Siemka wszystkim, mam do was mega szybkie, ale też dosyć obszerne pytanie bo trochę się w tym gubię. Chodzi mi o to całe polecanie, z którym spotykam się dosłownie na każdym kroku w necie. Gdzie nie wejdę na polskiego krypto twittera, telegramy czy jakiegoś youtuba o bitcoine, to dosłownie każdy wciska pod filmem jakieś linki i kody. I tu pojawia się moje główne pytanie: czym są programy partnerskie, te słynne reflinki na giełdach krypto? O co w tym wszystkim dokładnie biega i kto na tym najwięcej kosi?
Wiem że to niby jakaś afiliacja, ale chciałbym żeby ktoś mi to wytłumaczył tak mega na chłopski rozum. Z tego co widzę, każdy mniejszy lub większy influncer ma swój własny link polecający do założenia konta na platformach kryptowalutowych. Kiedyś myślałem, że to jakaś tania piramida finansowa, ale to chyba po prostu zwykły system poleceń, zgadza się? Jak kliknę w taki reflink do giełdy krypto to co się właściwie ze mną dzieje w ich systemie? Czy ja na tym coś tracę? Słyszałem w kilku miejscach, że to działa na korzyść obu stron i jak użyję czyjegoś kodu afiliacyjnego przy rejestracji, to z automatu dostaję zniżki na prowizje od transakcji. Prawda to czy tylko taki chwyt marketingowy, żeby szybko nagonić ulicę na zakładanie kont?
Zastanawia mnie też strasznie, ile ci wszyscy youtuberzy z tego wyciągają. Jak właściwie działają te programy afiliacyjne na giełdach kryptowalut od strony tego, kto udostępnia odnośnik? Dostają jakąś stałą stawkę w USDT za przyprowadzenie świeżego mięsa, czy to jest jakiś procent od mojego obrotu? A może zarabiają procent od tego co ja na rynku stracę? Kumpel mi mówił, że to są po prostu czyste prowizje od opłat transakcyjnych, czyli generalnie im więcej robię tradingu na spot czy futures, tym więcej darmowego hajsu z programu partnerskiego wpada temu gościowi. Jak to wygląda w praktyce np. na topowych apkach? Mają tam jakieś poziomy czy to płaska stawka dla każdego?
Swoją drogą, czy taki totalnie zwykły Kowalski jak ja, z małym kapitałem, może sobie po prostu wygenerować własne linki afiliacyjne krypto i porozsyłać je znajomym po discordach? Jak na przykład namówię mojego brata na wejście w krypto i założenie konta przez mój odnośnik polecający, to wpadnie mi z tego jakiś sensowny pasywny dochód? Brzmi to aż za fajnie, ale napewno są w regulaminach ukryte jakieś haczyki. Może trzeba mieć bardzo duży wolumen obrotu na własnym koncie albo przyprowadzić minimum stu ludzi, żeby w ogóle móc wypłacić zarobki z takiego polecania?
Zauważyłem też ostatnio, że niektóre krypto giełdy oferują jakieś totalnie szalone bonusy, typu 500 dolców albo więcej za samą rejestrację z reflinkiem jakiegoś partnera. Przecież to brzmi trochę zbyt pięknie żeby było prawdziwe. Czy te startowe bonusy z programów partnerskich są w ogóle do wyciągnięcia na portfel, czy to tylko takie wirtualne, zablokowane środki przeznaczone czysto na pokrycie przyszłych prowizji za trading? Czasami te kwoty wydają się wzięte z kosmosu.
Będę wam mega wdzięczny za jakieś łopatologiczne rozjaśnienie tematu. Jak macie już jakieś własne doświadczenia z zarabianiem na polecaniu platform kryptowalutowych, albo wiecie z których reflinków opłaca się dzisiaj najbardziej korzystać jako zupełnie nowy użytkownik, to dajcie znać. Chce założyć nowe konto do wrzucania oszczędności w altcoiny i zastanawiam się, czy wklepać glowny adres po prostu z palca w przeglądarce, czy jednak poszukać jakiegoś kodu rabatowego u kogoś i wpisać go przy starcie. Z góry dzieki za wszystkie przydatne odpowiedzi i sorki jesli to głupie pytanie!
