Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema ekipa. Siedzę sobie i patrzę na wykresy, i znowu naszła mnie rozkmina na temat tego, dlaczego inflacja w USA wpływa na rynek krypto aż tak drastycznie. Przecież to jest jakiś kosmos, że wujek Sam podaje głupie dane o CPI, a u nas na giełdach od razu rzeź niewiniątek albo nagły lot na księżyc. Jak tylko wychodzą te nieszczęsne odczyty makroekonomiczne, to boty tradingowe głupieją i wycinają pozycje w ułamku sekundy. Zwykły gracz nawet nie zdąży zareagować, a jego longi są już zlikwidowane na amen.
Z tego co kumam, mechanizm jest w sumie prozaiczny. Jak wskaźniki inflacyjne wybijają ponad normę, to FED od razu odpala protokół paniki i podnosi stopy procentowe, żeby ściągnąć kasę z rynku. No a jak stopy rosną, to dolar robi się drogi, wysycha źródełko taniego kredytu i duże fundusze zaczynaja panikować i redukować ekspozycję na ryzyko. Wpływ amerykańskiej inflacji na rynki finansowe jest po po prostu bezlitosny – kapitał ucieka z ryzykownych zabawek do bezpiecznych przystani, np. w obligacje skarbowe. A nie oszukujmy się, dla tych gości w garniturach z Wall Street, Bitcoin i cała paleta altcoinów to wciąż hiper ryzyko, z którego ewakuują się w pierwszej kolejności, żeby ratować własne tyłki przed spadkami.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, co nam wciskali jeszcze parę lat temu na różnych fejsbukowych grupach i Telegramie. Pamiętacie tę słynną śpiewkę, że kryptowaluty to idealne zabezpieczenie przed inflacją? Miało być przecież tak pięknie. Cyfrowe złoto miało nas twardo chronić, gdy fiaty tracą na wartości i rządy masowo drukują puste papierki. Tymczasem twarde realia pokazują coś zupełnie odwrotnego. Wysoka inflacja w Stanach Zjednoczonych = bolesny zjazd na BTC. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek dojdziemy do momentu, w którym krypto faktycznie zadziała jak totalnie niezależny magazyn wartości, czy to był tylko taki sprytny marketingowy bełkot, żeby nagonić naiwną ulicę na zakupy na samej górce hossy.
Jak Wy to widzicie z perspektywy własnych portfeli? Myślicie, że rynek kryptowalut kiedyś w końcu się odklei od tych amerykańskich danych o CPI, czy już zawsze będziemy wisieć na ustach Jerome'a Powella i reagować na każde jego stęknięcie na konferencjach? Dajcie znać co o tym myślicie, bo mega chętnie poznam Wasze teorie na to całe ścisłe powiązanie krypto z tradycyjną gospodarką. Czekam na wasze opinie!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema, fajnie to wszystko rozpisałeś. Mam podobne przemyślenia, jak patrzę na te cyrki, które się odwalają przy każdym odczycie makro. Kiedyś to było proste – rzucałeś kasę w jakiegoś shita z psem w logo i po tygodniu kupowałeś lambo. A teraz? Siedzimy wszyscy przed monitorami i modlimy się, żeby jakiś dziadek w Waszyngtonie nie powiedział jednego słowa za dużo. Cała ta rozkmina, dlaczego inflacja w USA wpływa na rynek krypto, sprowadza się tak po prawdzie do jednego, magicznego słowa: płynność.
Dawniej byliśmy sobie taką zamkniętą piaskownicą dla nerdów i spekulantów. Ulica grała z ulicą. Ale jak wjechało ETF-owe eldorado i grubasy z Wall Street zapakowały się po same kule, to reguły gry uległy zmianie na stałe. Dla BlackRocka czy innego Fidelity nie ma żadnej ideologii. Dla nich Bitcoin to nie jest żadna rewolucja finansowa, tylko wysokiego ryzyka aktywo technologiczne. Traktują to jak zlewaryzowany Nasdaq na sterydach. Dlatego właśnie zależność bitcoina od amerykańskich stóp procentowych jest obecnie tak brutalna.
Tłumacząc to na chłopski rozum: jak wychodzą złe dane o CPI i wskaźniki inflacyjne w Stanach lecą w kosmos, to JPow i jego ekipa z Fed-u mają prosty wybór. Muszą dusić gospodarkę. Dolar rośnie w siłę (sprawdźcie sobie jak indeks DXY zawsze kontruje krypto), a kapitał staje się nagle potwornie drogi. Smart money zamyka ryzykowne pozycje, bo po co mają trzymać zmienne altcoiny, skoro rząd płaci im gwarantowane kilka procent na bezpiecznych obligacjach skarbowych? Wpływ inflacji w Stanach Zjednoczonych na cyfrowe aktywa to czysta mechanika rynkowa. Duży kapitał ucieka tam, gdzie nie grozi mu zawał serca w weekend, a my na wykresach widzimy te krwawe wodospady. Boty HFT są zaprogramowane pod konkretne nagłówki makroekonomiczne. Zanim ty w ogóle zdążysz odświeżyć Twittera, one już zrzuciły rynkiem o 5% i wycięły wszystkie longi z dźwignią. Rekt i do bazy.
Co do tego słynnego mitu o zabezpieczeniu przed utratą siły nabywczej walut... Oj tak, to był piękny marketing. Narracja o cyfrowym złocie super sprzedawała się w okolicach 2020 i 2021 roku, kiedy drukarki banków centralnych robiły potężne BRRRR, a ludzie siedzieli na lockdownach ze stymulusami w łapie. Ale jak przyszło co do czego i realna inflacja konsumencka za oceanem faktycznie wywaliła ponad normę, to co się stało? No rynek spadł na pysk. Krypto nie działa dzisiaj jako magazyn wartości, bo jest zbyt mocno skorelowane z rynkami tradycyjnymi.
Pytasz, czy kiedykolwiek się odkleimy od tych danych o amerykańskiej inflacji i decyzji FOMC. Ja osobiście uważam, że nie ma na to szans w najbliższej dekadzie. Zeszliśmy do finansowego mainstreamu i to ma swoją cenę. Odkąd duże instytucje ładują grube miliardy w rynek kryptowalut, będziemy tańczyć dokładnie tak, jak zagra nam tradycyjna ekonomia. Ścisłe powiązanie krypto z gospodarką USA jest wklepane w fundamenty tego cyklu. Musimy sie do tego przyzwyczaić i grać to, co daje wykres. Zamiast płakać na nagłe zjazdy po ogłoszeniu CPI, lepiej stawiać siatkę zleceń na mocnych wsparciach i łapać te noże, kiedy fundusze robią chwilowy zrzut na panice.
Także uszy do góry. Zawsze mogło być gorzej - mogłeś kupić Lunę na samej górce. Daj znać jakie masz teraz alty na radarze, bo szukam powoli czegoś pod nadchodzące zamieszanie z cięciami stóp. Z fartem!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema, fajnie to obaj rozkminiliście. Zgadzam się w 100% z tym, co pisał przedmówca o wjeździe Wall Street na rewir i uciekaniu płynności, ale dorzucę tu jeszcze swoje trzy grosze. Może trochę wam to rozjaśni sytuację z nieco innej perspektywy.
Kiedy głowimy się nad tym, z jakiego powodu inflacja w USA tak mocno odbija się na krypto, zapominamy o jednej prostej, fundamentalnej sprawie: 1 BTC to dalej 1 BTC. To nie sama sieć czy technologia nagle tracą na wartości, tylko zielony robi się potwornie drogi na rynkach światowych. Przecież wyceniamy wszystko przez pryzmat fiatów, a konkretnie dolara. Jak stopy lecą w górę, papier wujka Sama drożeje na potęgę, więc cena krypto wyrażona w tym papierze siłą rzeczy musi spadać. Prosta matma, a ulica i tak zawsze jest w szoku.
Moja prywatna rada? Przestańcie w końcu kopać się z koniem. Wiadomo już nie od dziś, że oddziaływanie amerykańskich wskaźników makro na bitcoina jest i będzie mega brutalne. Po kiego grzyba na siłę ładować się w pozycje z lewarem rzędu x20 w dni, kiedy kalendarz aż krzyczy o odczytach CPI czy wystąpieniach Powella? Ja od dłuższego czasu totalnie zmieniłem taktykę. Zamiast pocić się przed wykresem i rzucać mięsem na algorytmy HFT, trzymam po prostu gruby wór w stablecoinach. Farmie sobie na nich bezpieczny procencik na sprawdzonym DeFi i spokojnie czekam, aż te wszystkie mądre głowy z funduszy zaczna panikować po jakiejś gorszej danej zza oceanu.
Jak tylko na giełdach leje się krew, bo rynki tradycyjne wyceniają wyższe stopy i ratują kapitał, ja wchodzę i zgarniam mocne alty za bezcen. To dosłownie darmowa promocja od panikarzy. Prędzej czy później system znowu będzie kwiczał o tańszy pieniądz. Znowu odpalą w Stanach drukarki ratując gospodarkę, a wtedy te nasze zapakowane na makro-dołkach bagi polecą na upragniony księżyc.
Więc odpowiadając na Twoje pytanie - nie, szybko się nie odkleimy od danych z USA. Wpływ amerykańskiej polityki monetarnej na rynek cyfrowych aktywów to teraz wbudowany ficzer tego rynku, a nie żaden bug. Uczcie się podstaw makro i po prostu wykorzystujcie te wahania jako okazję do tanich zakupów, zamiast płakać na zlikwidowane longi. Trzymajcie się tam na tych wykresach i grajcie z głową!