Co oznacza zasada k...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co oznacza zasada kupuj plotki sprzedawaj fakty w krypto?

3 Wpisy
3 Użytkownicy
0 Reactions
27 Widoki
(@xx_mitycznywampir_xx)
New Member
Połączone: 2 tygodnie temu
Wpisy: 0
Rozpoczynający temat  

Siema wszystkim. Ostatnio dużo siedzę na CT (crypto twitterze) i telegramach, i ciągle przewija mi się jedno i to samo zdanie. Mam pytanie do starszych wyjadaczy: co tak naprawde oznacza zasada kupuj plotki sprzedawaj fakty w krypto? Niby z grubsza łapię ten koncept, ale chciałbym to przegadać z wami na konkretnych przykładach z rynku.

Z tego co rozumiem, ta popularna strategia inwestycyjna polega na wczesnym wyłapywaniu trendu pod jakieś wydarzenie. Jak jakiś projekt krypto ma wypuścić coś grubego – np. startuje nowy mainnet, planują integrację z warstwą drugą, mega partnerstwo z wielką korporacją, czy chociażby zbliża się halving bitcoina – to ludzie zaczynają wchodzić w dany token na potęgę na długo przed oficjalną datą. Zaczyna się zwykłe fomo i nakręcanie spirali na socialach. Cena rośnie tygodniami, bo wszyscy liczą, że jak już wejdzie oficjalny news, to wykres poleci pionowo w górę. To jest właśnie to kupowanie plotek na rynku kryptowalut. Ładowanie kasy opiera się na przeciekach, spekulacji, domysłach i hype'ie. Cena pompuje się pod to jedno konkretne wydarzenie.

No i potem przychodzi brutalna rzeczywistość. Nadchodzi ten wielki dzień, wypuszczają oficjalne info, wrzucają ładnego tweeta, wszystko działa i... zamiast lotu na księżyc mamy ostre spadki. Dlaczego tak się dzieje? Zawsze mnie to trochę fascynowało, że teoretycznie świetne wiadomości powodują natychmiastowy krach na wykresie. Ogarniam niby, że to wieloryby i sprytniejsi gracze realizują zyski, wyrzucając swoje ciężkie bagi na głowy tzw. ulicy, która dopiero co przeczytała o danym coinie na jakimś głównym portalu informacyjnym. To jest to klasyczne sprzedawanie faktów. Ktoś wszedł tanio na etapie szeptania na forach, a wychodzi z grubym plusem, gdy sprawa jest już publiczna. Napewno jest to bezlitosna psychologia tłumu i wykorzystywanie płynności.

Ale zastanawia mnie jedna rzecz. Czy ta reguła buy the rumor, sell the news sprawdza się absolutnie za każdym razem? Przecież czasem bywa tak, że wychodzi potężny news o adopcji instytucjonalnej i cena po prostu dalej pnie się w górę bez większej korekty. Skąd wiedzieć, czy dany projekt bedzie zrzucony tuż po odpaleniu aktualizacji, czy może to dopiero początek dłuższego rajdu cenowego? Jak wy w ogóle do tego podchodzicie w swoim tradingu? Gracie pod takie wydarzenia kalendarzowe? Ustawiacie twarde zlecenia sprzedaży na dzień przed konferencjami projektów, żeby uniknąć porannego dumpu?

Podrzućcie proszę, jak to u was wygląda w praktyce. Macie jakieś konkretne historie z tego albo poprzednich cykli hossy, gdzie zasada kupowania plotek i sprzedawania faktów sprawdziła się u was książkowo? Pamiętam akcje z Dogecoinem i występem Elona w SNL, gdzie przed programem pompowało jak szalone, a w trakcie samej audycji był już potężny wodospad. Chętnie poczytam, jak chronicie swój kapitał przed zostaniem dawcą kapitału dla grubszych ryb podczas ogłaszania ważnych aktualizacji. Czekam na opinie.



   
Cytat
(@szef1175)
New Member
Połączone: 2 tygodnie temu
Wpisy: 0
 

Siema. Zaczynasz dobrze kminić i szacun za to, że w ogóle pytasz, zanim oddasz swój hajs grubszym rybom. Wiele osób po prostu ślepo klika na giełdzie, a potem płaczą na tagach, że ich wyzerowało. Pytasz co dokładnie oznacza zasada kupuj plotki sprzedawaj fakty w krypto i jak my, starsi wyjadacze, do tego podchodzimy na co dzień. Odpowiedź wcale nie jest czarno-biała, ale postaram ci się to rozłożyć na czynniki pierwsze, bo to w sumie twardy fundament przetrwania w tym chorym kasynie. Bez tego polegniesz.