Siemka byku, dobrze że pytasz, bo faktycznie jak się wchodzi do tego bagna to można dostać oczopląsu od tych wszystkich kodów i linków na każdym kroku. Od razu cię uspokoję – nie ma głupich pytań, a to, że zatrzymałeś się na chwilę i nie wpisałeś po prostu adresu giełdy z palca w przeglądarkę, to najlepsza decyzja jaką mogłeś podjąć przed wrzuceniem kasy. Ale po kolei, rozłóżmy to całe polecanie i afiliację na czynniki pierwsze.
Pytasz wprost, Czym są programy partnerskie (reflinki) na giełdach krypto? Tak mega na chłopski rozum: platformy kryptowalutowe to potężne biznesy, które żyją i pączkują głównie z opłat transakcyjnych, czyli tak zwanego fee. Żeby to fee kosić, potrzebują żywych użytkowników mielących kapitałem na spot czy tam rzucających się na futures. Zamiast pakować miliony dolców w tradycyjne reklamy w telewizji czy na banerach (czego zresztą w wielu krajach i tak im nie wolno robic), te firmy wolą oddać część swojego zarobku komuś, kto bezpośrednio przyprowadzi im klienta za rączkę. Afiliacja krypto to po prostu układ win-win-win. Żadna tania piramida finansowa, żadne ponzi, tylko zwyczajny system poleceń. Giełda zyskuje nowego usera, influencer dostaje swoje prowizje, a ty otrzymujesz zniżki.
Teraz to co cię pewnie najbardziej piecze – co się dokładnie dzieje jak w systemie klikniesz w taki odnośnik afiliacyjny. Zapamiętaj to raz na zawsze: absolutnie nic na tym nie tracisz. Ba, wręcz przeciwnie! Jeśli wejdziesz na topową apkę zupełnie bez linku, giełda bez mrugnięcia okiem zgarnia 100% opłat z twoich transakcji do własnej kieszeni. Ale jak użyjesz dobrego reflinku do giełdy krypto, odpala się magia zwana w slangu kickbackiem. Krypto youtuber czy chłopak z telegrama ma powiedzmy wynegocjowaną umowę na 40% prowizji z tego, co ty zostawisz na giełdzie za trading. I taki naganiacz może w panelu swojego programu partnerskiego podzielić się tym urobkiem z tobą. Może ustawić ci 10% albo 20% zniżki na prowizje od transakcji, która działa zazwyczaj dożywotnio. Więc jak wklepiesz czysty adres i odrzucisz kody, to jesteś po prostu podwójnie stratny. Zawsze opłaca się użyć czyjegoś kodu rabatowego, tylko trzeba uważać na zachłannych typów, którzy ustawiają sobie ten zwrot prowizji w całości dla siebie, a tobie zostawiają okrągłe zero. Trzeba szukać w necie odnośników u legitnych twórców, którzy oddają z automatu te 15-20% rabatu na start.
Dalej mocno zastanawia cię, ile ci cali influencerzy z tego wyciągają i czy zarabiają na twoich likwidacjach na rynku. Kiedyś, w mrocznych czasach jakichś lewych krzak-platform, zdarzały się chore układy, gdzie partner dostawał procent od przegranych kasy przez jego poleconych na dźwigni. Dzisiaj na dużych, uregulowanych giełdach kryptowalutowych to tak absolutnie nie działa. Oni zgarniają czyste prowizje od twojego obrotu. Czyli kupujesz eter albo bitcoina za tysiaka dolców, giełda kroi cię na powiedzmy dolara z tytułu fee transakcyjnego, a z tego dolara 40 centów leci prosto do gościa od linku. Wydaje się mało? To wyobraź sobie, że taki mocny zawodnik ma pod swoim kodem polecającym 5000 napalonych ludzi z ulicy, którzy codziennie otwierają i zamykają setki pozycji na kontraktach. Tam wolumen obrotu liczy się w grubych milionach zielonych. Ci najwięksi twórcy na polskim krypto twitterze czy tubie potrafią za to kupować domy za gotówkę. Kasa z afiliacji jest po prostu gigantyczna. Apki mają tam swoje specjalne poziomy VIP i płaskich stawek nie ma – im szersza twoja siatka poleconych i im więcej oni trejdują, tym wyższy procent z fee leci na twoje konto.
Pytałeś jeszcze o perspektywę dla zwykłego Kowalskiego. No jasne, że możesz! Każdy świeżak po weryfikacji konta może wejść w zakładkę typu Referral, odpalić własne linki afiliacyjne krypto i spamować nimi na discordach do upadłego. Możesz namówić brata, sąsiada czy typa z siłowni. Gdzie tkwi haczyk? Nigdzie. Po prostu nie licz na to, że od razu wyjedziesz z tego w lambo. Pasywny dochód z krypto z systemu poleceń brzmi super, ale żebyś odczuł te hajsy, twój brat musiałby być jakimś ukrytym wielorybem i rzucać setkami tysięcy dolarów każdego dnia na rynkach spot. Inaczej wpadnie ci dosłownie pięć centów w USDT na tydzień. Nie ma tam zazwyczaj limitów wypłat, wymogów zwożenia stu ziomków ani blokad, ale bez wielkiego, stałego wolumenu to jest sztuka dla sztuki. Według mnie dużo lepiej jest po prostu wziąść się porządnie za analizę rynku i budowanie własnego portfela niż liczyć na zyski z klikania znajomych.
No i na sam koniec gaszę ten największy mit, o który pytałeś. Te rzekomo szalone bonusy powitalne, darmowe 500 czy 1000 dolców za rejestrację z reflinkiem partnera. Tu ci radzę zrzucić różowe okulary – to jest w 99% czysty, brutalny chwyt marketingowy. Zarabianie na polecaniu to jedno, ale nikt nigdy nie da ci paczki darmowych dolarów od tak na wypłatę do bankomatu za założenie loginu. Te gigantyczne nagrody za rejestrację to w rzeczywistości najzwyklejsze vouchery na opłaty handlowe albo tak zwane trial fundy do próbnego handlu. Praktyka wygląda tak, że dostajesz zamknięty wirtualny hajs, który z automatu tnie i pokrywa twoje rachunki za trading przez pierwsze tygodnie. Ewentualnie dostajesz kupon z depozytem marżowym na otwarcie darmowej pozycji na futures i to, co ugrasz na plus z tego tradu jest twoje, ale samej bazy bonusu na portfel zewnętrzny nie przelejesz nigdy. Często żeby cokolwiek z tego ulepić, musisz i tak wcześniej wpłacić własne konkretne depo albo wbić ustalony wolumen obrotu. Trzeba to traktować wyłącznie jako miły bufor tnący koszty rynkowe na starcie, a nie jak darmowy obiad.
Dlatego zrób dobry reaserch, poszukaj na necie linków do platform kryptowalutowych, gdzie twórca uczciwie dzieli się prowizją (szukaj na grafikach info o podziale 20% zniżki na zawsze) i ładuj oszczędności w altcoiny z głową. Powodzenia z tymi pierwszymi zakupami i trzymaj się tam na zielono!
Siemka. Kolega wyżej w sumie rozpykał temat wzorowo od strony technicznej, ale dorzucę swoje trzy grosze, bo brakuje mi tu jednej mega ważnej kwestii. Chodzi o twoje bezpieczeństwo i pewien sprytny patent, o którym mało kto mówi głośno.
