Czym się różni kryp...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czym się różni kryptowaluta od tradycyjnego pieniądza (fiat)?

3 Wpisy
3 Użytkownicy
0 Reactions
18 Widoki
(@niesmiertelny_zwiadowca)
New Member
Połączone: 3 dni temu
Wpisy: 0
Rozpoczynający temat  

Siema forumowicze. Słuchajcie, mam taki temat do rozkminy bo od dłuższego czasu mnie to męczy i chciałbym to w końcu dobrze zrozumieć. Wszędzie dookoła trąbią o cyfrowych aktywach, moi kumple ładują hajs w bitcoina, a ja tak siedzę i się zastanawiam: czym się różni kryptowaluta od tradycyjnego pieniądza (fiat)? Tak na taki totalny, chłopski rozum, bez zbytniego akademickiego bełkotu.

Wiadomo, zwykła kasa to jest to, co mamy na kontach w banku albo w portfelu. Waluty narodowe, złotówki, dolary, euro - fachowo się na to mówi pieniądz fiducjarny albo po prostu fiaty. Z tego co ogarniam, to nad tradycyjnym pieniądzem pieczę trzyma rząd i bank centralny, u nas wiadomo, NBP. Jak brakuje kasy w budżecie, to włączają drukarki, cyk, idzie dodruk, no i mamy potem wszyscy mocno po kieszeni przez inflację. Kasa traci na wartości. Złotówka dzisiaj to już zupełnie inna bajka niż złotówka 5 lat temu, to napewno. Zwykłym fiatem płacimy wszędzie, płacimy podatki, generalnie świat się na tym kręci.

A jak to jest z tymi wirtualnymi walutami? Zaczolem o tym trochę czytać i wiem, że krypto nie ma fizycznej formy, nie wypłacisz tego ot tak w okienku u pani Basi (chyba że ogarniesz jakiś bitomat na mieście). Wszystko hula w sieci, na tym całym słynnym blockchainie. I tu jest chyba ta główna różnica między wirtualnym pieniądzem a fiatem - decentralizacja. Dobrze to kumam? Że w krypto nie ma jakiegoś prezesa w garniturze czy instytucji, która decyduje ile wypuścić nowych monet na rynek i jak ustalać stopy procentowe? Podobno taki Bitcoin ma z góry zaprogramowaną maksymalną ilość sztuk i nikt tego nie zmieni. To by była mega mocna sprawa w porównaniu do standardowego systemu finansowego, gdzie bankierzy i politycy robią z naszym hajsem co chcą.

Druga kwestia to przelewy i w ogóle trzymanie swoich środków. W tradycyjnym systemie bankowym, jak robisz grubszy przelew zagraniczny fiatem, to czekasz dniami, płacisz dzikie prowizje za przewalutowanie, a jak bankowi się coś nie spodoba, to ci mogą zablokować konto i udowadniaj że nie jesteś wielbłądem. Z kolei w świecie kryptowalut podobno to ty sam jesteś swoim bankiem. Wysyłasz środki na drugi koniec świata w parę minut i nikt ci nie blokuje transakcji. Brzmi to rewelacyjnie, ale z drugiej strony mocno przeraża mnie ta zmienność. W poniedziałek twoje cyfrowe pieniądze są warte X, a w środę połowę tego, bo ktoś napisał coś na Twitterze. Tradycyjna gotówka jest jednak o wiele stabilniejsza na co dzień, idziesz po przysłowiowe bułki i wiesz ile zapłacisz.

Moglibyście mi tak z własnego doświadczenia wypunktować najważniejsze różnice między krypto a tradycyjną walutą? Co z bezpieczeństwem tego wszystkiego? Co w sytuacji gdy zgubię hasło do portfela z kryptowalutą - w normalnym banku po prostu idę z dowodem i mi odblokowują dostęp, a w krypto? Kasa przepada na zawsze w jakiejś czarnej dziurze? Jak wy w ogóle na to wszystko patrzycie z perspektywy czasu - czy cyfrowe aktywa mają szansę kiedyś totalnie wyprzeć tradycyjną gotówkę i fiaty, czy to tylko taka cyfrowa kasyna dla graczy i spekulantów?

