Cześć wszystkim, mam taki problem, że od paru dni dosłownie nie śpię po nocach bo zbliża się ten nieszczęsny czas PITów. Gram na giełdzie od jakiegoś czasu i o ile wcześniej miałem kilka operacji kup/sprzedaj w skali całego roku, to w 2023 trochę mnie poniosło z tradingiem. Zrobiłem dosłownie setki transakcji na różnych akcjach, ETFach, łapałem jakieś spadki, ciąłem straty i teraz mam mega zagwozdkę. Jak w ogóle rozliczyć setki transakcji z giełdy z urzędem skarbowym tak, żeby się potem nikt do mnie nie przyczepił?
Przecież to jest jakaś masakra i koszmar logistyczny. Mam konta u dwóch zagranicznych brokerów (wiadomo, bezprowizyjnie) i jeden polski dom maklerski. Z polskiego e-maklera dostanę zaraz PIT-8C i sprawa jest z głowy, przepisuję i tyle. Ale co z tym zagranicznym wynalazkiem? Wygenerowałem sobie raport zysków i strat, plik CSV ma chyba z ponad 900 wierszy... Pytanie do starych wyjadaczy – czy ja muszę to wszystko wklepywać pozycja po pozycji do deklaracji PIT-38? Przecież to mi zajmie do maja. Zresztą, urząd skarbowy napewno nie chce dostać sterty papieru grubości książki telefonicznej z historią każdego mojego kupionego ułamka Tesli czy innego Apple.
Zastanawia mnie też, jak fiskus w ogóle patrzy na przeliczanie walut z platform inwestycyjnych. Wiem, że trzeba brać średni kurs NBP z dnia roboczego poprzedzającego dzień uzyskania przychodu (i poniesienia kosztu). Ale przy takich ilościach trejdów w USD i EUR, wliczając w to jeszcze jakieś groszowe dywidendy, to ręczne liczenie tego zakrawa o absurd. Próbowałem to wczoraj zrobic w moim starym arkuszu kalkulacyjnym, ale przy rozliczaniu tego metodą FIFO (First In, First Out) mój mózg po prostu eksplodował.
Czy są tu jacyś aktywni inwestorzy, którzy obracają dużym wolumenem i mogą doradzić, jak ugryźć ten podatek giełdowy przy takiej skali? Słyszałem w jakimś podcaście, że są aplikacje podatkowe do zysków kapitałowych, gdzie ładuje się po prostu wyciąg od brokera, system to mieli i wypluwa gotowe kwoty do rubryczek w formularzu. Korzystał ktoś z takich kalkulatorów kryptowalut i akcji? Zastanawiam się, na ile to jest legitne w oczach skarbówki w razie jakiejś wyrywkowej kontroli. W końcu to na mnie ciąży pełna odpowiedzialność za poprawne rozliczenie podatku od zysków, a nie na zewnętrznym sofcie z neta.
Kolejna sprawa to koszty uzyskania przychodu. Mam sporo strat z nieudanych zagrań na początku roku, które by mi fajnie zbiły ten 19% podatek Belki z późniejszych profity. Ale czy jak złącze wyniki z polskiego konta maklerskiego z tymi z zagranicy (tam chyba muszę ogarnąć załącznik PIT/ZG do PIT-38?), to mogę to normalnie zbilansować i odliczyć stratę na jednym zbiorczym picie?
Błagam o jakieś wskazówki krok po kroku albo chociaż polecenie narzędzia, które za mnie to przemieli. Mam przed oczami czarną wizję, że siedzę z kalkulatorem i kalendarzem z kursami walut przez najbliższe trzy tygodnie. Piszcie jak wy rozwiązujecie temat rozliczeń podatkowych z tradingu przy dużej ilości transakcji kupna i sprzedaży, bo jestem totalnie w kropce. Każda rada na wagę złota! Z góry wielkie dzięki.
Siema, stary. Od razu na wstępie ci powiem – weź głęboki oddech, zrób sobie melisę i wyluzuj, bo ci żyłka pęknie od tego stresu. Pamiętam mój pierwszy rok, jak z daytradingu i łapania noży zrobiło mi się ponad 1500 operacji u zagraniczniaka. Też miałem w głowie tylko jedno, wielkie, pulsujące pytanie: jak rozliczyć setki transakcji z giełdy z urzędem skarbowym i nie trafić do Sztumu. Ślęczałem nad Excelem do 3 nad ranem, przeliczając te nieszczęsne kursy. Nie polecam tego stylu życia.
Dobra, jedziemy z konkretami, bo widzę, że masz niezły mętlik, a temat jest wbrew pozorom bardzo schematyczny jak już skumasz bazę.
Odpowiadając na twoje najważniejsze pytanie – NIE, absolutnie nie musisz i wręcz nie powinieneś wklepywać każdej pozycji oddzielnie do deklaracji. To by była jakaś chora abstrakcja. Kiedy zastanawiasz się, jak rozliczyć setki transakcji z giełdy z urzędem skarbowym, musisz zrozumieć, że skarbówkę na etapie składania papierów interesuje tylko i wyłącznie zbiorcza kwota. W formularzu PIT-38, który służy do podatku od zysków kapitałowych, masz tylko dwie główne rubryki, które cię interesują: łączny przychód i łączne koszty uzyskania przychodu. Urząd skarbowy ma totalnie w nosie, czy ty kupiłeś 0.14 akcji Apple we wtorek, a sprzedałeś w czwartek. Oni chcą widzieć podsumowanie całego roku podatkowego. Dopiero jakby ci zrobili jakąś wyrywkową kontrolę (co u detalu z małymi kontami zdarza się ultra rzadko), to musisz pokazać ten wydruk na 900 wierszy jako dowód księgowy, skąd te liczby wziąłeś.
Co do polskiego konta maklerskiego – masz rację, z tym jest luz, bo dom maklerski wystawia ci PIT-8C. Wpisujesz to co na papierze do e-PIT i zapominasz. Problem pojawia się przy tych zagranicznych wynalazkach bez prowizji, bo oni mają gdzieś polskie prawo podatkowe i nie dają PIT-8C.
Tutaj płynnie przechodzimy do twojego koszmaru, czyli przeliczania walut z platform inwestycyjnych i tej całej metody First In, First Out (FIFO). Dobrze wiesz, że trzeba brać średni kurs NBP z dnia roboczego poprzedzającego dzień transakcji (tzw. reguła T-1). Ale robić to ręcznie przy setkach trade'ów w EUR i USD to jest katorga. Ktoś kto próbuje wziąść się za to samemu, zazwyczaj kapituluje po pięćdziesiątym wierszu. Zresztą sam zauważyłeś, że twój arkusz wymiękł.
I teraz uwaga, protip roku, który ocali ci majówkę. Te aplikacje podatkowe do giełdy, o których słyszałeś w podcaście, to jest absolutny must-have dla każdego aktywnego tradera. Kto obraca dużym wolumenem i gra akcjami, opcjami czy ETFami za granicą, ten po prostu płaci te kilkadziesiąt zlotych za licencję na taki kalkulator giełdowy i ma święty spokój. Jak to działa? Bierzesz ten swój plik CSV z historią zysków i strat wygenerowany u brokera, wrzucasz do systemu, a algorytm w kilka sekund sam zasysa historyczne kursy walut NBP, dopasowuje daty (pamiętając o przesunięciach weekendowych), paruje wszystko metodą FIFO i po minucie wypluwa ci gotowy raport PDF.
Pytasz, czy to jest legitne. Oczywiście, że tak. Dla skarbówki liczy się poprawność matematyczna deklaracji PIT-38, a nie to, czy używałeś darmowego kalkulatora z Windowsa, czy płatnego konwertera podatkowego z sieci. Te popularne polskie narzędzia (jak np. KalkulatorGieldowy, Podatki.tech czy inne softy do kryptowalut i akcji) są na bieżąco łatające błędy i dostosowywane do interpretacji KIS. Ja z takich zabawek korzystam od trzech lat. Wynik z zagranicznego konta drukuję, spinam z wyciągiem od brokera i wrzucam do teczki. Jak kiedyś skarbówka zapuka, daję im tę teczkę i niech sobie sami przeliczają te 900 wierszy po kursach NBP, jak mają za dużo czasu. Zresztą oni napewno wolą dostać czytelny, wygenerowany raport z polskiego softu niż jakieś dziwne zestawienia w dolarach z amerykańskiej platformy.
Teraz kwestia bilansowania strat. Miałeś straty na początku roku, potem zyski. To jest ogromny plus posiadania wszystkich kont wrzuconych do jednego worka w PIT-38! Masz pełne prawo zbilansować wyniki. Polski e-makler i zagraniczny broker sumują ci się w tej samej sekcji dotyczącej zbycia papierów wartościowych (zazwyczaj jest to sekcja C w PIT-38, pole o nazwie 'Inne przychody'). Dodajesz do siebie przychody z polskiego konta i przychody z wyliczeń z apki. To samo robisz z kosztami. W ten sposób strata z zagranicznego brokera automatycznie zbije ci zyski wykręcone na polskiej giełdzie, przez co twój 19% podatek Belki drastycznie zmaleje. To jest idealna optymalizacja podatku od zysków kapitałowych. Jeśli na sam koniec wyjdzie ci łączna strata ze wszystkich kont, to i tak składasz PIT, bo tę stratę z giełdy będziesz mógł odliczać od zysków w kolejnych pięciu latach.
Wspomniałeś też o załączniku PIT/ZG. Dobrze kombinujesz. PIT/ZG jest obowiązkowy, jeśli osiągnąłeś jakikolwiek przychód z zagranicy (nawet jeśli ostatecznie masz stratę). Tutaj musisz uważać, bo to trochę zawiłe: PIT/ZG składasz oddzielnie dla każdego państwa, z którego masz zagranicznego brokera albo skąd pochodzą instrumenty. Jeśli twój broker ma siedzibę na Cyprze, to w PIT/ZG wpisujesz Cypr. Wpisujesz tam tylko sumę przychodu z danego kraju. Ale spokojnie, dobre aplikacje podatkowe wypluwają też gotowe wartości, które musisz wklepać do PIT/ZG z podziałem na kraje.
Jeszcze jedna, krytyczna sprawa, o której tylko napomknąłeś: dywidendy. Pamiętaj, stary, żeby nie wrzucać dywidend do jednego gara ze zyskami ze sprzedaży akcji! To są dwa różne źródła w oczach fiskusa. Jak wpada ci dywidenda od Apple w USD, to amerykański fiskus zazwyczaj potrąca u źródła 15% podatku (jeśli wypełniłeś formularz W-8BEN u brokera). W Polsce podatek giełdowy od dywidend wynosi 19%. Więc w polskim urzędzie skarbowym musisz dopłacić tylko tę różnicę, czyli 4%. To się rozlicza w całkowicie innej sekcji na formularzu PIT-38 (Zryczałtowany podatek dochodowy). Apki do rozliczeń giełdowych mają specjalne filtry, które wyciągają dywidendy z tego twojego pliku CSV na 900 wierszy, przeliczają je po kursie NBP (tutaj też wchodzi reguła T-1 z dnia otrzymania kasy na konto) i mówią ci dokładnie: w pole X wpisz tyle, w pole Y wpisz tyle.
Reasumując całą tę twoją zagwozdkę z rozliczeniem podatkowym z tradingu – nie próbuj być bohaterem arkusza kalkulacyjnego. Przy dziesiątkach operacji kupna i sprzedaży, ułamkach akcji i różnych walutach, ryzyko błędu ludzkiego jest gigantyczne. Kupujesz dostęp do aplikacji do rozliczania podatków z giełdy za te parę dych, ładujesz wyciągi od swoich bezprowizyjnych brokerów, generujesz kwoty, dodajesz wynik z polskiego PIT-8C i przepisujesz na stronie podatki.gov.pl w e-PIT. Zajmie ci to jeden wieczór z piwkiem w ręku, a nie trzy tygodnie siedzenia z kalendarzem NBP.
Głowa do góry, podatek od zysków trzeba płacić i tego nie przeskoczymy, ale logistyka z tym związana naprawdę nie jest taka straszna jak użyjesz odpowiednich skryptów. Skup się na wykresach i trzymaniu dyscypliny w tradingu, a papierologię oddaj w ręce maszyn. Powodzenia w kolejnym roku obrotowym, niech ci portfel pęka od zielonych pozycji!
Poprzednik wyczerpał temat apek, więc nie będę powtarzał o regule T-1 czy przepisywaniu PIT-8C, ale dorzucę swoje trzy grosze z perspektywy kogoś, kto raz się na takim ułatwiaczu życia mocno przejechał. Bo wiesz, to jak rozliczyć setki transakcji z giełdy z urzędem skarbowym to jedno, ale jak to ogarnąć bez przypału, kiedy coś w pliku pójdzie nie tak, to już zupełnie inna bajka.
Zanim slepo załadujesz ten swój gigantyczny wyciąg do magicznych kalkulatorów, zrób sobie tak zwany sanity check. Większość tych apek to kapitalne narzędzia do optymalizacji podatku od zysków kapitałowych, ale to wciąż tylko durne skrypty, które robią dokładnie to, co im każesz. Zagraniczni brokerzy (szczególnie ci mocno promowani na YouTube z zerową prowizją) potrafią z dnia na dzień zmienić formatowanie wypluwanych CSV-ek. Czasem podmienią kropki na przecinki, czasem zamienią datę z DD/MM na format amerykański MM/DD. Jak soft z neta tego nie wyłapie, to ta cała metoda FIFO zaciągnie ci historyczne kursy walut NBP z totalnego kosmosu. Wyjdzie ci podatek z sufitu, a ty to wyślesz. Dlatego po przepuszczeniu historii przez program, zerknij na końcowy PDF. Jak na platformie zarobiłeś zgrubsza tysiaka baksów, a program do rozliczeń giełdowych pluje ci, że masz milion w rubryce koszty uzyskania przychodu i gigantyczny zysk obok, to znaczy że wiersze się rozjechały.
Druga wielka pułapka przy daytradingu to splity akcji i fuzje. Wspominałeś, że masz ułamki Tesli i innych big techów. Te spółki lubią od czasu do czasu dzielić akcje, a aplikacje podatkowe w takich momentach potrafią nieźle zgłupieć. Nagle z 10 akcji robi ci się 30 sztuk na koncie bez jakiejkolwiek widocznej operacji kupna w historii pliku. Skrypt potrafi policzyć późniejszą sprzedaż tych "nowych" 20 sztuk jako czysty zysk z zerowym kosztem wejścia! To jest mega ważne – sprawdzaj te największe, rozbite pozycje ręcznie. Zresztą przy takiej masie trejdów błędy się napewno kiedyś zdarzą, kwestia tego, żeby wyłapać te robiące największą różnicę w kasie.
Co do samego łączenia wyników i PIT-38. Poprzednik ma pełną rację, bilansujesz to na jednym papierze. Ale pamiętaj ziomek o jednym detalu – skarbówka na portalu e-urząd widzi tylko suche liczby. Jak z tego twojego agresywnego łapania noży wyjdzie ci absurdalnie duży obrót, to system urzędu potrafi z automatu wygenerować wezwanie do wyjaśnienia (tzw. czynności sprawdzające). To nie jest straszna kontrola z wbijaniem na chatę o 6 rano, nie sraj żarem. Oni po prostu widzą kosmiczne wolumeny u jakiegoś detalu i chcą podkładkę w papierach. Dlatego zrób twardy backup tych swoich wyciągów. Zgraj na pendrive'a i trzymaj w szafce przez 5 lat. Zagraniczne platformy potrafią zablokować i zamknąć ci konto za brak logowań, a potem weź im tłumacz na zagranicznym supporcie, że potrzebujesz wygenerować historię rozliczenia podatkowego z tradingu sprzed trzech lat. Czasem nie da się tego doprosić.
I jeszcze słowo o walutach, bo to nagminne na forach. Sporo świeżaków myśli, że jak wpłacają cebuliony, wymieniają na dolce, trzymają płasko na koncie i dolar idzie do góry, to płacą od tego podatek. Nie. Fiskusa w kontekście giełdy interesuje tylko i wyłącznie moment zamknięcia pozycji na konkretnym instrumencie (akcja, ETF). Różnice kursowe na samej gotówce kiszącej się na rachunku w ogóle nie podlegają pod PIT-38.
Zatem krótka piłka – to jak rozliczyć setki transakcji z giełdy z urzędem skarbowym przy pomocy zewnętrznego kalkulatora to najlepsza droga, żeby nie osiwieć przed majem. Kup sprawdzoną apkę, przemiel ten plik na 900 wierszy, użyj własnej głowy żeby ocenić czy wyplute kwoty mają sens, przepisz to na stronę rządową i leć na zasłużone piwo. Trzymaj się ramy, pilnuj ucinania strat i samych zielonych w tym roku!