Żeby ogarnąć to całe BTRSTN (buy the rumor sell the news), musisz zrozumieć jedno potężne słowo klucz: płynność. Na tradycyjnych rynkach masz animatorów, a tu, na kryptowalutowym dzikim zachodzie, wieloryby i tak zwane smart money mają gigantyczny problem operacyjny. Mają portfele wypchane milionami tokenów i nie mogą tego zrzucić ot tak, w losowym dniu na randomowym altcoinie, bo orderbook (arkusz zleceń na giełdzie) jest po prostu za chudy. Jakby wcisnęli opcję "sell market", cena poleciałaby o 90% w ułamku sekundy w dół, a oni wyszliby ze śmiesznym ułamkiem zysku. I tu wchodzi cała mistrzowska strategia kupowania plotek na rynku kryptowalut.

Grubas powoli i metodycznie akumuluje tokeny w ciszy przez długie miesiące bessy lub nudnej konsolidacji. Kiedy ich bag jest pełny i ciężki, devowie danego projektu zaczynają nagle puszczać mrugnięcia okiem na socialach. Jakieś mętne przecieki, zamazane grafiki na Twitterze czy Discordzie. To jest moment, kiedy tworzy się zalążek plotki. Cena powoli zaczyna rosnąć. Ludzie na telegramach zaczynają wrzeszczeć o nadchodzącym przełomie. Rozpędza się machina FOMO. Ulica (czyli zwykły, nieświadomy retail) zaczyna masowo wchodzić, bo wierzą, że inwestowanie pod wydarzenia krypto to absolutny pewniak na darmowe lambo. I teraz najważniejszy klucz do zagadki: oficjalne ogłoszenie, wypuszczenie mainnetu, czy co tam sobie wymyślisz, to dla nich nie jest żaden powód do dalszych wzrostów. To jest BRAMA EWAKUACYJNA dla mądrego, grubego kapitału.

Więc to, co w praktyce oznacza zasada kupuj plotki sprzedawaj fakty w krypto, to nic innego jak to, że oficjalny, świetnie brzmiący news to moment maksymalnej rynkowej płynności. Każdy leszcz chce wtedy wejść i kupić kawałek marzenia. A skoro ulica rzuca się na kupno i arkusz aż pęka od zleceń buy, wieloryb może wreszcie zacząć wyprzedawać swoje ogromne, zgromadzone wcześniej pozycje (czyli właśnie sprzedawać fakty). Robi to bez drastycznego spuszczania ceny do zera, bo z drugiej strony ma gigantyczną ścianę chętnych dawców kapitału detalicznego. Ty siedzisz przed ekranem, widzisz piękny tweet "We are live! New Era!", a na blockchainie w tle wieloryb bezdusznie transferuje na Binance miliony sztuk coina i po prostu sypie ci tym śmieciem na głowę. Tak realizuje się profity.

Zastanawiasz się, czy to działa absolutnie za każdym razem. Nie, stary, i to jest ten konkretny moment, gdzie większość łapie się w okrutną pułapkę. Gra pod eventy w krypto dzieli się na dwa podstawowe typy wiadomości: te, które siedzą w kalendarzu od bardzo dawna (tzw. zjawisko priced in - wliczone w cenę) oraz potężne, totalne niespodzianki.

Jeśli pytasz, dlaczego czasem cena po dobrym newsie rośnie jak szalona, to odpowiedź jest prosta: bo to był news, którego totalnie NIKT na rynku się nie spodziewał. Jak jakiś fundusz BlackRock nagle, kompletnie bez zapowiedzi pakuje papiery o ETF na bitcoina, no to przecież nie było wcześniej czasu na pompowanie plotki i akumulację pod to konkretne zdarzenie. Wtedy cena robi dzidę w górę, łamie opory i to jest początek dłuższego rajdu cenowego, a nie żaden dump. Ale jeśli wszyscy od pół roku maniakalnie śledzą licznik na stronie odliczający do halvingu BTC albo znanego hard forku, to uwierz mi - każdy trader, który miał to kupić pod ten hype, dawno to kupił i siedzi w pociągu. Więc kto do cholery ma kupować w dniu samego wejścia tego na rynek? Zostają już tylko ci co chcą wziąść szybki zysk i zamykają swoje pozycje. Popyt magicznie znika z arkusza, a potężna podaż od starych hodlerów zalewa giełdę. Klasyczny rekt. Zrozumienie, czym jest zasada kupowania na przeciekach i zrzucania na newsie, opiera się właśnie na ocenie, ilu ludzi na CT już o tym wie.

Jak ja osobiście rozgrywam tę koncepcję i unikam stania się dawcą kapitału? Po pierwsze: zero chciwości. Mam bardzo twardą zasade, że ewakuuje się z rynku bezwzględnie przed faktyczną datą. Zawsze na chłodno. Jeśli dany projekt altcoinowy chwali się, że w ten czwartek o 18:00 robią wielki, historyczny pokaz technologii i mainnet integration, to ja we wtorek albo w środę wieczorem wywalam minimum 70-80% mojego baga. Po prostu klikam sell i dziękuję za grę. Zostawiam sobie te marne 10-20% w formie tzw. moonbaga, na wypadek gdyby jednak jakimś cudem ogłosili coś kosmicznego, na przykład że kupuje ich jakaś spółka FAANG. Ale w 9 na 10 przypadków ten mój moonbag i tak ląduje ostatecznie na stop lossie. Trzeba wbić sobie do głowy: zawsze, ale to cholernie zawsze lepiej wyjść za wcześnie z zyskiem i pominąć te ostatnie 10% wzrostu z czystego FOMO, niż obudzić się rano z ręką w nocniku, kiedy leci ostra kaskada rynkowych likwidacji. Reguła buy the rumor, sell the news kompletnie nie wybacza trzymania sentymentu do jakiejkolwiek monety. To tylko wirtualne żetony, cyferki, a ty masz zrobić z nich dolary.

Prosiłeś o konkretne historie z życia z tym, jak to u nas wygląda i jak realizuje się takie zyski na krypto. Daleko szukać nie trzeba. Rok 2021, potężna, euforyczna hossa. Cardano (ADA). Miesiącami devowie Charlesa pompowali potężną narrację o wprowadzeniu pierwszych smart kontraktów (słynna aktualizacja Alonzo). Całe krypto Twitterze żyło tylko i wyłącznie tym. Wszyscy wszędzie gadali o tym, jak ADA zaraz technologicznie zabije Ethereum. Cena leciała w pieprzony kosmos, z ułamków centów wywindowało na prawie 3 dolary za sztukę. Sam kupiłem wcześnie, na etapie szeptania, ale ten hype był taki głośny, że sam myślałem sobie: "kurde, to doleci gładko do 5 dolców tuż po odpaleniu". Ale włączył mi się rozum. Rozumiejąc na prawdę mechanikę tego, co oznacza koncepcja inwestowania pod wydarzenia na rynku walut cyfrowych, wbrew swojemu greedowi zrzuciłem na giełdę około 90% swojego stacka jakieś dwa dni przed dniem X.

Pamiętam doskonale, jak znajomi pisali mi na priv, że jestem głupi, słaby psychicznie i że uciekam przed największą pompą dekady. No i co? Przyszedł wielki dzień wdrożenia Alonzo. Wypuścili te swoje mityczne kontrakty na główną sieć. Przez pierwsze godziny mało co tam dobrze działało, cała sieć zaczęła się niemiłosiernie zapychać, a cierpliwe wieloryby odpaliły bezlitosny wodospad zleceń sprzedaży z ukrytych portfeli. Cena zanurkowała o kilkadziesiąt procent w moment. I szczerze? Do dzisiaj ADA nawet nie zbliżyła się do odzyskania tamtego starego poziomu cenowego z piku plotki. Zostali z ciężkimi bagami. To było najbardziej spektakularne, książkowe rozegranie strategii kupowania plotek i masowego sprzedawania faktów, jakie kiedykolwiek przeżyłem w portfolio. Z Doge'em i SNL, co sam wspomniałeś, było identycznie. Wszyscy ulica z sześciopakiem piwa przed TV liczyli na magicznego dolara za pieseła, a w tym samym czasie zautomatyzowane boty i insidersi lali im na puste głowy tony shiba-monet, zdejmując z nich płynność, zamykając swoje pozycje postawione tygodnie przed programem.

Więc reasumując ten wywód: swój cenny kapitał można chronić tak naprawdę tylko i wyłącznie poprzez chłodną antycypację zachowań tłumu. Musisz zacząć myśleć dokładnie tak, jak gruba ryba uwięziona ze swoim towarem. Zastanów się z chłodną głową: "Gdzie i kiedy ukształtuje się dla mnie największe exit liquidity?". Odpowiedz sobie szczerze: czy ten rewelacyjny news, pod który właśnie od tygodni zapalczywie grasz, jest już powszechnie znany wszystkim bywalcom tiktoka i wujkowi na grillu? Jak tak, to uciekaj czym prędzej, a nie dobieraj na korektach. Świadoma gra pod plotki i wydarzenia krypto to bezwzględna sztuka wysiadania z mocno rozpędzonego pociągu tuż przed tym, jak z hukiem wjedzie on w twardą, betonową ścianę z napisem "oficjalny, entuzjastyczny komunikat prasowy". Nie bądz tym gościem, co zostaje z balonikiem na pustym peronie po imprezie. Pozdro i samych zielonych wykresów życzę!



   
OdpowiedzCytat
(@pieknyksiaze6132)
New Member
Połączone: 2 tygodnie temu
Wpisy: 0
 

Siemanko. Poprzednik rozwalił system, wyjaśniając to od strony płynności, grubasów i bagów. Podpisuję się pod tym obiema rękami. Ale ja bym chciał dorzucić do tego pieca jeszcze jeden megaważny aspekt, o którym mało kto mówi w kontekście tego, co oznacza zasada kupuj plotki sprzedawaj fakty w krypto. Chodzi o rynek derywatów, czyli po prostu lewary i grę na kontraktach.

Zrozumienie strategii kupowania na przeciekach to nie tylko gapienie się na sam portfel spot i zwykły wolumen. Zobacz, co się dzieje, jak zbliża się jakiś duży event czy start mainnetu. Ulica nie tylko kupuje monety na własność. Oni odpalają longi x20 czy x50 na giełdach. Inwestowanie pod wydarzenia na rynku walut cyfrowych to w tych cyklach w dużej mierze po prostu gra pod likwidacje. Kiedy pompują się domysły na telegramach, tłum ładuje się w pozycje długie z gigantyczną dźwignią. Zaczyna rosnąć tzw. funding rate (opłaty za utrzymanie pozycji). Giełdy i smart money doskonale widzą w orderbookach, gdzie leży darmowa kasa z waszych stop lossów.

Kiedy więc nadchodzi ten wielki dzień i wypuszczają newsa, brutalny zrzut ceny to często nie jest tylko realizacja zysków starych hodlerów. To jest celowe polowanie wielorybów na wyzerowanie tych wszystkich spoconych kolesi z lewarami. Rynek musi w ten sposób "zresetować" przegrzany system. Więc sprzedawanie faktów to też po prostu kaskada likwidacji longów, która napędza sama siebie i spuszcza cenę do piwnicy w kilka minut.

Druga sprawa to waga samych informacji. Musisz umieć odróżnić gówno-newsy od rzeczy, które na prawde zmieniają fundamenty danego coina. Jak jakiś altcoin zapowiada "potężne partnerstwo technologiczne", a po tygodniu hype'u okazuje się, że to tylko info, że wykupili sobie serwery w chmurze AWS (klasyk), to wykres leci na ryj z prędkością światła. Ale z drugiej strony, jak plotka dotyczy np. drastycznego spalania tokenów (burn) albo zmiany tokenomii, to po newsie wcale nie musi być wielkiego zrzutu. Dlaczego? Bo podaż fizycznie znika z rynku, a nie opiera się tylko na pustych nadziejach.

Jak ja rozgrywam to całe buy the rumor sell the news? Poprzednik ma żelazną zasadę ewakuacji przed. Ja robie podobnie z jednym małym twistem. Słuchajcie, to co w praktyce oznacza ta reguła, to też potężna szansa na gre w drugą stronę, czyli zarabianie na krwi. Ja uwielbiam wchodzić na rynek już po oficjalnym ogłoszeniu, kiedy całkowicie opadnie kurz. Czekam na ten masakryczny dump. Kiedy ulica na tiktoku płacze, bo kupiła tuż po ogłoszeniu tweeta i wlasnie ich zlikwidowało, a cena uspokaja się po spadku o 30-40%, ja powoli zaczynam akumulować. Skoro projekt dowiózł dobrą technologię, to za miesiąc i tak zacznie organicznie rosnąć z resztą rynku, a ja wchodzę po totalnie wyczyszczonym z leszczy dołku.

Przypomnijcie sobie The Merge na Ethereum, czyli to głośne przejście na Proof of Stake. Nakręcanie spirali fomo pod ten kalendarzowy event trwało miesiącami. Tuż przed aktualizacją cena ETH szturmowała poziom 2000 dolców. Wszyscy grali pod plotkę i hype. Wbili update, sieć zadziałała idealnie, ulica czekała na pompę, i co? W kilkanaście dni zjazd w okolice 1200-1300 USD. Typowe, bezlitosne wyjście dużego kapitału na wiadomościach. Kto trzymał twardo licząc na moon, ten stracił nerwy, a kto rozumiał jak rozgrywać te hype'y na kryptowalutach, wywalił na górce i odkupił ten sam aset miesiąc później dużo, dużo taniej.

Także śledzenie zapowiedzi i przecieków krypto to fajna zabawa, ale pamiętaj, że na wykresie nikt nie ma litości. Nigdy nie ufaj devom pompującym swoje projekty emotikonami rakiet. Trzymajcie się w tym kasynie i grajcie z trendem, a nie przeciwko niemu.



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: