Siema wszystkim na forum. Szukałem trochę info w sieci, ale wszędzie tylko jakieś stare artykuły i pomyślałem, że zapytam praktyków. Temat stary jak świat, ale wciąż mnie mocno zastanawia: czy kopanie Bitcoina na domowym komputerze się opłaca?
Złożyłem sobie parę miesięcy temu fajną maszynę. W środku siedzi RTX 4070 Ti, w miarę świeży procek, mocny zasilacz z certyfikatem. Komp i tak chodzi u mnie po kilkanaście godzin dziennie, bo sporo gram i też trochę pracuje z domu (często zostawiam odpalonego kompa na noc jak coś się pobiera). Pomyślałem sobie, że w sumie jak idę spać albo oglądam serial, to ten sprzęt mógłby sobie w tle cicho dorabiać.
Tylko mam ogromne wątpliwości co do samej opłacalności wydobycia BTC na zwykłym PC na ten moment. Wiadomo, lata temu na zwykłej grafice można było kopać krypto i ładnie z tego żyć, ale teraz trudność sieci jest chyba wywalona w kosmos. Wiem, że bezpośrednie wydobycie bitka to teraz raczej domena potężnych koparek ASIC i ogromnych farm, gdzie koszty prądu są dużo niższe niż u Kowalskiego. Ale czy domowy mining umarł całkowicie?
Zastanawiam się, czy w ogóle jest sens wziąść się za to i instalować oprogramowanie do miningu. Z jednej strony czytam na jakichś grupkach, że jak podepniesz się pod dobry mining pool i udostępnisz swój hashrate, to coś tam na portfel zawsze wpadnie. Nawet niekoniecznie kopiąc czystego BTC, ale np. jakieś inne altcoiny, które potem z automatu konwertują się na bitcoiny (coś jak NiceHash, o ile dobrze slyszalem).
Ale jest jedno wielkie ALE - rachunki za energię. Jeśli mój codzienny pecet będzie zżerał te kilkaset watów przy pełnym obciążeniu GPU, to czy zysk z urobku pokryje chociaż koszty prądu? Nie mówiąc już o amortyzacji sprzętu. Karta graficzna kosztowała mnie grube siano i nie uśmiecha mi się zajechać jej w rok przez to, że chodziła na 100% non stop i smażyła się w obudowie.
Więc jak to jest z tą opłacalnością kopania kryptowalut w domowych warunkach? Da się z tego wyciągnąć miesięcznie chociaż na przysłowiową pizzę albo opłacenie Netflixa na czysto, czy będę tylko bez sensu dokładał do interesu? Napewno ktoś z was ma to jakoś policzone na świeżo. Dajcie znać, czy w ogóle odpalacie jeszcze kopanie na swoich gamingowych sprzętach, czy temat domowego wydobywania krypto bez dedykowanej koparki to już tylko relikt przeszłości i lepiej w ogóle nie zawracać sobie głowy.
Siema stary. Dobrze że pytasz na forum, bo jak się szuka po necie, to faktycznie wyskakują same śmieciowe poradniki sprzed hossy, pisane przez kolesi, którzy chyba na oczy nie widzieli podłączonej karty. Od razu widać, że masz pojęcie o sprzęcie, bo złożenie pcta na rtx 4070 ti i z porządnym zasilaczem to już fajna baza, ale sprawa miningu to obecnie zupełnie inna bajka.
Żeby z grubej rury odpowiedzieć na twoje główne pytanie: czy kopanie Bitcoina na domowym komputerze się opłaca? Krótka piłka – jeśli mówimy o czystym zysku tu i teraz, to zdecydowanie nie. I mówię to jako gość, który zajechał już w życiu kilka rigów i spędził noce na gapieniu się w konsole minera.
Zacznijmy od podstaw, czyli od tego, co sam zauważyłeś. Domowy mining samego, czystego BTC na procesorze czy nawet najdroższej karcie graficznej umarł totalnie. Trudność sieci (network difficulty) jest wypieprzona w kosmos przez wielkie farmy z Chin czy Teksasu, które lecą na maszynach ASIC. Twój pecet dla algorytmu SHA-256 to jest nawet nie ułamek błędu statystycznego. Gdybyś chciał kopać bezpośrednio bitka, to prędzej doczekasz emerytury niż trafisz blok. Wydobywanie krypto w domu na własną rękę w ten sposób to fikcja.
Ale... tu wchodzi temat pulek wydobywczych (mining pools) i kombajnów, o których wspominałeś. Zastanawiasz się, czy jest sens wogóle się za to wziąść przez programy typu NiceHash czy Kryptex. I tu masz rację, to tak działa. Ściągasz apkę, odpalasz, a ona testuje twoją kartę i sama wybiera najbardziej zyskowny algorytm na dany moment. Twoja karta fizycznie kopie jakieś randomowe altcoiny – może to być Ravencoin, Ergo, Kaspa, cokolwiek co się da jeszcze kopać na GPU. Następnie ten urobek leci do puli, oni to sprzedają, a tobie na wirtualny portfel wpada ekwiwalent w satoshi. Czyli de facto masz wypłaty w BTC, ale fizycznie obciążasz kartę kopaniem altów. To najprostsza metoda na zysk z kopania btc bez kupowania sprzętu za miliony monet.
Tylko teraz przejdźmy do mięsa, czyli opłacalność kopania kryptowalut w domowych warunkach a rachunki za prąd.
Masz fajną, nową architekturę. RTX 4070 Ti to wydajna bestia, ale w trybie stockowym ciągnie sporo prądu. Żeby opłacalność miningu miała jakiekolwiek ręce i nogi, musisz zrobić ostry undervolting. Odpalasz MSI Afterburner, skręcasz power limit (PL) powiedzmy na 60-70%, zbijasz taktowanie rdzenia i podbijasz VRAM. Chodzi o to, żeby uzyskać jak najwyższy hashrate przy jak najniższym poborze mocy z gniazdka. Jeśli twoja karta będzie żłopać 200W, to przy obecnych, chorych stawkach za kilowatogodzinę (kWh) w Polsce, twój kalkulator opłacalności kopania szybko zaświeci się na czerwono. Zysk z urobku ledwo, ledwo pokryje koszt prądu. Czasami wyjdziesz na zero, czasami będziesz w plecy.
Piszesz o tej przysłowiowej pizzy albo opłaceniu Netflixa. Jak odpalisz koparkę z domowego kompa tylko na noc i jak idziesz do sklepu, to urobisz dziennie... no, może kilkadziesiąt centów na czysto, jeśli dobrze to skonfigurujesz i jeśli kurs krypto akurat nie leci na pysk. Miesięcznie uzbiera ci się z tego kwota, za którą kupisz najwyżej małą margaritę bez sosów w osiedlowej budzie. I to przy dobrych wiatrach. Jak odliczysz od tego koszty energii, to zysk robi się tak mikroskopijny, że szkoda zachodu.
A co z zajeżdżaniem sprzętu? Tu jest sporo mitów. Sama karta graficzna od stałego obciążenia wcale tak szybko nie umiera. Paradoksalnie, stabilne kopanie na skręconym napięciu jest zdrowsze dla krzemu niż hardkorowy gaming, gdzie masz ciągłe, gwałtowne skoki temperatur z 40 na 80 stopni i z powrotem. Ale! To, co dostaje potężnie po tyłku w domowej koparce, to wentylatory i termopady na pamięciach VRAM. Jak zostawisz kompa na noc, wentylatory będą wyć na 70-80% żeby schłodzić pamięci. Po roku takiego mielenia łożyska w wiatrakach mogą nadawać się tylko do wymiany. Do tego, jeśli usmażysz VRAM w karcie za grube siano dla zysku rzędu 40 zeta miesięcznie, to będziesz mocno pluł sobie w brode. Zwrot z inwestycji w sprzęt w takim scenariuszu nigdy nie nastąpi.
Trzeba też pamiętać o skarbówce. Krypto w Polsce to teraz papierologia. Nawet jak ukopiesz te grosze na waciki, to teoretycznie przy jakiejkolwiek wymianie na fiaty (złotówki) powinieneś to rozliczyć w PIT. Zastanów się, czy chce ci się bawić w księgowego dla paru złotych zwrotu.
Kiedyś wydobycie altcoinów na gpu to była żyła złota – pamiętam czasy Ethereum, gdzie karta potrafiła się spłacić w kilka miesięcy. Ludzie kupowali gamingowe sprzęty tylko pod to. Teraz temat domowego wydobywania krypto to jest zabawa dla hobbystów albo ludzi, którzy mają darmowy prąd z paneli fotowoltaicznych na starych zasadach.
Jak wciąga cię technologia, to jasne, zainstaluj sobie na próbę jakiegoś T-Rex minera czy apkę NiceHash. Zobacz jak latają logi, jak karta reaguje na zmianę power limitu, obczaj jak skonfigurować portfel sprzętowy i jak wchodzą transakcje na blockchainie. To super sprawa edukacyjna. Wiedza z tego zostaje na lata i naprawde pozwala ogarnąć jak działa ten cały rynek z technicznego punktu widzenia.
Ale z punktu widzenia czystej kasy? Rozbijanie tematu czy kopanie Bitcoina na domowym komputerze się opłaca? na dzisiejsze realia daje smutny wniosek. Zamiast męczyć ten swój fajny, nowy zestaw, generować ciepło w pokoju i słuchać szumu wiatraków, po prostu odłóż sobie te 50 czy 100 zł miesięcznie i kup za to bitka na zwykłej giełdzie, a potem wrzuć na zimny portfel. Wyjdziesz na tym milion razy lepiej, zdrowiej dla psychiki i bezpieczniej dla swojego rtxa. Kartę masz super, odpal na niej Cyberpunka na detalach, pobaw się ray tracingiem, a kopanie zostaw gościom z halami przemysłowymi w państwach, gdzie prąd kosztuje ułamek tego co u nas. Tyle ode mnie, jak masz jeszcze jakieś pytania o konfigurację afterburnera to wal śmiało.
Siema. Przedmówca wyczerpał temat pod kątem twardych liczb i konfiguracji, ale dorzucę swoje trzy grosze, bo sam przerabiałem to na bardzo podobnym sprzęcie i mam troche inne podejście do tego całego czy kopanie Bitcoina na domowym komputerze się opłaca?.
Wiadomo, że czysty, natychmiastowy profit to teraz śmiech na sali w porównaniu z tym co było kiedyś, ale zapominamy o jednej fajnej opcji, zwłaszcza że idą powoli chłodniejsze miesiące. Ja od lat traktuje swojego pcta z mocnym GPU w zimie jako... farelkę, która przy okazji coś tam pluje groszem na portfel. Serio! Zamiast odpalc kaloryfer na maksa w pokoju w którym pracuje, zostawiam kompa z włączonym minerem. Karta grzeje pomieszczenie aż miło, a rachunek za prąd i tak bym przecież zapłacił za tradycyjne ogrzewanie. Wtedy ta cała opłacalność wydobycia kryptowalut w domu nabiera zupełnie innego sensu, bo koszty prądu częściowo zwracają ci się w oddanym cieple.
Druga sprawa, masz w budzie 4070 Ti. To jest mega ważny detal o którym warto wspomnieć. Te nowe układy od zielonych z serii 4000 mają absurdalnie dobrą efektywność energetyczną. Jak dobrze zrobisz undervolting, to ta karta potrafi lecieć na śmiesznym poborze prądu rzędu 130-140W i wypluwać świetny hashrate na altach. To nie to samo co te grzałki z serii 3000 (np. rtx 3090), gdzie termopady pociły się olejem po dwóch tygodniach kopania. U ciebie zarabianie na kopaniu w domu przy odpowiednim kagańcu na waty wcale nie musi zajechać sprzętu. Wentylatory w 4070ti przy dobrze ściętym power limicie nawet nie muszą mocno wyć, u mnie często kręcą się na 35-40% i jest względna cisza.
Ale dam ci jeszcze radę z innej beczki. Skoro juz chcesz się w to bawić sprzętowo, to olej kombajny typu NiceHash, które od razu wymieniają urobek na ułamki btc. Prowizje na takich platformach często zjadają ci część tego wypracowanego zysku z miningu na gpu. Jeśli zależy ci na jakimś konkretnym strzale, to zainteresuj się kopaniem spekulacyjnym, czyli tzw. spec miningiem.
O co w tym biega? Szukasz świeżych projektów, małych altcoinów, które można kopać tylko na kartach graficznych, a które mają jeszcze śmieszną trudność sieci. Kopiesz takie monety dosłownie wiadrami za grosze i wrzucasz na zimny portfel. Zysk w kalkulatorze wychodzi ci na dany dzień ujemny, ale trzymasz to rok czy dwa do hossy. Jak dany projekt wystrzeli x50, to nagle okazuje się, że ta twoja zwykła koparka z komputera stacjonarnego ukopała ci nie na opłacenie Netflixa, tylko na fajne wakacje. Oczywiście to ryzyko, bo większość tych altów zdycha i nic z tego nie bedzie. Ale psychologicznie jest to dużo fajniejsze i ciekawsze niż patrzenie, jak na koncie przybywa ci 30 groszy dziennie w bitcoinie.
Tylko musisz uważać na jedną rzecz – to wciąga jak chodzenie po bagnach. Jak zaczniesz sprawdzać kursy na discordach projektów, czytać fora i kombinować z plikami bat, to pochłonie ci to mase czasu. Zastanów się czy chcesz w to wchodzić. Jak chcesz po prostu spokojnie spać i inwestować, to zrób jak pisał ziomek wyżej – kup btc na giełdzie. Ale jeśli jarasz się technologią i chcesz wycisnąć z tego 4070 Ti dodatkowe moce, to odpal sobie kopanie jakiegoś świeżego alta na noc, potestuj pobór z gniazdka watomierzem i zobaczysz, czy ten cały domowy mining w obecnych realiach ci w ogóle leży. Tylko naprawde pilnuj temperatur na pamięciach!