Zgadza się, że te wszystkie programy partnerskie na giełdach krypto to legitny biznes i faktycznie dają fajne zniżki na prowizje od transakcji. Ale musisz mieć z tyłu głowy, że ten cały szał na afiliację krypto rodzi też patologie. Skoro zapytałeś czym są te słynne reflinki, to powiem ci wprost: dla wielu to maszynka do golenia frajerów. Widzisz, gość na twitterze nagania na jakiegoś totalnego memecoina, drze ryja że to poleci na księżyc i podrzuca swój odnośnik afiliacyjny. Ty wbijasz na pełnym FOMO, kupujesz to gówno, moneta leci na łeb na szyję, ty tracisz kapitał, ale wiesz co? Ten influencer i tak zarabia. Bo on ma w nosie czy ty ugrasz profit, dla niego liczy się to, że wygenerowałeś wolumen z jego systemu poleceń. Czysty fee dla niego. Dlatego moja pierwsza rada: bierz kody rabatowe od twórców, którzy uczą jak chronić kapitał, a nie od naganiaczy na szybkie zyski z kasyna na dźwigni.
Druga sprawa, o której musisz pamietać klikając w linki od randomów z neta. Zawsze, ale to zawsze sprawdzaj pasek adresu po kliknięciu. Scamerzy często wrzucają fałszywe adresy na discordach czy telegramach, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak topowe platformy kryptowalutowe. Logujesz się, wpłacasz hajs i elo, środki przepadły. Najbezpieczniej jest skopiować sam kod polecający (zazwyczaj ten krótki ciąg znaków na końcu linku) i wpisać go ręcznie przy rejestracji w oficjalnej apce, którą sam pobierzesz na telefon. Wtedy masz stuprocentową pewność, że zniżka z programu afiliacyjnego wpadnie, a ty nie wylądujesz na jakiejś lewej stronie udającej giełdę.
Teraz tip ode mnie, jak to wszystko mądrze rozegrać jako taki zwykły zjadacz chleba z mniejszym kapitałem. Zamiast szukać jednego cudownego reflinku do giełdy krypto, załóż sobie konta na trzech czy czterech różnych dużych platformach. Dlaczego tak? Bo giełdy cały czas walczą o klienta. Raz jedna odpala jakieś fajne promo na zerowe opłaty za kupno bitcoina, za miesiąc inna daje darmowe zrzuty za samo trzymanie stablesów. Mając zweryfikowane konta na kilku apkach (oczywiście założone z kodami dającymi ten wynegocjowany kickback, o którym pisał przedmówca), możesz skakać z kapitałem tam, gdzie akurat warunki na rynku są najlepsze. A co do tych nagród powitalnych... gotówki do łapy nie dostaniesz, to fakt. Ale te vouchery na opłaty handlowe są naprawde spoko, jak chcesz potestować sobie na małych kwotach jak działa rynek futures bez stresu, że zżera ci depozyt na samych kosztach za otwarcie i zamknięcie pozycji.
A jeśli chodzi o to całe zarabianie na polecaniu znajomych z perspektywy szaraczka... Mam na to lepszy patent niż spamowanie na grupach facebookowych, co i tak dzisiaj nic nie daje, bo każdy już ma gdzieś konto. Dogadaj się po prostu ze swoim bratem czy zaufanym ziomkiem. Ty dajesz mu swój link afiliacyjny krypto z ustawionym maksymalnym możliwym zwrotem prowizji dla niego (np. 20%), a on robi dokładnie to samo i daje ci swój odnośnik na innej giełdzie z maksymalnym zwrotem dla ciebie. Rejestrujecie się nawzajem. Tym prostym sposobem obaj macie wyciśnięte maksymalne zniżki na trading, a do tego jeszcze jakieś ułamki centów z tego co ten drugi ugra wpadają wam na konta jako pasywny dochód z polecenia. Taki mały, prywatny hak na system, który jest w pełni legalny.
Także nie bój się tych linków, to zwykły model biznesowy. Trzeba tylko wiedzieć, jak z tego wyciągnąć korzyść dla siebie, żeby nie dać się niepotrzebnie wydoić z fee. Mądrego inwestowania i powodzenia z altami!