Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema ekipa, zakładam ten wątek bo ostatnio znowu coś chrupnęło na jednym DEXie i tak zacząłem głębiej rozkminiać temat. Zastanawiam się właściwie jakie są najczęstsze awarie sieci blockchain z waszego doświadczenia? Wszędzie trąbią, że krypto jest super bezpieczne i bezawaryjne, a potem człowiek chce zrobić szybki swap i łapie wielkiego zonka.
U mnie numerem jeden na liście wkurzu są totalne przeciążenia. Pamiętacie szał na pierwsze dropy NFT albo wylew memecoinów chociażby na Base? Sieć potrafi się tak zapchać, że robią się zatory na pół dnia. Opłaty za gaz wywala w kosmos, a zablokowane transakcje wiszą w nieskończoność czekając na cud. Teoretycznie to niby nie jest taka fizyczna awaria blockchaina polegająca na tym że wszystko nagle umiera, ale dla zwykłego usera to w sumie jedno i to samo. Hajs masz zamrożony, a nerwy rosną.
Potem mamy grubsze wtopy, czyli krytyczne błędy w smart kontraktach. Jakiś dev naskrobie kod na kolanie po nocach, pożałuje kasy na porządny audyt bezpieczeństwa i potem rano czytamy, że z jakiegoś protokołu DeFi wyparowały miliony dolców. Włam na dziurawy kontrakt to chyba najdroższe problemy w krypto. Do tego dochodzą jeszcze te słynne ataki 51%. Przy dużych molochach typu Bitcoin to raczej bajki, ale przy mniejszych sieciach PoW takie przejęcia mocy obliczeniowej zdarzają się czesciej niż się o tym mówi na krypto twitterze. Wtedy cała koncepcja decentralizacji po prostu leży i kwiczy.
No i wisienka na torcie, czyli całkowite pady sieci. Niektóre łańcuchy potrafią po prostu stanąć dęba. Walidatorzy nagle tracą synchronizację, sieć przestaje produkować nowe bloki i ekipa musi robić restart, umawiając się na discordzie żeby to jakoś posklejać. Taki wymuszony hard fork albo reset łańcucha to zawsze spory stres.
Ciekawi mnie jakie usterki techniczne i przestoje wam najmocniej dają po głowie? Zauważyliście żeby te najczęstsze awarie sieci blockchain powtarzały się też regularnie na warstwie drugiej (L2), czy tam to jednak rzadkość? Dawajcie znać co was najbardziej triggeruje, bo próbuję zebrać te wszystkie patologie do kupy.
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema, fajnie że to wrzuciłeś, bo temat rzeka i każdego degena prędzej czy później dotyka. Pytasz wprost jakie są najczęstsze awarie sieci blockchain, a prawda jest taka, że ten cały ekosystem trzyma się czasem na trytytkach i ślinie. Zgadzam się z tobą w stu procentach - zatory to rak. Ale dla mnie to nawet nie jest usterka sieci, tylko po prostu permanentny brak skalowalności. Gwei wywala nagle na 300, ty chcesz przepchnąć głupiego swapa za 50 dolców, a za gaz wołają 100. Paranoja i zostajesz z ręką w nocniku.
Ale wracając do twardych technicznych wywrotek. Wspomniałeś o tym zatrzymywaniu bloków i ustawianiu resetu na discordzie. No przecież to brzmi jak klasyczna Solana z czasów poprzedniej bessy, heh. Kiedy główny łańcuch staje dęba i przestaje przetwarzać transakcje, to jest ten moment, kiedy mit o niezawodności krypto głośno pęka. Takie całkowite przestoje w blockchainie to zazwyczaj wina kiepskiego konsensusu albo ostrego zapchania pamięci u walidatorów. Sieć nie wyrabia i łapie zwiechę jak stary Windows.
Pytałeś o warstwę drugą, czyli L2. Z mojego doświadczenia te typowe problemy z krypto na roll-upach typu Arbitrum czy Optimism mają nieco inny wektor. Tam najczęściej klękają węzły RPC albo po prostu pada centralny sekwencer. Jak sekwencer leci w kulki i przestaje układać paczki transakcji do wysyłki na mainnet, to całe L2 jest sparaliżowane. Ludzie panikują, myślą, że to ogromne crashe sieci, a to po prostu padł jeden serwer u devów, który to wszystko procesuje. Taka to decentralizacja. Więc tak, usterki łańcuchów bloków na L2 to normalka, tylko pod maską wyglądają zupełnie inaczej niż na warstwie pierwszej.
Dla mnie absolutnym topem jeśli chodzi o błędy w smart kontraktach i awarie są jednak mosty cross-chain. To, co tam się wyprawia to jest jakiś kosmos. Wystarczy mała luka w kodzie blokującym płynność po jednej stronie i sprytny haker czyści pule do zera, używając skomplikowanych flash loans. Wtedy to nie jest zwykła awaria techniczna samego łańcucha, tylko epicki drain z kasy użytkowników. Wiele z tych protokołów pisze się na szybko, audyty robia po łebkach ziomki z tej samej bańki, a potem zostaje tylko płacz na CT.
Do tej twojej listy patologii dorzuciłbym jeszcze coś, co przypomina niewidzialne uszkodzenie systemu, czyli drapieżne boty MEV. Wiem, wiem, z punktu widzenia informatycznego wszystko gra, sieć hula, bloki lecą stabilnie. Ale z perspektywy szaraczka, który dostaje sandwich attack na DEXie i traci ułamek etera na chorym slippage'u, to jest gigantyczna wada konstrukcyjna. System niby działa bezbłędnie, ale twój portfel chudnie w ułamku sekundy.
Jak tak z perspektywy czasu patrzę na te najbardziej bolesne awarie sieci blockchain, to rzadko dotyczą one samego fundamentu u największych dinozaurów typu BTC czy starsze ETH. Tam prędzej doczekasz się emerytury niż jakiegoś krytycznego forka z powodu pomyłki w kodzie. Najwięcej syfu dzieje się na styku różnych technologii – w nowych apkach DeFi, połączonych mostach i w tych wszystkich super szybkich, niesprawdzonych chainach. Obiecują milion TPSów, a potem dławią się przy pierwszym lepszym głośnym mincie NFT. Trzymajcie się tam na tych giełdach, bo nerwy można stracić.
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema, czytam wasze posty i mega trafnie to wszystko podsumowaliście. L1 sypiące się pod obciążeniem, zapchane mempoole i padające mosty to absolutny klasyk jeśli chodzi o to, jakie są najczęstsze awarie sieci blockchain. Ale dorzucę wam jeszcze dwa wątki, które regularnie koszą hajs ludziom, a często się o nich zapomina, bo wszyscy patrzą tylko na kod samych kontraktów.
Po pierwsze – wywalające się wyrocznie, czyli te nieszczęsne oracles.
Jak dla mnie to jest cichy zabójca całego DeFi. Macie zajebiście napisany protokół lendingowy, zero dziur w solidity, a nagle bach – feed cenowy zaciąga jakieś głupoty z zewnętrznego źródła. Ktoś robi sprytnego flash loana, manipuluje ceną na płytkim DEXie, wyrocznia to łyka jako rynkowy standard i nagle wyparowują grube bańki przez lawinę fałszywych likwidacji. Technicznie sam łańcuch bloków działa bez zająknięcia, ale system się sypie. To są takie typowe usterki krypto ekosystemów, gdzie pęka cienka granica między czystym światem on-chain a danymi z zewnątrz.
Druga sprawa to ataki na frontendy. Ile razy było tak, że sam kontrakt był bezpieczny jak twierdza, ale ktoś przejął DNSy projektu? Wbijasz na swój ulubiony protokół, interfejs wygląda legitnie, klikasz connect wallet, a tu niespodzianka – podpinasz się pod drena. Dla typowego usera to jest równoznaczne z tym, że krypto padło i wystąpiły jakieś krytyczne błędy sieci, a tak naprawde to po prostu zwykły włam na serwer webowy, który hostuje stronę. Portfel wyczyszczony, a devsi rozkładają ręce, bo przecież "blockchain działał poprawnie".
Co z tym robić? Z mojej strony krótka rada. Jeśli dany chain ma tendencje do zatykania się, nie wrzucajcie tam środków, których możecie potrzebować do nagłej ucieczki. Do tego zawsze miejcie w zakładkach narzędzia do odpinania portfela, typu Revoke Cash. Jak tylko widzicie, że na CT zaczyna się szum o jakichś przestojach czy padach serwerów RPC na waszym ulubionym L2, od razu cofajcie aprobaty dla tokenów. Lepiej spalić te parę dolców na fee za revoke, niż obudzić się z wyzerowanym kontem przez cudze błędy w infrastrukturze. Trzeba zakładać, że coś zawsze może klęknąć w najgorszym możliwym momencie.