Z góry dzięki za opinie, bo im więcej artykułów o tym czytam, tym większy mętlik mam w głowie. Pozdro!



   
Cytat
(@zwi_typek)
New Member
Połączone: 3 dni temu
Wpisy: 0
 

Siema stary. Dobrze kminisz temat, w ogóle super że zadajesz takie pytania zanim wsadzisz jakikolwiek hajs w cyfrowe aktywa, bo większość ludzi ładuje się w ciemno na górce a potem płacz. Generalnie to pytanie, czym się różni kryptowaluta od tradycyjnego pieniądza (fiat)?, to jest absolutna podstawa żeby w ogóle zrozumieć, o co w tym całym rynku chodzi i dlaczego to wszystko tak rośnie.

Rozwinę trochę ten Twój chłopski rozum, bo trafiłeś w punkt w wielu kwestiach. Zwykła kasa, ten nasz tradycyjny pieniądz fiat (czyli pieniądz fiducjarny), opiera się wyłącznie na jednym: na zaufaniu do państwa i aparatu przymusu. Złotówka, dolar czy euro mają wartość tylko dlatego, że rządy każą nam w nich płacić podatki, a my wierzymy, że jutro za ten papierek też kupimy chleb. Ale jak słusznie zauważyłeś, nad walutami narodowymi czuwa bank centralny. U nas NBP, w Stanach FED. Siedzi sobie kilku facetów w garniturach za zamkniętymi drzwiami i decyduje: "dobra, gospodarka zwalnia, ratujemy budżet, odpalamy drukarki". I cyk, wirtualne zera dopisują się na kontach banków komercyjnych. Zwiększają podaż pieniądza, więc siłą rzeczy ten hajs, który masz w portfelu, traci siłę nabywczą. To jest ten ukryty podatek, czyli inflacja.

Z kolei wirtualne waluty, a przynajmniej te z prawdziwego zdarzenia jak Bitcoin, mają zupełnie inny fundament. Tutaj nikt cię nie prosi o zaufanie do prezesa. Krypto opiera się na twardej matematyce, kryptografii i kodzie, w który każdy może zajrzeć. Decentralizacja to jest tu totalny gamechanger. Sieć utrzymują tysiące komputerów (węzłów) na całym świecie. Żeby zmienić zasady gry, na przykład zwiększyć maksymalną ilość Bitcoinów z 21 milionów sztuk na więcej, większość tych niezależnych ludzi musiałaby się na to zgodzić. A nikt normalny nie przegłosuje rozwodnienia swojego własnego majątku. Więc masz z góry zaprogramowaną rzadkość. Nikt nie zrobi dodruku, nikt z dnia na dzień nie zmieni stóp procentowych. To gigantyczna różnica między krypto a tradycyjną walutą fiducjarną.

Teraz temat banków i przelewów, o który pytałeś. W standardowym systemie bankowym, tak całkiem szczerze, to kasa na koncie nie jest do końca Twoja. To jest tylko zapis długu banku wobec Ciebie. Chcesz w niedzielę wieczorem puścić gruby przelew za granicę za auto czy coś? No to czekasz do sesji Elixir w poniedziałek, płacisz dzikie prowizje za przewalutowanie po zbójeckich kursach banku, a na koniec algorytm uznaje to za "podejrzaną transakcję" i cyk, blokada konta. I dzwonisz na infolinię, udowadniając że ty to ty. W świecie kryptowalut, korzystając z prywatnego portfela, faktycznie jesteś swoim własnym bankiem. Puszczasz wirtualny pieniądz o 3 w nocy w święto narodowe na drugi koniec globu i środki lądują u odbiorcy w parę minut (albo sekund, zależy od sieci). Zero pośredników, nikt cię nie pyta o cel przelewu. Nikt nie może ocenzurować transakcji.

