Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siemka wszystkim. Ostatnio tak sobie kminię nad tym, w jakim kierunku to wszystko idzie. Wiadomo, jak jest na świecie, sporo się dzieje politycznie, nakładane są różne restrykcje, tworzy się czarne listy i tak dalej. No i naszło mnie jedno, dość kluczowe pytanie, które muszę tu wrzucić do dyskusji: czy przelewy w krypto mogą być zablokowane ze względu na sankcje?
Zawsze mi się wydawało, że główna idea blockchaina polega na tym, że nikt z zewnątrz nie położy łapy na twoim hajsie. Pełna decentralizacja, wolność finansowa i te sprawy. Ale jak tak przeglądam branżowe portale, to widzę, że duże scentralizowane giełdy, czyli te wszystkie popularne CEXy (wiadomo - Binance, Kraken, Bybit), aż za bardzo grzecznie współpracują z urzędami. Jak ktoś ma tam zweryfikowane konto z wciśniętym pełnym KYC i jego kraj albo on sam wpadnie na celownik polityków, to chyba po prostu robią mu zamrożenie środków w pięć sekund. Przecież oni muszą słuchać przepisów AML. Zablokowanie przelewu kryptowalutowego lecącego z giełdy do innego usera to w takim układzie pikuś.
Ale o wiele bardziej zastanawia mnie inny scenariusz. Powiedzmy, że uciekam z giełdy i trzymam swoje cyfrowe aktywa na własnym portfelu niecustodialnym, takim jak stary dobry Ledger czy w apce typu Metamask. Wiadomo, że czyste, natywne przelewy w BTC czy ETH na warstwie pierwszej przechodzą, bo nikt nie zatrzyma koparek i bloków. Ale co z tokenami, a zwłaszcza ze stablecoinami? Czytałem gdzieś na zagranicznym Twitterze, że twórcy Tethera (USDT) czy Circle (USDC) mają wbudowaną w kod opcję wpisania konkretnych adresów na blacklistę. Więc technicznie rzecz biorac, nawet jak masz własne klucze prywatne, firma może ci zablokować możliwość ruszania tych tokenów, jeśli wjadą na ciebie jakieś grubsze sankcje. Smart kontrakt po prostu odrzuca transakcję.
Czy ktoś z was mocniej zgłębiał ten temat zablokowania krypto ze względów politycznych? Słyszeliście o legitnych przypadkach, gdzie blokada krypto przez sankcje faktycznie uziemiła komuś prywatny portfel? Da się przed tym w ogóle jakoś bronić, skacząc po DEXach albo używając bridge'y, czy po prostu ten nasz niezależny rynek robi się powoli tak samo kontrolowany jak zwykłe konta bankowe? Dajcie znać co myślicie, bo dla każdego kto trzyma tu większe siano, temat robi się mega istotny.
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema. Dobrze kminisz, temat rzeka i w sumie absolutna podstawa, jeśli ktoś ładuje w ten rynek większy hajs. Zadałeś wprost konkretne pytanie, czy przelewy w krypto mogą być zablokowane ze względu na sankcje? Krótka i dość brutalna odpowiedź brzmi: tak, mogą. Ale to wszystko zależy od tego, w czym dokładnie trzymasz swoje bagi i gdzie je przechowujesz.
O tych dużych CEXach nawet nie ma co za długo gadać. Tam od dawna nie masz swoich kluczy, więc to po prostu nie twoje krypto. Jak tylko wpadniesz na radar urzędów przez jakieś nowe restrykcje, czarne listy czy zwykłe, durne podejrzenie o pranie brudnego siana, to giełda odcina ci dostęp do konta szybciej, niż zdążysz wyklepać na telefonie kod z 2FA. Blokada transferów krypto lecących z giełdy na zewnątrz to dla nich codzienność i w pełni zautomatyzowany proces. Oni po prostu muszą lizać buty regulatorom.
Ale przejdźmy do konkretnego mięsa, o które pytasz, czyli własny portfel niecustodialny. Ledger, stary dobry Trezor czy Metamask to świetna sprawa, ale musisz tu grubą kreską oddzielić natywną warstwę bazową (L1) od tokenów. Zablokowanie przelewu na samym blockchainie, takim jak Bitcoin czy Litecoin, jest technicznie niemożliwe dla rządu czy korpo. Górnicy po prostu skopią kolejny blok i puszczą twoją transakcję w sieć. Nawet jak na Ethereum część dużych walidatorów stosuje się grzecznie do wytycznych OFAC i cenzuruje transakcje pochodzące z czarnych list, to w końcu twój przelew i tak podłapie inny, niezależny węzeł. Czasem wisi to w mempoolu trochę dłużej, ale przechodzi.
Ze stablecoinami jest jednak totalny przypał i to, co czytałeś, to niestety szczera prawda. Zarówno Tether (USDT), jak i Circle (USDC) mają natywnie wklepaną w swoje smart kontrakty funkcję zamrażania środków. Jak twój adres wleci na blacklistę u emitenta, to jest po zawodach. Twoje tokeny stają się bezużytecznymi ciągami cyfrowego kurzu. Nieważne, że masz swojego seeda bezpiecznie ukrytego w sejfie. Smart kontrakt po prostu odrzuci każdą próbę wywołania transferu i wywali błąd na sieci.
Pytałeś, czy to w ogóle legitne przypadki i czy blokowanie krypto ze względów politycznych to fakt. Stary, przypomnij sobie, co się odjebało z mikserem Tornado Cash niedawno. Wjechały ostre sankcje z amerykańskiego departamentu skarbu na ich kontrakty i nagle zamrożenie środków stało się faktem dla tysięcy bogu ducha winnych adresów, które miały z nim styczność. Emitent USDC zablokował wtedy miliony dolarów powiązane z tymi adresami w dosłownie parę godzin. Restrykcje polityczne a kryptowaluty to już dawno nie są foliarstwa z Twittera, to jest nasza brutalna rzeczywistość.
Jak się przed tym syfem bronic? Skakanie po DEXach typu Uniswap czy używanie cross-chain bridge'y niewiele ci da, jeśli twój adres jest już oflagowany. DEX to tylko ładny interfejs do smart kontraktu – jeśli masz nałożonego bana na tokenie na poziomie kodu źródłowego USDT, to swap po prostu nie przejdzie. Jedyny realny ratunek, jeśli faktycznie obawiasz się, że blokada przelewów kryptowalutowych przez sankcje kiedyś cię dopadnie, to ewakuacja w aktywa w pełni zdecentralizowane. Zamiast korporacyjnych stablecoinów, kumaci ludzie trzymają kapitał chociażby w DAI, albo pakują wszystko w czystego BTC i privacy coiny typu Monero (XMR), gdzie nie ma żadnego prezesa pod krawatem, który wciśnie guzik "ban".
Nasz rzekomo niezależny rynek po prostu mocno się skomercjalizował. Trzeba wiedzieć w co się pakuje siano i nie trzymać całego portfolio w jednym worze zależnym od decyzji polityków. Trzymaj się i pilnuj kluczy!
Kupuj kryptowaluty BLIKiem ⚡
Błyskawiczne wpłaty bez opłat i prowizji na giełdzie OKX.
Siema załoga. Dobrze gadacie, ale muszę dorzucić tu swoje trzy grosze, bo poprzednik trochę za bardzo poleciał z tym optymizmem co do DAI.
Zgadzam się w 100%, że restrykcje polityczne i mrożenie krypto to teraz standard. Ale co do tego DAI jako bezpiecznej przystani przed banami... no nie do końca. Problem polega na tym, że DAI w ogromnej części jest pokryte przez USDC i inne aktywa mocno scentralizowane. Jak wjedzie odgórna blokada transferów krypto ze względu na jakieś sankcje i odetną MakerDAO od ich rezerw, to DAI straci swój peg szybciej, niż zdążysz mrugnąć. Więc ucieczka z USDT do DAI to trochę zamienił stryjek siekierkę na kijek. Jak szukacie prawdziwych zdecentralizowanych stajni, to lepiej obczaić LUSD (Liquity), bo tam wszystko opiera się wyłącznie na zablokowanym ETH, bez żadnych korporacyjnych furtek.
Druga sprawa, o której rzadko się mówi w kontekście uziemienia środków przez polityków. Wszyscy skupiają się na zamrażaniu stablecoinów przez kod w smart kontrakcie. Ale zapominamy o tzw. brudnych monetach (tainted coins). Jasne, samego bitcoina na warstwie pierwszej nikt ci nie zatrzyma w locie. Ale co ci po tym, że przelew przejdzie, jak wylądujesz z hajsem, którego nikt nie bedzie chcial przyjąć? Firmy typu Chainalysis przeczesują sieć 24/7. Jeśli jakiś urzędas wrzuci dany adres na czarną listę, a ty od niego dostaniesz chociaż ułamek BTC (nawet nieświadomie), twój portfel zostaje automatycznie oflagowany.
Próbujesz potem to wrzucić na byle jaką giełdę, żeby zrealizować zysk? Z miejsca odpalają procedury AML i blokada konta murowana. Twój hajs nie jest technicznie zamrożony na łańcuchu, ale staje się praktycznie bezużyteczny w legalnym obrocie.
Co z tym fantem zrobić, jak się boisz, że sankcje na kryptowaluty zablokują ci portfolio? Monero (XMR) to faktycznie jedyny prawilny kierunek do odcięcia pępowiny. A do wymian bez cenzury i bez ryzyka bana na CEXach polecam ogarnąć Thorchain albo Mayę. To nie są typowe bridge z podatnością na wciśnięcie guzika STOP przez admina. Swapujesz natywne krypto z portfela do portfela. A jak musicie wyjść do gotówki omijając radary, to zostają tylko bitomaty (póki jeszcze działają sensownie), lokalne kantory bez wciskania dowodu albo sprawdzone grupy P2P. Trzeba przełknąć to, że za wolność w krypto płaci się teraz większym spready'm i prowizją. Ten rynek zrobił się brutalny, więc trzymajcie się tam i nie ufajcie w ślepo każdemu projektowi z etykietką "DeFi".