pod maską. To gwarancja tego, czy twoje monety są w 100% twoje. Dobrze, że drążysz temat od podstaw, bo bez tego łatwo popłynąć na marketingowym bełkocie. Z fartem!