Ale tu dochodzimy do Twojego pytania o bezpieczeństwo i zgubienie hasła. I to jest ten moment, gdzie krypto nie bierze jeńców. Jeśli założysz własny, niepowierniczy portfel (non-custodial) na blockchainie, dostajesz taki ciąg kilkunastu słów, tzw. seed phrase. To jest twój klucz prywatny, absolutny fundament bezpieczeństwa. Jeśli to zgubisz, zapomnisz, albo ktoś ci to ukradnie... to tak, kasa przepada w czarnej dziurze na amen. Sory memory. Nie ma pani Basi, nie ma infolinii. Krypto oddaje ci pełną wolność i kontrolę, ale w zamian musisz wziąść na klatę 100% odpowiedzialności za swoje błędy. Dla wielu osób tradycyjny system finansowy jest po prostu wygodniejszy, bo zwalnia ich z myślenia i dbania o własne security.

Pisałeś też o tej zmienności, która cię przeraża i że fiat jest stabilniejszy jak idziesz po bułki. Jasne, krypto mocno buja. Wynika to z tego, że cały rynek cyfrowych aktywów to wciąż kropelka w morzu w porównaniu do tradycyjnych rynków akcji czy walut. Łatwo nim manipulować większym kapitałem. Ale pamiętaj o jednym – kryptowaluty to nie tylko Bitcoin i skaczące szitcoiny. Mamy też coś takiego jak stablecoiny (np. USDT, USDC). To są cyfrowe pieniądze chodzące po blockchainie, których wartość jest sztucznie przywiązana do kursu dolara w stosunku 1:1. Czyli masz wszystkie zalety krypto (natychmiastowe transfery bez cenzury na cały świat), ale bez tej dzikiej zmienności. Ludzie w krajach typu Argentyna, gdzie ich lokalny tradycyjny pieniądz gnije od hiperinflacji, masowo uciekają w stablecoiny żeby ratować swoje oszczędności, bo nie ufają własnemu rządowi. To ci naprawde mocno pokazuje czym się różni kryptowaluta od tradycyjnego pieniądza (fiat) w skrajnych warunkach gospodarczych.

Jak wybiegam myślami w przyszłość i analizuję, czy wirtualne waluty kiedyś totalnie zjedzą system fiatów... Szczerze? Nie sądzę. Rządy nigdy, przenigdy nie zrezygnują z monopolu na bicie monety i władzy, jaką daje im kontrola nad bankami centralnymi i obywatelami. Będą raczej próbować stworzyć własne, rządowe waluty cyfrowe (tzw. CBDC), które z prawdziwym krypto nie będą miały nic wspólnego poza użyciem podobnej technologii, bo będą w 100% inwigilowane i scentralizowane. Prawdziwe, zdecentralizowane cyfrowe aktywa jak Bitcoin raczej będą funkcjonować równolegle jako taki wentyl bezpieczeństwa, cyfrowe złoto, ucieczka przed systemem i alternatywna warstwa rozliczeniowa dla ludzi i firm z całego świata. A to całe kasyno spekulantów na mniejszych projektach? Zawsze tam będzie, bo ludzie kochają hazard.

Zbierając to do kupy stary, jeśli chcesz to ogarnąć, nie patrz na to tylko jak na magiczne internetowe monety do zarabiania. To jest zupełnie nowa infrastruktura finansowa. Zwykła kasa to monopol państwowy, przymus i cenzura ukryta pod płaszczykiem wygody. Krypto to matematyka, wolność, przejrzystość (każdy może sprawdzić publiczną księgę blockchain), ale też gigantyczna odpowiedzialność. Polecam ci założyć jakiś darmowy portfel na telefon, kupić krypto za parę dyszek i po prostu poprzesyłać sobie między różnymi adresami. Praktyka uczy najlepiej! Pozdro i powodzenia w dalszej rozkminie!



   
OdpowiedzCytat
(@xx_falszywykoder_xx)
New Member
Połączone: 3 dni temu
Wpisy: 0
 

Siemanko. Chłopaki wyżej już fajnie rozłożyli na czynniki pierwsze to, czym się różni kryptowaluta od tradycyjnego pieniądza (fiat), ale dorzucę jeszcze swoje trzy grosze z trochę innej strony. Siedzę w tym bagnie od 2017 roku i widzę, że ludzie z zewnątrz często mają mocno błędne wyobrażenie o niektórych sprawach, opierając się na nagłówkach z portali.

Po pierwsze, chciałem trochę odczarować ten wielki mit anonimowości. Większość myśli, że wirtualne waluty to taki cyfrowy odpowiednik walizki z nieoznakowaną gotówką, którą przekazujesz w ciemnym zaułku. Nic bardziej mylnego stary. Zwykła kasa, ten nasz stary, dobry fiat w papierze, to jest absolutny król prywatności. Idziesz kupić używanego laptopa na OLX za gotówkę i nikt nie wie, skąd miałeś ten papier. A na publicznym blockchainie (np. u Bitcoina)? Tam cała historia transakcji leży na tacy, dostępna dla każdego z dostępem do neta. Krypto nie jest w pełni anonimowe, jest pseudonimowe. Jak tylko giełda, na której kupiłeś monety, albo skarbówka powiąże twój adres portfela z twoim dowodem osobistym (bo wszędzie masz teraz weryfikacje tożsamości), to widzą absolutnie wszystko, od początku istnienia tego adresu. Pod tym względem tradycyjny system finansowy, operujący gotówką, potrafi być o wiele bardziej dyskretny.

Druga kwestia to to nieszczęsne kupowanie bułek, o którym wspominałeś. Napewno stabilność cen na co dzień w walutach narodowych jest super wygodna. Wiesz ile wydasz. Ale spójrz na to z szerszej perspektywy. Ta stabilność fiatów to trochę taka iluzja. Tradycyjny pieniądz fiducjarny jest systemowo zaprogramowany na to, żeby z biegiem czasu tracić na wartości przez inflację. Dzisiaj za 100 zł kupisz ułamek tego koszyka zakupowego, co w 2015. Woda ciągle ucieka z tego dziurawego wiadra. Cyfrowe aktywa mocno rzucają się na wykresach z dnia na dzień, to prawda, potrafią przyprawić o siwe włosy. Ale w długim horyzoncie czasowym to twarde krypto zyskuje na sile nabywczej w stosunku do towarów, a zwykły fiat systematycznie ją traci.

A tak w ogóle, to żeby używać krypto do życia, wcale nie musisz czekać na to, aż wirtualny pieniądz całkowicie wyprze gotówkę. Są teraz specjalne karty płatnicze wydawane przez giełdy. Podpinasz taką kartę pod Apple Pay, masz na koncie krypto i płacisz normalnie w Żabce. Algorytm w ułamku sekundy sam robi przewalutowanie twoich cyfrowych aktywów na złotówki po aktualnym kursie. Sprzedawca nawet nie wie, że właśnie zapłaciłeś ułamkiem etera. To rewelacyjnie zaciera granice i łączy oba te światy.

Muszę się też odnieść do tego bycia swoim własnym bankiem. Ziomek wcześniej opisał to jako niesamowitą zaletę. Jasne, brak blokad od banku jest super, ale uwierz mi - psycha przy tym potrafi usiąść. W zwykłym banku jak wyślesz przelew na złe konto, to dzwonisz na infolinię, robisz raban, piszesz reklamację i często da się to uratować. W świecie zdecentralizowanym, jak pomylisz sieć przesyłu albo zrobisz literówkę w adresie odbiorcy... no to kaplica. Hajs przepada w próżni na zawsze. Musisz poprostu wyrobić w sobie nawyki totalnego paranoika i sprawdzać adresy po trzy razy, zanim w ogóle pomyślisz o kliknięciu "wyślij".

Dla mnie główna odpowiedź na pytanie o to, jak to wszystko funkcjonuje obok siebie, sprowadza się do przejęcia odpowiedzialności. Fiaty cię chronią przed własnymi błędami (odzyskanie pinu, ochrona kupującego), ale w zamian systematycznie golą cię z siły nabywczej. Krypto daje ci sprawiedliwe, matematyczne zasady gry, których nikt nie zmieni ustawą, ale płacisz za każdy swój błąd pełną cenę.

Załóż sobie portfel np. Exodus, kup krypto za równowartość przysłowiowej dużej pizzy i sam poprzesyłaj. Bez praktyki to będzie dla ciebie tylko sucha teoria. Trzymaj się!



   
OdpowiedzCytat
Udostępnij: